Rok z życia księgarza

13:37 0 Comments A+ a-


Praca w księgarni to chyba wymarzone zajęcie dla każdego książkoholika. Może przeglądać i czytać książki, a jeszcze mu za to zapłacą! Poza tym, ulubione utwory może polecać innym. Ale czy na pewno? Jak naprawdę wygląda praca w księgarni? 

 Miałam to szczęście, w przeciwieństwie do niektórych, że księgarnia, w której  pracowałam przez rok, nie była żadnym empikiem ani matrasem. Była prywatną siecią księgarń wrocławskich. 

Otóż praca w księgarni nie wygląda tak, jak niemal każdy sobie wymarzył. Nie chodzi się wśród regałów, dotykając grzbietów książek. Nie układa się ich codziennie na nowo. Nie można sobie wybrać, jakie książki zostaną sprowadzone do księgarni, tak samo jak nie ma się wpływu na to, jakie wydawnictwa podpisały z nią umowę. Pogaduszki z klientami niekoniecznie są miłe, a polecenie komuś książki kończy się wybraniem czegoś "poczytnego" na prezent dla mamy/dziadka/przyjaciółki. 

Praca w księgarni to tak naprawdę ciężka praca fizyczna. Przygotowywanie zwrotów książek do wydawnictw, przyjmowanie kartonów ważących tonę. W razie promocji miesiąca przygotowanie stołów z ocenowanymi książkami/kolorowankami dla dzieci/grami planszowymi. Kiedy już wszystko jest zrobione, a wierzcie mi, trwa to naprawdę długo, dopiero wtedy można zająć się sprzątaniem regałów. Każda z tych czynności jest jeszcze przerywana obsługą klientów. Nie żeby do księgarni wchodziło nie wiadomo ile osób... 

Większość księgarni ma dzienny, minimalny limit sprzedaży, który pracownik powinien wyrobić. Oznacza to tyle, że jak sprzedaż będzie za niska, wypłata również będzie niższa. Albo nie wypłacą premii. 

Czytanie książek? Są też takie dni, kiedy nie ma ani towaru, ani zwrotu. Nie ma też kogo obsługiwać. Wiem, że w niektórych księgarniach pracownicy muszą znaleźć sobie zajęcie. Ja natomiast dostałam pozwolenie na czytanie książek. I byłoby to naprawdę fajne, gdyby nie fakt, że po 9 godzinach takiego zajęcia, nieustannie przerywanego, człowiek ma dość. To już nie jest czytanie dla przyjemności, tylko czytanie dla zabicia czasu.

Czy polecam pracę w księgarni? W małych księgarniach - owszem. Ale pod warunkiem, że traktujesz to zajęcie jak pracę, a nie miejsce, gdzie chcesz przyjść poczytać sobie książki i jeszcze mieć za to pieniądze. 

A jakie są Wasze perypetie w pracy w księgarni?