Postanowienia na 2015

15:00 0 Comments A+ a-

W tym roku mi się to udało, ale tam jest tak pięknie i tyle do zwiedzenia, że mi po prostu mało. Marzą mi się wakacje połączone z pracą, ale najpierw to muszę wziąć się ponownie do nauki włoskiego. 
Włochy to państwo, które kocham całym serce i gdyby było to możliwe, to przeprowadziłabym się tam już dzisiaj. 

Mój kanał (i ja) przechodzi kryzys. Dawno nic tam nie wrzuciłam, bo nie mogę się do tego zebrać. Od pewnego czasu planuje kilka filmów, nie tylko tagi, i mam nadzieję, że tym razem mi się uda. Ponieważ na blogu publikuje regularnie, chciałabym zająć się też rozwinięciem innej części tego wszystkiego. Niestety, brak mi do tego zapału. 
Rodzina jest dla mnie bardzo ważna, ale widzę, jak z wiekiem moja więź z nią się rozluźniła. Chciałabym to zmieniać, chociaż doskonale zdaje sobie sprawę, że nie będzie to łatwe zadanie i na pewno nie jednostronne. Nie mniej jednak wiem, że nie ważne, co w życiu się stanie, rodzina zawsze jest obok mnie, wspiera i pilnuje, żebym nie powtarzała głupich błędów. 
Od zawsze uwielbiałam mieć poukładany dzień, ale nie zawsze chciało mi się go organizować i tak marnowałam czas na zbędne rzeczy. W tym roku postanowiłam nie marnować energii na sprawy mi kompletnie nie potrzebne, oglądanie seriali, za którymi nie przypadam, itd. Muszę się nauczyć, że jest czas na obowiązki, a potem dopiero na przyjemności. I mam nadzieję, że zorganizowanie sobie czasu, życia, pozwoli mi na więcej odpoczynku. 
U mnie motywacja i ja to kompletnie inne ścieżki - nigdy nie możemy się spotkać. Każdego dnia zmuszam się do tego, aby coś zrobić, planuje sobie kilka rzeczy, a potem pojawia się ta chwila, kiedy motywacja mi ucieka. Dlatego jednym z najważniejszych celów w 2015 jest nauczyć się motywować, czy to nagrodami, czy innymi przyjemnościami. Muszę znaleźć coś, co będzie mnie zachęcać o tego, aby pracować dalej nad sobą i swoim życiem. 
Uwolnić się od każde toksyny, tak to powinno brzmieć. Chodzi mi tu głównie o toksyny, które zbierają się w moim organizmie (i nie tylko moim), utrudniając mi skoncentrowanie się na czymś, sen, a w końcu odbierając szczęście w danej chwili. Jednak chciałabym się również uwolnić o toksycznych znajomości, które nie sprawiają mi żadnej przyjemności, a tylko wysysają mi moją energię witalną - wampirom energetycznym mówimy: NIE. Pamiętajcie, że toksyny to też to, co często spożywamy, pozwalając na to, aby rozwijały się w nas szkodliwe bakterie, pasożyty. Planuje przez to przeorganizować swoją dietę. 
Są takie momenty, kiedy odechciewa nam się wszystkiego. Ostatnio takie chwile nachodzą mnie coraz częściej, przez co siedzę całymi dniami w domu, krzycząc na wszystkich, ignorując telefony, itd. Szkoda czasu na takie dni, kiedy marnujemy czas gapiąc się nieustannie w ekran i skrolując portale społecznościowe w kółko i w kółko. Życie jest po to, żeby z niego czerpać garściami, planować je. Nie chcę na starość się obudzić i stwierdzić, że przez te dni słabości nic nie osiągnęłam, tylko marudziłam, jęczałam i nieustannie narzekałam. Koniec z tym. 
Ile razy ktoś was wykorzystał? Ja się dawałam wykorzystywać niemal codziennie, ponieważ nie potrafiłam odmówić. Często traciłam szacunek innych, pozwalałam, aby ktoś podpisywał się pod moją pracą. Nie umiałam zaprotestować, odezwać się w momencie, kiedy sytuacja tego wymagała, przez co wiele okazji przeszło mi koło nosa. Wymarzona praca wakacyjna? Nie udało się, bo nie umiałam nic powiedzieć. Ciekawa znajomość? Zamiast się o nią upomnieć, pozwoliłam, aby ta osoba przeszła mi koło nosa. Mam tego serdecznie dosyć, dlatego od pewnego czasu pracuje nad sobą. Teraz przyszła pora na walkę. 
To jest największy problem współczesnego świata: wszyscy się przejmują wszystkim. Ile razy było ci przykro, bo ktoś powiedział coś niemiłego na twój temat albo przejąłeś się, że zachowałeś się głupio w ważnym momencie? No właśnie. Pamiętam, że jeszcze do niedawna płakałam po nocach, bo ludzie komentowali po cichu mój strój, moje uczesanie i sposób bycia. Bałam się podejść do kogoś, bo wiedziałam, że coś mi powie. Teraz staram się tym nie przejmować i żyć tak, jak chce. Kogo obchodzi to, jak wyglądam i co noszę? Kogo interesuje moje zachowanie, słowa, które wypowiadam? Tak naprawdę nikogo. Tyle osoby z niskim poczuciem własnej wartości potrafią sprawić przykrość. A mi szkoda już czasu i energii na płacz i przejmowanie się takimi słowami. Wam radzę to samo. 
Czytam na siłę od kilku tygodni. Książki nie sprawiają mi już najmniejszej przyjemności. Trudno jest mi się przestawić, kiedy widzę nowe egzemplarze, które lądują na moich półkach, a zaraz wychodzą nowe. Dlatego pierwszego stycznia nie zamówię sobie nic nowego, choćby się paliło i waliło, bo bloger musi znać wydawnicze nowości. Tak do tej pory myślałam i nie potrafiłam siebie przekonać, że powinnam czytać to, co chcę, a nie to, co muszę przeczytać. Zamówiłam ostatnie powieści kilka dni temu, tak na pożegnanie zakupoholizmu i wracam do czerpania radości z każdego przeczytanego słowa.


A jakie są wasze postanowienia noworoczne? Ale te prawdziwe ;)