Moriarty - Anthony Horowitz

19:00 0 Comments A+ a-


Wieść o tym, że Sherlock Holmes nie zginął roznosi się w oka mgnieniu. Wraz z nim znika jego odwieczny wróg - profesor James Moriarty. Inspektor Athelney Jones wyrusza nad wodospad Reichenbach, aby zidentyfikować zwłoki wyłowionego z wody mężczyzny. Wszystkie wskazówki wskazują na to, że to ciało największego złoczyńcy w Europie.

Z Horowitzem, inspirującym się pomysłem Arthura Conana Doyla, spotkałam się już jakiś czas temu przy okazji lektury Domu Jedwabnego. Po przeczytaniu tamtej książki byłam zachwycona prostotą narracji, stylem pisania autora oraz jego pomysłem. Moriaty, który ukazał się już jakiś czas temu, od samego początku mnie intrygował, więc w pewnym momencie postanowiłam poznać dalsze losy bohaterów. 

Sposób, w jaki Anthony Hororowitz nadaje tej książce tempa jest zadziwiający. Czytelnik już od samego początku zostaje w pełni zaangażowany w prowadzone śledztwo. Jednakże autor w żadnym wypadku nie ułatwia rozwiązania zagadki. Nieustannie zmienia i myli tropy; za pomocą dialogów snuje różne dywagacje. Cała ta sieć kłamstw, niedomówień i braków prowadzi do wbijającego w fotel finału. 

Trudno jest mi określić, dlaczego Horowitz w taki sposób wykreował świat i dlaczego posłużył się motywem Sherlocka Holmesa. Mimo że sam bohater fizycznie nie jest obecny w powieści, to wszystkiego jego cechy charakteru zostają przeniesione na postać stworzoną przez autora Moriarty'ego. Athelney Jones, inspektor policji Scotland Yardu, może nie jest typowym Holmesem, ale z pewnością jest zafascynowany tak sławą postacią. Nie tylko potrafi wydedukować poszlaki z niczego, ale również posiadł umiejętność dobrego planowania, co w jego zawodzie - również na kartach powieści - było bardzo pomocne. Sam nie wyróżnia się niczym specjalnym - ma kochającą żonę, urocze dziecko i w żadnym wypadku nie pozwoli, aby cokolwiek im się stało. Z drugiej strony w ogóle nie przejmuje się swoim zdrowiem oraz życiem. Dla rozwiązania zagadki jest gotów pójść do piekła i powrócić, aby przedstawić wszystkie dowody. 

Jonesowi towarzyszy nieustannie jego amerykański przyjaciel Frederick Chase z Agencji Detektywistycznej Pinkertona, który w Moriartym jest uosobieniem doktora Watsona - wiernego druha Holmesa. Chase odegra w powieści nie małą rolę, ponieważ bierze czynny udział w prowadzonym śledztwie. Jednak w żadnym wypadku nie wtrąca się w decyzje inspektorów Scotland Yardu tylko raczej obserwuje i dokonuje analizy poszczególnych tropów. 

Horowitz oprócz przemyślanej fabuły oraz doskonale wykreowanych postaci, świetnie przedstawia klimat ówczesnego Londynu. Czytając, można wyobrazić sobie te wszystkie uliczki, hotele, kawiarnie czy stacje kolejowe. Autor pozwala czytelnikowi pogrążyć się w wyobraźni, a jednocześnie umiejętnie podsuwa obrazy. 

Moriarty jako kolejna część cyklu wcale nie jest gorsza od Domu Jedwabnego. Powiedziałabym nawet, że jest dziesięć razy lepiej przemyślana i dopracowana niż poprzedniczka. Zagadka nie tylko zaskakuje, ale również wciąga już od pierwszego rozdziału. Czasami można odnieść nawet wrażenie, że Horowitz lepiej prowadzi fabułę niż Arthur Conan Doyle. 
Zdecydowanie dobra lektura.