Następczyni - Kiera Cass

14:00 0 Comments A+ a-


Czasami myślimy, że decyzje, które podejmujemy są słuszne. Niekiedy ich pozytywny efekt widać przez kilka kolejnych lat, ale z czasem zaczynamy dostrzegać ich wady. Właśnie z tym musi zmagać się Maxon oraz jego córka Eadlyn. 

Po tym jak Maxon przejął władzę w królestwie, został zniesiony podział klasowy. Jednak nie wszystkim spodobało się to, że każdy może znaleźć pracę oraz drugą połówkę tam, gdzie chciał. Społeczeństwo ponownie zaczyna się buntować, a król nie jest w stanie znaleźć rozwiązania, które zadowoliłoby wszystkich. Aby odwrócić uwagę mieszkańców od tego, co dzieje się w Illei, postanawia zorganizować kolejne Eliminacje dla swojej córki Eadlyn, która dziedziczy po nim tron. Mimo że konkurs jest tylko przykrywką, a sama księżniczka nie jest zadowolona z pomysłu ojca, tłum pozornie zaczynać się uspokajać, a sama zainteresowana zaczyna wciągać się w tę grę. 

Następczyni to kolejny dowód na to, że autor nie powinien przedłużać swojego cyklu literackiego o kolejne tomy. Nie dość, że książka jest naprawdę słabo napisana, to dodatkowo fabuła przewidywalna do granic możliwości, a bohaterka tak beznadziejnie wykreowana, że po prostu nie można jej polubić. Naprawdę nie wiem, dlaczego Następczyni ujrzała światło dzienne. 

Mam wrażenie, że styl autorki stracił sporo na wartości. Dialogi są drewniane, opisy nudne i krótkie. To przyczynia się do tego, że książka jako całość wypada beznadziejnie. Z drugiej strony została napisana tak prostym językiem, że samą lekturę czyta się bardzo szybko. Chociaż biorąc pod uwagę fakt, iż każdy następny krok księżniczki czy Maxona jest do bólu przewidywalny, czas spędzony nad książką można uznać za zmarnowany. 

W wielu recenzjach czytałam, iż Eadlyn ma okropny charakter. Na początku nie mogłam w ogóle w to uwierzyć, bo to córka uwielbianej przeze mnie Ameriki. Jednak okazało się, że następczyni tronu to rozpieszczona, niewychowana dziewucha, która myśli tylko i wyłącznie o sobie. Wszyscy bohaterowie powtarzali to Eadlyn, podobnie myśleli poddani, którzy ewidentnie księżniczki nie szanowali. Eadlyn irytuje swoim sposobem postrzegania świata, nieustannym wściekaniem się o wszystko i na wszystkich oraz tym, że udaje kogoś, kim tak naprawdę nie jest. Owszem, były momenty, w których zyskiwała w moich oczach. Szkoda, że kilka stron później od razu w nich traciła. 
Dlaczego przyszła królowa traktuje poddanych jakby robiła im łaskę? 

Następczyni nie jest książką, której warto poświęcić sporo uwagi. Ma wiele braków, niedociągnięć. Nie jest również specjalnie wciągająca. Jedyną rzeczą, która może zaskoczyć to wybór Eadlyn, ale tego czytelnik dowie się dopiero w kolejnym tomie. O ile w ogóle się dowie. 
Czy polecam? Zdecydowanie nie. Lekturę zaliczam jako zmarnowane kilka godzin mojego życia.