219. Miasto niebiańskiego ognia - Cassandra Clare

23:48 0 Comments A+ a-


Niektóre serie książek mają to do siebie, że są dobre i interesujące tylko do pewnego momentu. Podobnie czułam, że będzie z Darami Anioła i tym razem moje przypuszczenia odnośnie czwartego i piątego tomu okazały się słuszne. Nie mniej jestem zmuszona do przyznania, iż Miasto Niebiańskiego Ognia wcale nie odbiega poziomem od pierwszych części. 



Syn Valentine'a Morgernsterna, Sebastian, planuje zniszczyć Nefilim za pomocą Kielicha Anioła. Okazuje się, że nie działa sam, a jego sojusznik ułatwia mu zadanie i robi wszystko, aby Sebastian miał łatwy dostęp do Instytutów Nocnych Łowców. Clary wraz z przyjaciółmi chcą zakończyć działania Sebastiana, więc wyruszają do podziemi. 

Miasto niebiańskiego ognia jako zakończenie serii wypada nieźle. Nie brakuje jej niczego. Fabuła jest spójniejsza niż w tomie piątym i zdecydowanie lepiej dopracowana.Wszystkie niezrozumiałe jak dotąd kwestie zostały wyjaśnione w sposób jasny, dokładny. Myślę, że każdy czytelnik, nawet ten najbardziej wymagający, może być usatysfakcjonowany pod tym kątem lektury. Książka nie wymaga skupienia, czyta się ją szybko, sprawnie, bez większego zastanowienia nad sensem fabuły. Zresztą, jest ona banalnie prosta! Już sam opis sugeruje, co się będzie działo przez ponad pięćset stron. Jednak zakończenie w żaden sposób nie jest przewidywalne.

Mam wrażenie, że autorka w Mieście... skupiła się przede wszystkim na akcji, na zakończeniu tych wszystkich wątków, które rozpoczęła w czwartej części. Troszeczkę zaniedbała kreację bohaterów, którzy teraz stali się rozmyci. Zarówno Clary jak i postacie trochę mniej istotne praktycznie nie istnieją, nie mają głębszej osobowości. Bohaterowie tylko towarzyszą czytelnikowi do samego końca, stopniowo wtapiając się w przestrzeń. Nie mniej jednak osoba związana z nimi emocjonalnie odczuje ich przedstawienie zupełnie inaczej.

Podsumowując, Miasto niebiańskiego ognia jako zakończenie cyklu Dary Anioła wypada naprawdę dobrze. Czytelnik nie dość, że otrzymuje odpowiedź na nurtujące go pytania, to dodatkowo po zakończonej lekturze odczuwa pewien brak - można nawet stwierdzić, że niedosyt. Aczkolwiek jako książka nie powiązana z żadną serią wypada dosyć słabo. Nie jest tak dopracowana jak samodzielne powieści i gdyby nie wsparcie poprzednich tomów (jak i uwielbienia czytelników, którzy przeczytali już tak wiele), ciężko by było ocenić Miasto... jako powieść dobrą.