Buszujący w zbożu - J.D. Salinger

19:27 0 Comments A+ a-


Holden Caufield od zawsze miał problem z utrzymaniem się w szkole. Jak sam na początku przyznaje, zmieniał internat bardzo często, czym denerwował swoich rodziców. Podobnie jest teraz - po raz kolejny został wyrzucony. Jednak zamiast poczekać kilka dni i wrócić do domu wraz z kolegami, ucieka do Nowego Jorku. Tam przez kilkadziesiąt godzin eksploruje miasto, spotyka się ze znajomymi i dzieli z czytelnikami swoimi przemyśleniami. 

Od jakiegoś czasu powtarzałam sobie, że klasyki to coś, co powinnam przeczytać. Już nie tylko ze względu na to, że to praktycznie coś, na czym budowana była literatura światowa, ale chociaż by przez kierunek studiów, który sobie wybrałam. Słuchając jak inni mają coś do powiedzenia, sięgnęłam w końcu po "Buszującego w zbożu" Salingera.

Narratorem "Buszującego w zbożu" jest nastoletni Holden, który wypowiadając się w pierwszej osobie, dzieli się z czytelnikami (nie wątpi, że ktoś kiedykolwiek przeczyta jego zapiski)  swoimi przemyśleniami na temat świata, praw jakimi się rządzi, dorosłych. W tym wszystkim próbuje wypowiadać się elokwentnie i przedstawić swój punkt postrzegania niektórych spraw. Sposób w jaki to robi sprawia, że nie jest bohaterem, człowiekiem, którego można polubić. Jego twarde sformułowania i myśl, że uchodzi za kogoś lepszego, kogoś, kto potrafi się w tym świecie odnaleźć, a jednocześnie znaleźć jego wady - przeraża. Holden to nastolatek, który wcale nie wydaje się być zagubiony, ale jednocześnie jest w stanie określić tego, jak ma traktować życie. Jego relacje z najbliższą rodziną praktycznie nie istnieją. Jedyną osobą, z którą ma dobry kontakt jest młodsza siostra - natomiast wygodnych rodziców, zwłaszcza ojca, w swoich przemyśleniach postrzega bardzo negatywnie. Niemal natychmiast przyznaje się przed czytelnikami, że jest uważany za czarną owcę w rodzinie. 
Jego wywody na temat życia udowadniają tylko jak bardzo radykalne ma poglądy. 

Książkę mimo  tak barwnego bohatera wcale nie czyta się dobrze. Przez prawie dwieście stron czytelnik może pomarzyć o dialogach, które nie irytują, a wielokrotnie momenty, w których Holden analizuje świat - niemiłosiernie nużą. Z drugiej strony sama powieść porusza kilka istotnych i aktualnych problemów - dla przykładu: konformizm, hipokryzja, rozrzutność. Fakt, że dostrzega to tak młody bohater jedynie udowadnia to, jakim społeczeństwem jesteśmy. 

Nie sądzę, abym Salingera zrozumiała w stu procentach. Nie uważam również, że ktokolwiek jest to w stanie zrobić po jednorazowej lekturze "Buszującego w zbożu". Jednak powieść choć irytująca i raczej nieprzyjemna w czytaniu należy do tych książek, które warto przeczytać. Na pewno kiedyś do niej wrócę i mam nadzieję, że bogatsza o nowe życiowe doświadczenia lepiej ją odbiorę.