Hannibal s. 1

08:00 11 Comments A+ a-


Will Graham (Hugh Dancy) wraca do pracy w FBI jako konsultant ds. profili psychologicznych seryjnych morderców. Jego umiejętność nie polega tylko i wyłącznie na wyciąganiu wniosków poprzez pozostawione na miejscu zbrodni ślady. Will staje się mordercą, czuje i widzi to co on, krzywdzi niewinnych. W pewnym momencie swojego życia poznaje doktora Hannibala Lectera (Mads Mikkelsen), który ma pomóc mu wrócić do równowagi psychicznej po przerażających wizjach, których doznaje. Okazuje się, że doktor Lecter ma wachlarz zainteresowań, które skrzętnie potrafi ukryć. 

O Hannibalu słyszało już wiele osób, a zatem przytaczanie fabuły mija się z celem. Osobiście nie znam osoby, która chociażby słysząc tytuł serialu, nie pomyślałaby właśnie o twarzy aktora wcielającego się w głównego bohatera. Sama od wielu tygodni miałam ochotę zabrać się za tę produkcję i kiedy tylko matury dobiegły końca, wróciłam do domu i włączyłam pierwszy odcinek. 


Hannibal to serial, w którym widz nie znajdzie wartkiej akcji czy zagadki kryminalnej rodem z CIA LAS VEGAS lub innego typu produkcji. Twórcy, wzorując się na książkowym pierwowzorze, skupili się na psychice człowieka, wypowiadanych słowach i oczywiście krwawym, brutalnym scenom. Agenci biegający z pistoletami po Miami to przeszłość. 

Trudno jest powiedzieć, czy Hannibal to serial idealny. Z całą pewnością, nie jest to coś, co można obejrzeć na raz, a osoby o wrażliwych nerwach czy żołądkach mogą pomyśleć o poszukaniu czegoś mniej obrzydliwego. Jednak ci, którzy fascynują się scenami z ludźmi obdartymi ze skóry bądź nabitymi na poroże, będą zachwyceni. 

Produkcja od razu rusza z hukiem. Co ciekawe, pierwsza sprawa Willa Grahama nie kończy się w jednym odcinku. Właściwie, od niej wszystko się zaczęło: każda komplikacja, niewłaściwa decyzja. Mimo rozbieżności tematu, pojawia się ona kilkakrotnie w sezonie i niewątpliwie pewne nawiązania widz znajdzie w kontynuacji serii. 


Mimo tego, że widz doskonale zdaje sobie sprawę, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za większość zbrodni oraz do czego jest zdolny, potrafi z zafascynowaniem śledzić losy bohaterów, zgadywać, wyciągać wnioski, a także oczekiwać, że twórcy czymś go zaskoczą. Dzieje się tak, niejednokrotnie. 

Jednak czym byłby serial bez swoich aktorów? Mads Mikkelsen jako Hannibal Lecter wypada znakomicie. On nie musi grać, aby udowodnić, że to jego rola, jego bohater. Mikkelsen po prostu jest Hannibalem - pokazuje to każdym gestem, słowem, sposobem ubierania się. Patrząc na niego, trudno znaleźć innego aktora, który byłby równie doskonały w tej roli, co Mads.
Miłym zaskoczeniem był również Hugh Dancy, znany mi wcześniej z głównej roli w filmie Histeria. Nie spodziewałam się, że w taki sposób można ukazać oblicze człowieka, nie tylko walczącego z przestępczością, analizującego motywy i przebieg wydarzeń, ale także twarz osoby skrzywdzonej. Niejednokrotnie patrząc na twarz Dancy'ego, widz zastanawia się, czy widzi Willa, czy mordercę. 

Finał sezonu choć przewidywalny, zdecydowanie zachęca o tego, aby obejrzeć sezon drugi. Co w niedługim czasie planuje zrobić.