Projektantka reż. Jocelyn Moorehouse

19:26 0 Comments A+ a-


Tilly Dunnage wraca po wielu latach do swojego rodzinnego miasteczka. Żyjąc na wygnaniu po śmierci kolegi z klasy, Tilly rozpoczyna za granicami kraju karierę projektantki. Ucząc się od mistrzów w Paryżu oraz w Mediolanie, przywozi do Australii całkiem nową modą. Nie zostaje jednak przyjęta miło ani przez matkę, ani przez miejscową ludność, która wciąż obwinia ją o coś, czego jako dziecko nie mogła popełnić. 

Ten film chciałam zobaczyć już od dawien dawna, ale jakoś nie mogłam znaleźć dla niego odpowiedniego wieczoru. Modą bądź co bądź się nie interesuje, ale widząc przepiękne stroje na kadrach filmowych nie mogłam sobie odmówić seansu. Jednak jak się okazało, w "Projektantce" nie chodzi tylko o ubrania.



Tilly (Kate Winslet) to kobieta, która przeszła zbyt dużo jako dziecko. Odebrana matce i wysłana do szkoły z internatem musiała nauczyć się, jak radzić sobie bez opieki rodzica. Nie żeby ktokolwiek przejmował się wcześniej jej losem. Po powrocie, w jej zachowaniu nie można znaleźć żadnej cechy, która przypominała tę biedną, zastraszoną dziewczynkę, którą była. Tilly stała się pewna siebie i zdeterminowana, aby pokazać wszystkim, że żyli w błędzie. Największą dla niej przeszkodą jest fakt, że jako dziecko wyparła wszystkie wspomnienia, więc dojście do prawdy, a następnie przedstawienie jej ludziom wcale nie jest takie proste. A wszystko utrudnia fakt, że oprócz Sierżanta Farrata (Hugo Weaving) oraz przystojnego sąsiada Teddy'ego (Liam Hemsworth) nikt nie chce z nią rozmawiać. 

Jocelyn Moorehouse nie może się niestety pochwalić dużym dorobkiem jako reżyser - nakręciła zaledwie cztery filmy. Po długiej przerwie przychodzi do widzów z czymś innym, różniącym się od jej poprzednich produkcji. "Projektantka", choć jest ekranizacją książki Rosalie Ham, to film bardzo dobry. Trochę groteskowy, trochę melodramatyczny, trochę komediowy - ale dobry. Z zapartym tchem można śledzić losy Tilly i to, jak stara się wszystko odkryć. 


Film oprócz dobrej obsady i ciekawej akcji ładnie wygląda. Stroje, które szyje dla miejscowych kobiet Tilly zachwycają. Moda lat 50. XX wieku ukazana w małym miasteczku w Australii sprawia, że od filmu nie można się oderwać. Piękne kreacje ukazują charakter każdej z pobocznych bohaterek, a także Tilly, która dzięki swoim strojom jest w stanie zwrócić na siebie uwagę. I choć scena meczu zapada w pamięć chyba najbardziej, to takich momentów jest więcej!

"Projektantka" to film doskonały na babskie wieczory. Nie tylko bawi, i zachwyca oko, ale jednocześnie pokazuje problemy społeczne aktualne sześćdziesiąt lat później - ludzką nienawiść, zawiść i stanowczość. Jocelyn Moorehouse wykonała kawał dobrej roboty przenosząc książkowe losy Tilly na wielki ekran i myślę, że dzięki temu znalazła rzesze kolejnych widzów.