zdecydowanie bez tytułu

00:44 0 Comments A+ a-

Jak to jest, że niektórzy znajdują czas i motywacje do zrobienia wszystkiego? Nie mam pojęcia. 

Ostatnie tygodnie, a nawet powiedziałabym miesiące, to u mnie kalejdoskop. Raz jest dobrze, raz jest źle. Chodzi oczywiście o uczelnie i o fakt, że wyłączyłam się na dłuższy czas z blogowania i w ogóle z jakichkolwiek social media, nie czytam postów na blogach, etc. Wiem, że o moim istnieniu już zapomnieli prawie wszyscy, ale doszłam do wniosku, że taki post trzeba napisać. 

Czwarty semestr na studiach jest najtrudniejszy ze względu na ogromną ilość lektur, które muszę przeczytać. Ponad to doszło mi mnóstwo przedmiotów warsztatowych, a zatem oprócz poznawania literatury socrealizmu i stanu wojennego robię korekty, redakcje, tworzę przedziwne zadania na edycje czasopism i czytanie o teatrze. Czasu starcza mi na nic, a kiedy przychodzi taki dzień wolny-wolny, to maksymalnie staram się go wykorzystać na podgonienie zaległości, które uzbierały mi się w tygodniach kiedy jeszcze pracowałam. 

Dlatego trudno jest mi cokolwiek powiedzieć o przyszłości bloga. Chciałabym na niego wrócić z całego serca, ale gdzieś ta miłość do książek zaczęła zanikać. Od trzech miesięcy nie przeczytałam żadnej powieści, którą sama sobie wybrałam. Nieustannie obowiązek i obowiązek. Wiecie, gdyby to były książki ciekawe albo chociaż dobre, to na pewno chętnie dzieliłabym się z Wami spostrzeżeniami. Ale są to książki kiepskie, przeciętne i niemiłosiernie nudne. A czytanie ich nie sprawia mi żadnej przyjemności. Na całe szczęście do egzaminów zostało mi  tylko do przeczytania 15 pozycji i trzymajcie kciuki, żebym do egzaminów została w ogóle dopuszczona. 

A potem? Co po sesji? Potrzebuje na pewno kilku dni, a może nawet tygodni przerwy od laptopa, od książek. Od wszystkiego. Wiecie, takie wakacje, gdzie będę mogła łazić po górach, spacerować i może biegać po piasku na plaży. I mam nadzieję, że po tym okresie regeneracji po tylu miesiącach życia w stresie - wrócę i odżyję, a blog na nowo zacznie funkcjonować. Bo oprócz nauki kilka ciekawych rzeczy jednak się w tym życiu wydarzyło. Poza tym, nie chciałabym podporządkować całego swojego humoru, czasu i siebie w ogóle pod studia. Dlatego wiem, że pisanie bloga to taka pasja, od której nie chce się uciekać i po jakimś czasie znowu siada się do tego komputera, otwiera edytor tekstów i pisze swoje własne spostrzeżenia, komentarze. I czyta coś, co naprawdę sprawia przyjemność. 

I taka rada dla tych, co kiedyś mogą znaleźć się w podobnej sytuacji - nie bądźcie nadgorliwi :) Studia studiami, nauka nauka, ale nie zapominajcie tak jak ja, że oprócz tego dzieje się wiele rzeczy dookoła.