Podsumowanie | Targi książki, przeczytane, plany

14:25 0 Comments A+ a-


Październik, a raczej piździernik, na całe szczęście dobiega końca (tak bardzo się cieszę), więc przyszła pora na małe podsumowanie książkowego miesiąca! 

PRZECZYTANE KSIĄŻKI 
Z moich czytelniczych planów na październik udało mi się przeczytać prawie wszystkie książki. Prawie, ponieważ ostatnią (Bondę i jej "Pochłaniacz") właśnie kończę, ale niestety nie wyrobię się do końca dnia. Wynik dobry, tym bardziej, że wróciłam na uczelnię i doszły mi dodatkowe lektury. Fakt faktem, same "Ścieżki północy" czytałam z dwa tygodnie, ale tej książki po prostu nie potrafiłam pochłonąć za jednym razem. 
Z recenzji opublikowałam jedynie zaległość z sierpnia, niestety. Jednak stopniowo w listopadzie wrzucę wszystkie inne zaległości. 

OPUBLIKOWANE POSTY 
W październiku nie miałam za dużo czasu na bloga (praca, uczelnia, życie prywatne), ale coś udało mi się dla Was wrzucić. 
» Post o tym, dlaczego postanowiłam przestać kupować książki - podczas Targów Książki trochę tę zasadę nagięłam, ale że był to szalony i wyjątkowy dzień, to dałam sobie spokój z wyrzutami sumienia i zdrowym rozsądkiem. 
» Wróciłam z recenzjami filmów i na pierwszy rzut poszła "Projektantka" - film ciekawy, interesująco nakręcony, więc jest co oglądać!
» Napisałam też recenzję "Buszującego w zbożu" Salingera i jak mogliście się z niej dowiedzieć, to chyba książka nie dla mnie. 

TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE
czyli to co książkoholicy lubią najbardziej 


Na Targach byłam  w trzeci dzień, czyli w sobotę. Niestety moja wizyta w Krakowie nie była bardzo długa, a przeciskanie się między tłumami ludzi mnie przeraziło, więc szybko stamtąd uciekłam. 

Razem z chłopakiem przyjechaliśmy dopiero po 11 (sezon na opóźnione pociągi uważam za otwarty) i już wtedy mieliśmy problem z zostawieniem kurtek w szatni. Miejsca jeszcze były, ale kolejki do powieszenia rzeczy były gigantyczne, więc doszliśmy do wniosku, że załadujemy się do plecaków i nie będziemy tracili czasu na taka pierdołę. I chyba dobrze zrobiliśmy, bo przynajmniej zdążyłam na jedyne spotkanie z autorem, na którym chciałam się pojawić. Oczywiście jak się okazało, do kolejki do Richarda Flanagana ustawiłam się po złej stronie, bo nie było wiadomo, przy którym stoliku autor usiądzie. Na całe szczęście kolejka szła baardzo szybko, więc dwa słowa udało mi się zamienić z pisarzem. 


Tłumy w hali Wisła były przeogromne, więc szybko się poddaliśmy i poszliśmy do drugiej, aby upolować Wojciecha Cejrowskiego. Niestety zniknął nam na konferencji, a my nie chcąc tracić godziny na czekanie na niego, poszliśmy dalej upolować kilka książek. W ciągu godziny zdobyłam chyba z pięć nowości i cudowna okładkę na książki z "Książka w mieście". 
Do Cejrowskiego szybko ustawiła się kolejka, ale po odstaniu swojego doszliśmy do wniosku, że mamy wszystko i możemy uciekać. Wierzcie lub nie, ale nagle tłumy około 13 zaczęły napierać z każdej strony i po prostu nie dało się już poruszać między stoiskami. 

W tym roku postanowiłam odpuścić sobie wielkie zakupy książkowe oraz spotkania z autorami. Nie miałam ochoty stać w ogromnych kolejkach po podpis ani przepychać się między ludźmi przy stoiskach, aby wydać pieniądze wiedząc, że nadal taniej będzie mi zamówić książkę przez internet. Zależało mi jedynie na spotkaniu z Richardem Flanaganem, którego proza jest moim wielkim odkryciem w tym roku. Zamiast tłumów wybrałam zwiedzanie Krakowa i wcale nie żałuję tej decyzji.