Targi Książki w Krakowie

17:00 0 Comments A+ a-


Wprost nie mogłam się oprzeć, aby nie napisać krótkiej relacji z jednego fantastycznego dnia, który spędziłam na Targach Książki w Krakowie. Fantastycznym pod tym względem, że jeszcze nigdy nie poznałam tylu inspirujących i niesamowitych ludzi w życiu! Do tego świadomość, że uczestniczyłam (w końcu!) w potargowych spotkaniu blogerów (za namówienie na to dziękuję!) przyniosła mi jeszcze więcej szczęścia, niż bym sobie życzyła. 

Jednak od początku! 
Wyjechałam z Wrocławia trzynaście minut przed szóstą rano, przez co w samym Krakowie byłam akurat na czas odjazdu Expo Busa. Jeśli nigdy nie widzieliście, jak ludzie potrafią się pchać, to spróbujcie wejść do autobusu bez żadnego uszczerbku na zdrowiu! (dziękuję przemiłemu panu, który zrobił mi dużego siniaka na prawej łopatce...). Oczywiście nie obyło się bez problemu już w drodze na halę - korki, korki, korki - ze względu na pół maraton oczywiście. Jednak kilka minut po dziesiątej udało mi się dojechać na miejsce i dopchnąć przez ten tłum (współczuje paniom w kasach) do miejsca, gdzie mogłam się zarejestrować. 


Dwadzieścia minut później spotkałam się z Moniką i Izą (gdyby nie Monika nie dotarłabym pewnie na te Targi - dziękuję za opiekę jeszcze raz!). Chwila moment i znalazłyśmy się na hali. Kto by przypuszczał, że o tej 10:20 już będzie problem przepchnąć się przez tłum ludzi? Ponieważ pierwszy raz byłam na Targach w Krakowie zupełnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Moim pierwszym zakupem był Marsjanin, a zaraz potem w ręce wpadły mi Biesy Dostojewskiego. Ogólnie planowałam zakupić tylko jedną książkę, żeby nie ładować się przez kawałek Polski z ogromną torbą, ale jak zobaczycie na zdjęciu poniżej - nie udało mi się. Serio, nie wiem, kiedy to przeczytam, ani gdzie to zmieszczę... Potem wzięłam z dziewczynami udział w panelu dyskusyjnym zorganizowanym przez wydawnictwo Od Deski Do Deski. Przyznam, że rozmowa zainspirowała mnie na tyle, aby poczytać o książkach, o których była mowa. 


W między czasie udało mi się na stanowisku Otwartego poznać (w końcu) Darię i Agatę. Z dziewczynami pogadałam sobie również na spotkaniu blogerów (dziękuję uprzejmie organizatorom za wpuszczenie mnie tam, następnym razem nie zapomnę się zarejestrować!) i przyznam, że naprawdę je polubiłam. Przed samym spotkaniem poznałam również Kingę i Sylwię (jesteście niesamowite!) i w sumie spędziłam z nimi resztę dnia. Niestety, nie udało mi się zrobić zbyt wiele zdjęć (torby z książkami uniemożliwiły mi podniesienie ręki (pokutuje właśnie bólem dłoni i barków), ale wspomnienia zostaną. 


Jedynym pisarzem, z którym postanowiłam się zobaczyć był oczywiście Remigiusz Mróz, gdzie podsunęłam mu swój egzemplarz Ekspozycji do podpisania. Moje Zaginięcie niestety jeszcze do mnie nie dotarło. Dawno nie stałam tyle w kolejce, ale powiedzmy sobie szczerze, było warto. 

Chyba najnowszym doświadczeniem dla mnie było spotkanie z innymi blogerami już po targach. Razem z Sylwią i Kingą dojechałyśmy tam kilka minut po siedemnastej. Okazało się, że byłyśmy jednymi z pierwszych osób. Strasznie żałowałam, że moja nieśmiałość jednak ze mną wygrała, ale mam nadzieję, że następnym razem będę aktywniej uczestniczyła we wszystkich rozmowach. 


Dziękuję wszystkim, których poznałam, z którymi zamieniałam chociaż kilka słów. Dzięki Wam ten dzień był fantastyczny, a ja już na zawsze go zapamiętam. Nie chcę wymieniać wszystkich z imion i nazw, ponieważ boję się, iż kogoś pominę :( Ale jeśli ktoś to czyta i pamięta, że ze mną rozmawiał to wiedz, że podziękowania są skierowane do Ciebie! Radość sprawiło mi każde „Hej i  Jakiego bloga prowadzisz? czy Do zobaczenia następnym razem. Uwielbiam takie chwile i cieszę się, że mogłam brać udział w takim wydarzeniu z ludźmi dzielącymi tę samą pasję. Cudownie, że z roku na rok jest nas coraz więcej!


Osoby, które znalazły się na powyższych zdjęciach, a nie chciały się tam znaleźć - PRZEPRASZAM. Nie chciałam niczego ucinać :(