Róże - Leila Meacham

12:00 0 Comments A+ a-

Są takie książki, które najpierw muszą zainteresować okładka, bo inaczej nigdy nie zwrócilibyśmy na nie uwagi, prawda? Tytuł niewiele nam mówi, a już nie wspomnę o nazwisku autora. Bywa nawet, że do krótkiego streszczenia nie jesteśmy przekonani. Ale kiedy zaczynamy czytać już wiemy, że ta książka będzie cudowna. Właśnie tak jest z "Różami" Leilii Meacham. 

W 1836 rodzina Warwicków oraz Toliverów przybywa do Teksasu z zamiarem założenia dwóch plantacji. Przywożą ze sobą róże: czerwone i białe, które już na zawsze zwiążą ich losy razem. Toliverowie zaczynają uprawiać bawełnę, natomiast Warwickowie sadzą drzewa. Sto lat później swoją historię opowiada Mary Toliver, która wspomina o swoich błędnych wyborach życiowych.

"Róże" to tak naprawdę trzy różne opowieści, silnie ze sobą związane. Powieść rozpoczyna historia Mary, która będąc już starszą kobietą wspomina swoje dzieciństwo i młodość na plantacji. To z jej perspektywy możemy poznać dzieje przodków, a także przeczytać o jej miłości do Percy'ego Warwicka. Następnie historię kontynuuje Rachel, mająca odziedziczyć plantacje po swojej ciotecznej babce. Ostatnią część autorka poświęciła wspomnieniom Percy'ego Warwicka, która jest chyba najciekawsza i najdojrzalsza z tych wszystkich. Wszystkie trzy stanowią całość, uzupełniają się. 

"Róże" to także pierwszy tom dwutomowej sagi rodu. Z tą różnicą, że "Plantacja Somerset", która powstała dopiero po napisaniu i wydaniu "Róż", opowiada o losach pierwszych Warwicków i Toliverów wywodzących się z rodów Lancasterów i Yorków. Na całe szczęście każdy tom stanowi osobną historię, a łączy je jedynie plantacja bawełny. 

Nie można przestać czytać "Róż". Historia, choć napisana językiem momentami banalnym i przewidywalnym, wciąga. Jest magnetyczna.

Bohaterowie są świetnie zarysowani - widać to głównie w opowieści Mary. Autorka bardzo dokładnie przedstawia losy, przemyślenia i wygląd każdej postaci. Stąd łatwo jest wyciągać wnioski na temat ich życiowych decyzji. 

"Róże" to książka, którą uznaje za bardzo dobrą. Jeżeli ktoś lubi czytać o sagach rodu to zdecydowanie jest to lektura dla nich. Ja na pewno wiem, że sięgnę po "Plantacje Somerset" i przekonam się jak wyglądały początki uprawy bawełny w Teksasie.