Pieśń słonia (Elephant Song, 2014)

17:00 0 Comments A+ a-


Nie każdy miał w życiu takie szczęście, że rodzice poświęcali mu wystarczającą ilość uwagi. Zajęci sobą i swoją karierą, marzeniami, często nie spełniali się w roli, na którą poniekąd się zdecydowali, kiedy pojawiło się dziecko. Właśnie z takim kryzysem zmaga się Michael Aleen. Po tym, jak zabił swoją matkę, znalazł się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie spędził całe swoje dzieciństwo i okres dojrzewania. 

Xavier Dolan to mistrz. Każdy jego pokaz to nie tylko kolejne wyjście na scenę i odegranie roli - to również nadania granej postaci życia. Tak jest w przypadku Pieśni słonia, gdzie Dolan wciela się w Michaela Aleena (po zabiciu swojej matki zostaje umieszczony w szpitalu psychiatrycznym). Michael to chłopak skrzywdzony jako dziecko, z pewnymi zaburzeniami, które posunęły go do dokonania morderstwa na swojej matce. Teraz, będąc zamkniętym przez cały okres dojrzewania poznaje świat poprzez terapie, rozmowy z lekarzami i pielęgniarkami. Z czasem Michael zaczyna pogrywać sobie z wszystkimi pracownikami szpitala - a już szczególnie z siostrą Paterson. 



Trudno powiedzieć na czym polega fenomen tego filmu. Z jednej strony Dolan i jego kreacja wyciąga na wierzch wszystko, co dobre, sprawiając, że film wciąga, intryguje, a jednocześnie pozwala na obudzenie, może i po części obrzydzenie. Michael/Dolan fascynują nie tym, że główny bohater jest niezrównoważony psychicznie, a tym, że w tak genialny sposób to pokazują. 

Jednak na Dolanie moje dobre słowa się kończą. Film bez tego aktora byłby nudny, nijak, szarawy. Przegadany. Potyczki słowne, które miały zmuszać do skupienia, może późniejszej refleksji, wcale nie spełniały swojej roli. Momentami były dosyć chaotyczne. 



Finał choć mocny to jednak dosyć przewidywalny. Charles Biname i Nicolas Billon popełnili ogromny błąd, że w taki sposób rozwiązali tę historię. Wymagała ona czegoś zupełnie innego. Nie mniej jednak Pieśń słonia to jedna z tych produkcji, obok których nie przechodzi się obojętnie.