450 stron - Patrycja Gryciuk

14:19 0 Comments A+ a-


Kiedy fabuła twojej własnej książki staje się rzeczywistością, a ty zostajesz zamieszany w śledztwo policji, nagle cały życie wywraca się do górny nogami. 

Królowa kryminału została zamieszana w sprawę, którą opisała wcześniej w swojej niewydanej jeszcze powieści. Nie spodziewa się jednak, że oprócz oskarżenia o morderstwo może zostać oskarżona o plagiat. To dla niej potężny cios. Wiktorii grozi nie tylko więzienie, ale także niewydanie jej najnowszej powieści, a co za tym idzie - rozczarowanie czytelników. Kobieta jednak nie zmaga się ze wszystkimi problemami sama. Odkąd w jej życiu pojawił się Mackenzie Standford, aktor odgrywający jedną z głównych ról w ekranizacji innego kryminału, Wiktoria chodzi jak we śnie. Nie potrafi jednak zaakceptować faktu, że wszystko, co do tej pory udało jej się osiągnąć, może zostać zniszczone. 

„450 stron” to idealny kobiecy kryminał. Czyta się go przyjemnie głównie dlatego, że jest nie tylko dobrze napisany, ale także wprowadza czytelnika w nietypowy nastrój. Mamy mrożącą krew w żyłach historię o morderstwach oraz eksperymentach naukowych wykonywanych na ludziach. Patrycja Gryciuk nie poprzestaje jednak na brawurowym podrzuceniu czytelnikowi ciał, gdyż wprowadza do swojej historii romans. „450 stron” to lektura, którą się pochłania, bo nie pozwala się nudzić. Nieustannie coś się dzieje. Bohaterka raz jest przesłuchiwana przez policję, potem spędza noc z mężczyzną, a w końcu próbuje namówić swojego konkurenta  na współpracę. 

Właściwie trudno jest mi stwierdzić, dlaczego powszechnie uważa się tę książkę za kryminał kobiecy. Wiem, że sama użyłam tego sformułowania akapit powyżej, jednak z technicznego punktu widzenia, zarówno motyw morderstwa, jak i romansu, to tylko wątki poboczne. „450 stron” to przede wszystkim powieść obyczajowa. Fabuła opiera się na życiu Wiktorii, ponieważ dowiadujemy się z niej wielu istotnych informacji o niej samej. Informacji, które kreują ją jako bohaterkę. Te wszystkie wydarzenia z przeszłości mają nieustanny wpływ na jej codzienne życie, na decyzje, które podejmuje i to, jak stara ułożyć wszystkie swoje problemy. Właśnie ta warstwa obyczajowości sprawia, że tej książki nie można tak łatwo zakwalifikować do żadnego gatunku. Dlatego uważam, że ta powieść jest świetna i zdecydowanie nietuzinkowa. 

Patrycja Gryciuk w doskonały sposób połączyła dwa gatunki w jeden, tworząc niesamowitą historię. Każda jednak historia ma swoje słabe punkty. W „450 stronach” była to krótka, ale gorąca historia romansu, która nieco przypominała te harlequinowe. Pominę kwestię wieku obu bohaterów, bo na wstępie wiadomo, że Mackenzie jest dużo młodszy od trzydziestokilkuletniej Wiktorii. Chodzi mi bardziej o podejście kobiety do całej sytuacji, która z jednej strony stara się być dojrzała i rozsądna, a z drugiej pragnie ponieść się fali namiętności, zapominając, że za drzwiami ktoś postanowił ją wmieszać w morderstwo. To jej nieustanne niezdecydowanie i wymyślanie wymówek, powiedzmy sobie szczerze - współcześnie absurdalnych, powodowało, że Wiktoria wcale nie wygląda na dojrzałą kobietę. O ile Mackenziemu, ze względu na jego młody wiek, można wybaczyć lekkomyślność i szał uczuć, to zachowanie Wiktorii już niekoniecznie. Takie podejście jednak nie ujmuje bohaterce uroku. Nadal jest dobrze wykreowana, świetnie wpasowująca się w powieść i sprawia, że można ją polubić właśnie dlatego, że jest żywa, jest człowiekiem w tej książce. 

Warstwa językowa „450 stron” jest w porządku. Ponieważ książką czyta się szybko i przyjemnie, nie mogę zarzucić powieści niczego. Są różnego rodzaju historię - niektóre, jak uwielbiana przeze mnie „Tajemna historia” Donny Tartt żyje językiem, inne, takie jak właśnie druga książka Patrycji Gryciuk - porywającą fabułą. Nie byłoby w porządku porównywać oba te style pisania i wymagać, aby były podobne. One są różne, ale świetne na swój sposób. 

Podsumowując, Patrycja Gryciuk napisała historię, którą dobrze się czyta. Nie jest ona wymagająca, a wręcz przeciwnie - niesie ze sobą to, co wielu czytelników oczekuje od takiej literatury. „450 stron” relaksuje, odrywa na chwilę od codziennych spraw i po prostu bawi. Liczę zatem na to, że Autorka nie pozwoli swoim czytelnikom czekać zbyt długo na kolejną książkę.