Księga wyzwań Dasha i Lily - Rachel Cohn, Daivd Levithan

12:00 0 Comments A+ a-



Niekiedy święta nie są takie, jakie chcemy, aby były. Czaseami zabraknie jednej bliskiej osoby, a czasami po prostu zwykłej radości. Wtedy te dwa dni nie są już tak wspaniałe, jak do tej pory. Dash od lat nie miał prawdziwych, rodzinnych świąt. Jego rodzice rozwiedli się, kiedy był jeszcze dzieckiem, a on, mieszkając z matką, ma słaby kontakt z ojcem. W tym roku został sam na własne życzenie i wcale nie myślał o tym, że może poczuć się z tym źle. Natomiast Lily została sama z bratem i jego chłopakiem, ponieważ jej rodzice postanowili wyjechać na swój kolejny miesiąc miodowy. Niestety zakochana para jest zajęta sama sobą i dziewczyna czuje się odrzucona. Dla zabicia czasu rzuca wyzwanie - zostawia zeszyt z zagadkami w Strandzie i liczy na to, że ktokolwiek podejmie z nią grę. Nigdy nie spodziewała się, że niewinna zabawa skończy się w taki sposób. 

Podczas przed świątecznej gorączki zawsze raczę się przynajmniej jedną książką, której akcja toczy się w Boże Narodzenie. Ponieważ rok temu miałam okazję przeczytać W śnieżną noc i byłam bardziej niż trochę zawiedziona lekturą, to w tym roku zdecydowałam się na coś, co zostało ciepło przyjęte przez innych czytelników. 

Księga wyzwań Dasha i Lily to lekka, nieskomplikowana opowieść o dwójce nastolatków, którzy ostatecznie w święta zostali sami, a przypadek chciał, że zaczęli porozumiewać się ze sobą za pomocą zagadek zostawionych w zeszycie. Już sam pomysł na fabułę wydał mi się zabawny, a to głównie dlatego, że nigdy nie spotkałam się z podobnym motywem. Poza tym, Rachel Cohn i David Levithan nie ograniczyli się tylko do stworzenia listy zadać. Oprócz tego postarali się o odpowiedni klimat świąt, interesującą historię życia obu bohaterów i ciekawe przygody. 

Może nie jest to lektura wymagająca, a w pewnych momentach woła o to, aby już ją odłożyć, ale wbrew pozorom nie jest zła. Wiele jej brakuje, np. konsekwencji w fabule. Można jej zarzucić trochę naiwną historię romantyczną. Aczkolwiek charakter samych bohaterów został całkiem nieźle dopracowany. Na początku obawiałam się, że Autorzy nakreślą słabe portrety psychologiczne, a było zupełnie odwrotnie! Nie ukrywam jednak, że bardziej polubiłam Dasha za jego dojrzałość i trochę inne spojrzenie na rzeczywistość. Lily natomiast w wielu momentach zachowywała się bardzo dziecinnie. Każde z nich odebrało całkiem inne wychowanie, ma inne stosunki w rodzinie, więc nic dziwnego, że się różnią. 

Sama Księga wyzwań podzielona jest na dwie części, które nieustannie się ze sobą przeplatają. W jednej z nich główną postacią jest Dash i to właśnie te fragmenty napisał David Levithan. Można to poznać niemal od razu, ponieważ Autor nie skupia się na detalach otoczenia ani na uczuciach chłopaka. Stawia raczej na akcję, a charakter uzupełnia tylko subtelnymi cechami. Natomiast historię z perspektywy Lily opowiada Rachel Cohn. Ta część książki dla osoby skupionej na lekturze była dużo słabsza. Wiele elementów nie zostało dociągniętych, a same postaci otaczające bohaterkę jakoś ginęły w tłumie innych.

Reasumując, Księga wyzwań Dasha i Lily to lektura na jeden wieczór, najlepiej ten poprzedzający Boże Narodzenie. To całkiem inne spojrzenie na święta, a przede wszystkim przedstawienie jak te dni spędzają Amerykanie. 
Po lekturze lekki niedosyty jest wręcz wymagany! 
______________________________________

Korzystając z okazji, chciałam życzyć wszystkim wesołych i szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia. Obyście spędzili je tak, jak sobie zaplanowaliście! 
Wesołych Świąt :)