Czego nauczył mnie serial Glee?

11:38 0 Comments A+ a-


Nadal jestem zaskoczona, że mając prawie dwadzieścia lat na swoim karku - uwielbiam Glee. I to nie ze względu na mającą swoje wzloty i upadki fabułę, silną więź z bohaterami czy świetnymi piosenkami. Glee towarzyszyło mi w momencie mojego dorastania i to właśnie ten serial sprawił, że postrzegam świat w taki, a nie inny sposób. 

Marzenia
Glee nauczyło mnie, żeby zawsze podążać za wyznaczoną przez siebie ścieżką. Marzenia czasami są banalne, czasami głupie, niekiedy nie można iść spełnić. Ale wiecie co jest najważniejsze? Myśl, że bez zaangażowania nie osiągniemy niczego. I tak jak Rachel zagrała Fanny na Broadwayu, tak jak Will osiągnął sukces i doprowadził swoją drużynę na szczyt, tak jak Mercedes została gwiazdą - tak ja wiem, że bez moich marzeń i mojej zaciekłej walki o ich spełnienie, nie byłabym sobą. I tak o to studiuje kierunek, który zawsze chciałam, rozwijam się i działam. Nauczyłam się również tego, że marzenia choćby nie wiadomo co, w większości przypadków same się nie spełnia i trzeba im pomóc. Chcesz znaleźć wymarzoną pracę po studiach? Podejmij odpowiednie kroki na studiach. Chcesz mieć szczęśliwą rodzinę? Zacznij od tego, aby samemu być szczęśliwym. To wymaga tylko trochę wysiłku. 


Muzyka
Kilka lat temu jedyną muzyką, jakiej słuchałam była Katy Perry oraz, wstyd przyznać, Britney Spears czy wczesna Beyonce. Dobra, miałam wtedy mniej niż czternaście lat, nie miałam takiego dostępu do internetu i słuchałam po prostu to, co leciało aktualnie na vivie i mtv polska. Ale już po pierwszych odcinkach Glee zakochałam się w Journey, potem w Bon Jovi i musicalach. Do tej pory uważam, że najlepsza muzyka powstała w latach 70., 80., 90., a przy utworach musicalowych i jazzowych można się zrelaksować. 

Przyjaciele
To, że nie potrafię się zaprzyjaźnić nie jest dla mnie nowością. Wielokrotnie zawiodłam się na ludziach i ciężko jest mi zaufać innym. Ale w końcu uwierzyłam w siebie, tak jak bohaterowie serialu, i znalazłam kilka osób, którym na mnie zależy i mnie nie zostawią. To naprawdę cudowne uczycie mieć kogoś, kto ciebie nie oceni, tylko doradzi - czasami przemówi do rozsądku i brutalnie zwróci uwagę. I choć nadal ciężko jest zaufać, idzie mi coraz lepiej. 

Rodzina
Mówi się, że rodziny się nie wybiera... Powiedziałabym raczej, że rodzina to nie tylko więzy krwi, ale również relacje, miłość. Idąc ulicą niejednokrotnie słyszałam nastolatki narzekające, że rodzice czy dziadkowie nieustannie ich pilnują, karzą wracać o ustalonej porze. Też kiedyś tak mówiłam. Ale wiecie co? Żałuję każdego zdania. Rodzina denerwuje, irytuje, ale w większości przypadków jest. Jednak rodziną mogą być bliskie osoby, które okazują szacunek i czasami są kimś więcej niż przyjaciółmi. 


Tolerancja
W Glee spotykamy się z wieloma grupami etnicznymi, odmiennymi orientacjami seksualnymi, dzieciakami niepełnosprawnymi czy niedopasowującym się wyglądem. Mimo że to tylko serial, którego akacja toczy się na wzór tych z koszmarnych filmów dla dziewczyn, to pokazuje, że wszyscy są sobie równi. Niektórzy się z tym nie zgadzają, nazywając homoseksualistów ciotami, niepełnosprawnych wybrykami natury. A czy przez chwilę zastanawiamy się, jakie wnętrze ma ta osoba. Czym oprócz wyglądu/orientacji/sprawnością się od nas różni. Nie. Przekreślamy, bo wszędzie piszą, że tak trzeba. Dorastając układałam sobie swoją hierarchię wartości i na razie idzie mi całkiem dobrze. Czasami pomyślę o kimś źle, ale potem zaraz się ganię, bo dochodzę do wniosku, że nie mam prawa nikogo oceniać. 

Plotki 
Nauczyłam się nie opowiadać niestworzonych historii o sobie i swoich znajomych. Wcześniej jak większość małolat ubarwiałam swoje życie... kłamstwem. Bo myślałam, że to będzie cool. Teraz zwracam innym uwagę, nie znoszę plotkować za plecami innych. To tylko niszczy człowieka, naprawdę. 


Ten post jest tylko sentymentalnym wspomnieniem. Jak powszechnie wiadomo serial skończył swoją emisję i choć kultywuje on klasyczny schemat amerykańskiego liceum, trochę przesadzając i koloryzując, to jest naprawdę wartościowy. A już szczególnie dla dzieciaków, które dopiero zaczynają dojrzewać. Wzloty i upadki produkcji tylko sprawiły, że kocham Glee jeszcze bardziej. I choć po tylu latach ciężko jest pożegnać się z serialem, nie żałuje chwil. I choć wiem, że to tylko fikcja, wyśpiewanie uczuć - będzie mi brakować bohaterów i ich historii. A już na pewno wielu świetnych utworów.