190. W śnieżną noc

10:55 0 Comments A+ a-


Boże Narodzenie to czas, który większość z nas spędza ze swoją rodziną, a następnie z najbliższymi przyjaciółmi. Najczęściej zaczyna się to obowiązkową wizytą przy stole, potem pod choinką, a na końcu w kościele na pasterce. Jednak bohaterowie W śnieżną noc spędzają te dni w całkiem inny sposób, niż my możemy sobie to wyobrazić. 

Podróż wigilijna - Maureen Johnson 
Po tym jak rodzice Jubilatki zostali aresztowani za udział w zamieszkach pod sklepem Flobie, bohaterka musiała zrezygnować ze swoich wcześniejszych planów świątecznych, wsiąść w pociąg i pojechać do dziadków na Florydę. Jednak nikt nie przewidział, że śnieg może wszystko pokrzyżować.

Opowiadanie Maureen Johnson, choć najkrótsze ze wszystkich trzech, jest najbardziej zabawne. Autorka świetnie posługuje się językiem, wprowadzając często nietypowe porównania i komentarze rzucane mimochodem. przez bohaterów. Już samo imię bohaterki ma przedziwną historię, która mimo swojej absurdalności jest naprawdę wesoła. Do tego dodać czar świąt i wprowadzić kilka postaci pobocznych, a interesujące opowiadanie jest gotowe. 

Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy - John Green 
Przez panującą w całym kraju śnieżyce, rodzice Tobina nie dali rady wrócić do domu na święta. Nastolatek wcale nie jest tym przygnębiony, ponieważ ma okazję spędzić ten czas ze swoimi przyjaciółmi. Szczęście potęguje fakt, że do ich małego miasteczka przyjechały piękne cheerleaderki. 

Na to opowiadanie czekałam najbardziej, ponieważ wiecie, John Green. Jednak okazało się, że nie było ono ani tak zabawne jak Podróż wigilijna, ani jakoś specjalnie wciągające. Ot, jedna z tych historii, które czyta się szybko i jeszcze szybciej zapomina. Green wprowadził bohaterów, którzy nie przyjmują się świętami Bożego Narodzenia, ponieważ wolą pojechać do baru przy autostradzie. Byłam zdziwiona, że autor w taki sposób propaguje święta, mimo że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że te dni nie są tak ważne dla Amerykanów, jak dla Polaków. Spodziewałam się czegoś nie tyle lekkiego, ale chociaż troszeczkę wzruszającego. 

Święta patronka świnek - Lauren Myracle 
Addie tydzień temu zerwała z chłopakiem, czego teraz żałuje tego z całego serca. Poddaje się swojej rozpaczy, nie przejmując się innymi. Do tego czuje się zawiedziona i wściekła na samą siebie, że jej ukochany nie zjawił się, kiedy gorąco go o to prosiła. Zdaje sobie sprawę, że te święta będą najgorsze w jej życiu. 

Opowiadanie Lauren Myracle jako jedyne z tych wszystkich niesie jakieś przesłanie, które rzeczywiście może się do czegoś przydać. Mimo że tak jak Green nie tworzy specjalnej otoczki świąt bożonarodzeniowych, to sprawia, że czytelnik jednak czyta z zainteresowaniem, bo coś w tym jest. Trudno nie zwrócić uwagi, że wszystko jest do bólu przewidywalne, kiedy ma się za sobą już pozostałe historie. 
Do tego warto zwrócić uwagę na sam tytuł, który nijak ma się do samej tematyki świąt. 


Wszystkie opowiadania W śnieżną noc są ze sobą mocno powiązane: akcja dzieje się w Gracetown, panuje śnieżyca, a wszyscy bohaterowie pojawiają się w każdej historii, tylko inaczej zostają wykorzystani przez autorów. Nie mniej jednak, nie wszystkie opowiadania są udane i niestety, ale tylko jedno wpasowuje się w kanon świąteczny. Reszta skupia się na miłości i śniegu, śniegu, śniegu... Przez większość lektury albo żałowałam, że nie mam białego puchu za oknem, albo było mi przeraźliwie zimno. Czy coś można wynieść z tych historii? Musicie sprawdzić sami, a może będziecie mieli inną opinie niż moja.