178. Tylko chłód - E. Spindler

19:06 0 Comments A+ a-

W wieku piętnastu lat, Harlow Grail została porwana przez psychopatę. Tak się złożyło, że w jej towarzystwie przebywał młodszy kolega, Timmy. Niestety, chłopiec został brutalnie zamordowany na oczach dziewczynki, kiedy porywacz dowiedział się, że jej rodzice zawiadomili o porwaniu policję. Jej samej uciął jednego palca po to, aby przekonać ich do zapłacenia okupu. Przerażonej Harlow udało się uciec. Jednak okazuje się, że po dwudziestu trzech latach koszmar powraca. Ktoś brutalnie bawi się jej kosztem, a ona jest przekonana, że to jej dawny porywacz ma coś z tym wspólnego. Czy Harlow uda się pokonać strach?
Trudno jest teraz znaleźć dobry kryminał na rynku wydawniczych. Większość łączy ze sobą kilka gatunków, na fantasy zaczynając, a  horrorze kończąc. Jednak dobrą powieść z dreszczykiem? Niestety, już niekoniecznie. Erica Spindler, jako pisarka raczej mniej współczesnych lat, doskonale potrafi wpasować się w ten klimat tajemnicy i napięcia. Tylko chłód to książka spełniająca wszelkie warunki idealnego kryminału. Dlaczego? 

Czytając tę książkę, nie mogłam się od niej oderwać. Wielokrotnie wmawiałam sobie, że czas zgasić światło i pójść spać. Powtarzałam, że jeszcze tylko jeden rozdział. Okazywało się, że dochodząc do końcówki, zaczynałam następny, ponieważ musiałam wiedzieć, co stanie się dalej. Każdy element tej książki był doskonale zsynchronizowany, dokładnie dopracowany. Posunę się nawet do stwierdzenia, że czytelnik nie jest w stanie wyłapać żadnej nielogicznej sceny. Nic dziwnego, skoro autorka ma taki warsztat pisarski! 

Główna bohaterka mnie zaintrygowała. Nie jest typem kobiety, która bierze rzeczy w swoje ręce i tak naprawdę najchętniej spakowałaby wszystkie swoje rzeczy i po raz kolejny uciekły. Jednak zmieniła swój charakter, kiedy w całą sprawę zostały wplątane niewinne osoby i pragnie za wszelką cenę im pomóc. 
Przewidywalnym elementem fabuły jest wątek miłosny. Oczywiście widać to już na samym początku, ponieważ czytelnik sam jest w stanie połączyć fakty. Jeśli ktoś czytał kiedyś kryminał Eriki Spindler, doskonale o tym wie. Mnie ta schematyczność nie przeszkadzała. Powiedziałabym wręcz, że dodatkowo urozmaiciła główny wątek. 

Język jest naprawdę prosty, nieco zabarwiony humorem. Jednocześnie każdy opis jest bardzo dokładny, przez co czytelnik jest w stanie wyobrazić sobie całą sytuację. Spodziewałam się małego chaosu w fabule, jednak okazało się, że i tym razem mogę się czuć mile zawiedziona. 

Polecam serdecznie.