173. 19 razy Katherine - J. Green

18:29 11 Comments A+ a-


O tym, jak miłość można przedstawić na wykresie. Teoremat Colina Singletona 

Mogło by się wydawać, że miłość i matematyka nie mają ze sobą wiele wspólnego. Można nawet powiedzieć, że te dwa słowa to inne kontynenty, światy oddalone od siebie o miliony lat świetlnych. John Green po raz kolejny udawania, że niemożliwe staje się możliwe. 

Colin Singleton miał dziewiętnaście dziewczyn, a wszystkie miały na imię Katherine. Doskonale pamięta każdy swój związek, chociaż niekiedy trwał on zaledwie dwie minuty. Kiedy odchodzi od niego Katherine XIX, znana również jako Katherine I, chłopak postanawia stworzyć wzór matematyczny, który pozwoli mu przewidzieć, jak skończy się jego kolejny związek. W między czasie wyrusza w podróż ze swoim najlepszym przyjacielem, trafiając do miasta, gdzie wszystko się zmienia. 

Czytając inne opinie na temat tej książki, próbowałam się nie zniechęcać do lektury. Wiedziałam, że nie mogę się spodziewać światowego bestselleru, tym bardziej, że 19 razy Katherine to pierwsza napisana przez autora książka. Jednak postanowiłam dać Colinowi i jego przyjaciołom szansę i zobaczyć, co takiego sprawiło, że wiele osób pragnie zapomnieć fabułę. 

Okazuje się, że książka nie jest taka zła. Kiedy czytelnik podchodzi do niej z niemałym dystansem, nie oczekuje treści zbliżonej do Gwiazd naszych wina i szuka w niej czegoś wyjątkowego, to rzeczywiście, lektura staje się o wiele przyjemniejsza. Prosty, przystępny język, trochę melancholijna akcja, często poprzedzona licznymi retrospekcjami - to wszystko powoduje, że na pozór banalna historia staje się interesująca. 

Jak wcześniej wspomniałam, nie jest to TFIOS i nie ma co liczyć, że autor w najbliższej przyszłości powtórzy swój sukces. Jednak należy spojrzeć na tę książkę z całkiem innej perspektywy. Zacznijmy od bohaterów, a dokładniej Colina Singletona. Colin to cudowne dziecko, które zapamiętuje niemal wszystko, co przeczyta, zobaczy. Uwielbia anagramować każde słowo, tworząc często całkiem zabawne konstrukcje. Ma obsesję na punkcie imienia Katherine (chociaż zastanawiałam się, czy wybierał je dlatego, aby nie pomylić imion). Ponad to jest słodki, czarujący i mimo swojej nieco dziwnej natury, można go naprawdę polubić. 
Hassan, jako najlepszy przyjaciel Colina sprawdził się całkiem nieźle. Wspiera w trudnych chwilach, ale jednocześnie potrafi postawić drugą osobę do pionu, można by powiedzieć, bez jakichkolwiek skrupułów. 

Mankamentem 19 razy Katherine jest przede wszystkim nieco naiwna fabuła. Bohaterowie są wyjątkowi, więc ich przygody nie mogą być inne. Wiele momentów jest przewidywalnych, przez co czytelnik może ze spokojem oderwać się od lektury. I niestety, ale w polskim tłumaczeniu, niektóre żarty Hassana czy anagramy Colina wcale nie są takie śmieszne, jak można by sądzić. 

19 razy Katherine to świetna lektura, kiedy nie ma się niczego innego pod ręką, jedzie autobusem bądź tramwajem lub kiedy poszukujemy lekkiej, odprężającej i młodzieżowej lektury. Biorąc pod uwagę, że to pierwsza książka Johna Greena, nie można wymagać od niej czegoś wspaniałego. Poza tym, która książka jest doskonała?
- Boże, możemy, prawda? Możemy tak po prostu jechać.