Tea Book Tag

19:00 0 Comments A+ a-


Jesień już pełną parą - nie kalendarzowa, ale chłodna i deszczowa - więc pewnie nie jeden książkoholik przelewa litry herbaty albo innych napojów rozgrzewających. Korzystając z okazji - i braku tagów na blogu - postanowiłam tym wpisem wczuć się w ten jesienny klimat.

Czarna herbata, czyli twój ulubiony klasyk
Nikogo to chyba nie zdziwi, kiedy napiszę, że Zbrodnia i kara Dostojewskiego. Kocham Fiodora, a jego powieści odmieniły mój gust literacki. Doskonale zdaje sobie sprawę, że akurat Zbrodnie i karę postrzega się raczej jako obowiązkową lekturę szkolną (nie wiem, czy dalej jest w kanonie), ale naprawdę warto po nią sięgnąć. Nie tylko ze względu na omawiany przez nauczycieli motyw zbrodni i kary, ale również dlatego, że w powieści zawarty jest doskonały obraz Rosji - życia społecznego, polityki i prawa. Do tego chyba nikt nie pogardzi tak doskonałym portretem psychologicznym bohatera! 

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasypiasz 
Szczerze mówiąc, to nie potrafię wygrzebać z czeluści żadnej takiej książki. Rzadko się zdarza, abym jakąkolwiek lekturę czytała na siłę - jak mnie nudzi to odkładam. Jednak jak już się tak zastanawiam, to do tej kategorii sklasyfikowałabym Piękne istoty, których akcja ciągnęła się jak flaki z olejem - oczywiście nie skończyłam czytać. 

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, której bohaterowie ciągle się przemieszczają 
Dzika Droga to na pewno, ale oprócz tego Władca Pierścieni. 

Herbata Oolond, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi 
Wiem, że zostanę za to zlinczowana, ale wymienię Trafny wybór Rowling. Dlaczego? Cóż, bo nie jest to książka zła. Konstrukcyjnie jest napisana doskonale, jednak w środku już jest zdecydowanie gorzej. Żeby zrozumieć treść trzeba się naprawdę wczytać i poczuć to, co robili bohaterowie. Niektórzy zarzucają tej książce patologię, zbyt duże nagromadzenie przekleństw, itd. Ale wiecie co? Te wszystkie elementy, dosyć mocno wyolbrzymione, powodują, że książka jest wyjątkowa. I nie bez powodu określa się ją mianem dla dorosłych

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna 
Wspomnę tutaj o Hopeless, czyli o jednej z powieści, której wręcz nie znoszę. Nie rozumiem fenomenu tej książki! Ona jest tak naiwna, tak chaotyczna, że czytanie w pierwszej chwili może sprawiać przyjemność, ale ostateczne przemyślenia sprawiają, iż jest słaba. Z ciekawości przeczytałam kontynuacje (recenzja nigdy nie ujrzy światła dziennego) i doszłam do podobnych wniosków. Proszę, wytłumaczcie mi, dlaczego tak wiele osób ceni twórczość Hoover. 

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozwinęła 
Jest mnóstwo takich książek! Nawet w uwielbianej przeze mnie Akademii wampirów czy w Dotyku Julii musiałam się pomęczyć trzy czy cztery rozdziały, aby akcja jakoś do przodu ruszyła. Trudno jest napisać coś, gdzie fabuła nabiera rozpędu albo ciekawi już od samego początku. Jednak jeśli chodzi o książki trochę bardziej wymagające to taką z pewnością jest Wszystko, co lśni, gdzie pierwsze sto stron może być dla czytelnika nie małym wyzwaniem. 

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano ci na dobranoc, kiedy byłeś mały
Zbiór baśni Andersena. Nie raz słyszę, jak rodzice opowiadają, że tato zasypiał podczas czytania, a ja nadal potrafiłam opowiedzieć jakąś bajkę z pamięci. Cóż, nie dziwię, że tato nie miał siły czytać nieustannie tego samego :)

Herbata owocowa, czyli twoja ulubiona, lekka książka
Wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale nie mam lekkiej, ulubionej książki. Lubię AW, uwielbiam Dotyk Julii, ale żadnej nie uważam za swoją ulubioną. Harry'ego Pottera również nie uznaje za lekką książką, bo to na tej serii się wychowałam i nie była ona dla mnie lekka

Iced Tea, czyli książka, która zmroziła ci krew w żyłach
Będzie to z pewnością Wyklęty Grahama Masterona. To jeden z nielicznych horrorów, który mnie wciągnął na maksa, a jednocześnie wystraszył. Rzadko czytam tego typu literaturę, bo nienawidzę się bać, zatem nie wiem, co ze mną zrobił Masteron :)