Objazdowa biblioteczka

11:30 19 Comments A+ a-


O swoim wyjeździe dowiedziałam się parę godzin przed napisaniem tego posta. A wyjeżdżam jutro, czyli w dniu, kiedy wy będziecie mogli go przeczytać. Urok Last Minute polega na tym, że nie znasz dnia ani godziny, dopóki nie zadzwoni telefon. Nawet jeśli odsypiasz swoją piątą nockę z rzędu ze świadomością, że idziesz na szóstą. Muszę przyznać, że pierwszy raz zdarzyło mi się korzystać z opcji na ostatnią chwilę, ale jak na razie wszystko mam poukładane i gotowe do spakowania. Nawet książki! 

Każdy książkoholik, a już w szczególności bloger, który dba o swoich czytelników, długo zastanawia się, co chciałby wziąć ze sobą na wyjazd wakacyjny. W jednym z numerów Fan Book znalazłam rozpiskę, ile powinno się brać, aby nie przesadzić. Cóż, nie było tam opcji wycieczki objazdowej. Wiem, że spędzę w autokarze mnóstwo czasu, już chociażby same sześć godzin do Austrii na pierwszy przystanek. To mnóstwo czasu i na upartego można przeczytać jedną, w miarę cienką książkę. Dlaczego więc ja zabieram ich aż sześć? Ponieważ wolę mieć o dwie więcej niż dwie mniej. Co z tego, że sama będę musiała sobie to dźwigać? Dla książek wszystko. 

Po dość długim wstępie, mogę wam zaprezentować, jakie książki zabieram. 

Wędrówkę przez słońce zaczęłam czytać dwa dni temu i trudno mi jest ją zostawić ot tak w domu, niedokończoną. Tym bardziej, że akcja jest naprawdę ciekawa i kompletnie nie martwi mnie fakt, iż temat powieści jest trudny. 

Siedem lat później Emily Giffin trafiło do bagażu jako książka-zapas, po tym, jak zlitowałam się nad nią. Jest duża, jest ciężka, ale z pewnością idealna na taki męczący wyjazd. 

Sekret Julii nabyłam w tym samym dniu, w którym piszę dla was ten post, za niecałe dziesięć złotych. Doszłam do wniosku, że coś rzeczywiście musi być w tej trylogii, skoro tak wiele osób się nią zachwyca, a siedzenie w autokarze to idealna okazja do tego, aby przekonać się na własnej skórze. 

Hopeless wraz z 19 razy Katherine to pozycje, które od samego początku miały się znaleźć w bagażu. Opinie na ich temat są różne, ale nie po to kupujemy książki, aby odstawić od razu na półkę. Recenzji na pewno możecie się spodziewać w połowie sierpnia. 

I oczywiście, co to za wakacje bez łzawego romansu? Z pewnością Trzy metry nad niebie są taką książką i pewnie dlatego zdecydowałam się na małe wydanie pocket. 

A co wy byście zabrali na swoje wymarzone wakacje?