Katowice | dlaczego się zakochałam?

17:00 0 Comments A+ a-


Katowice to jedno z najbardziej interesujących mnie miast w Polsce. Może dlatego, że zawsze, kiedy je oglądam na starych fotografiach to jestem zachwycona prostą architekturą oraz tym, że jest to miasto bardziej industrialne niż mój rodzinny Brzeg. Na studia jednak tam nie pojechałam. Ponieważ w tym roku postanowiłam sobie być na wszystkich targach w Polsce (a przynajmniej tych mi znanych i najbardziej popularnych), więc nie przepuściłam okazji do tego, aby zobaczyć wreszcie to, co mnie nurtuje - Katowice. 



Głównie w planach była wizyta w Muzeum Śląskim, a same Targi potraktowałam z przyjaciółką jako coś, co fajnie zobaczyć i ulotnić się po tym, jak już wszystko obejdziemy. Dlatego pojechałyśmy dopiero w niedzielę i już o 10 rano rozpoczęłyśmy chodzenie po stoiskach. O dziwo, zeszło nam bardzo szybko, a byłyśmy wszędzie. Wiele wydawnictw, do których chciałam zajrzeć połączyło swoje siły, a u niektórych znowu nie mogłam znaleźć książek, które chciałam kupić. Mimo że były to nowości, wystawcy najwidoczniej doszli do wniosku, że bestsellery będą miały lepszą sprzedaż. Mówi się trudno. Anioły i Demony Browna oraz Morderstwo w Orient Expresie Agathy Christie to w sumie jedyne książki, które kupiłam... Promocje szczególnie mnie do siebie nie przekonały, tym bardziej, że na wielu stoiskach książki były w normalnej cenie. 

Największym rozczarowaniem był jednak fakt, że nie udało mi się spotkać żadnego blogera. Wiedziałam, że po targach w sobotę było organizowane jakieś spotkanie, ale nie spodziewałam się, że zupełnie nikogo nie spotkam. Mówi się trudno i mam nadzieję, że we Wrocławiu wpadnę na kilka osób.


O 12 razem z przyjaciółką wyszłyśmy z Targów i poszłyśmy do muzeum. Główna atrakcja i w sumie najlepsza. Wizyta jak najbardziej udana, a wystawa tymczasowa świetna. Jeśli jesteście z Katowic albo okolic warto się wybrać - pooglądać kilka akwareli i rysunków. Chociaż najciekawszy był pokaz 48 starych fotografii Katowic i okolic. 


Ponieważ pociąg miałyśmy dopiero po 20, a do niego ponad 5 godzin, postanowiłyśmy coś zjeść, pospacerować i może gdzieś wpaść gdzieś na dobry deser. Tutaj z pomocą przyszła nam Galeria Katowicka, a następnie najlepsza, ale to najlepsza kawiarenka pod słońcem! W Miss Cupcake spędziłyśmy ponad dwie godziny czytając, pijąc zieloną herbatę i jedząc naprawdę pyszny deser: malutkie babeczki (mają chyba o każdym smaku świata) oraz tartę. Cisza i spokój tego miejsca sprzyjało do tego, aby w ciszy delektować się nie tylko jedzeniem, ale również lekturą. Bo przecież nie ma nic lepszego na świecie niż czytanie powieści z najbliższymi przyjaciółmi! 


Zmęczone, obolałe wróciłyśmy do Wrocławia dopiero o 23. Ale szczęśliwe i zadowolone, że zobaczyłyśmy Katowice i w taki sposób spędziłyśmy wolna niedzielę. Cieszę się, że mam kogoś, z kim mogę dzielić swoją pasję nie tylko do czytania, dobrego jedzenia, ale także do podróżowania. 

Kolejny kierunek? Może Toruń?