Gra o tron - sezon 4

00:32 6 Comments A+ a-


Cóż można mówić o Grze o Tron? Albo, kto jeszcze nie słyszał o tym serialu, chociażby z rozmów usłyszanych na ulicy. Prawda jest taka, że serial ma coraz więcej fanów, jest bardziej popularny, ale czy rzeczywiście nadal tak dobry i ciekawy jak jeszcze dwa lata temu? 

Kiedy trzeci sezon zakończył się w emocjonującym momencie, fanom przyszło czekać rok czasu na to, aby zobaczyć, co dalej. Tak samo będą musieli poczekać kolejny rok, aby zobaczyć sezon piąty. Czyli kolejne dziesięć miesięcy, mając do dyspozycji pogłoski i od czasu do czasu zdjęcia z planu. Z drugiej strony, kiedy weźmiemy pod uwagę, że produkcja jest kosztowna i zobaczymy, jak długo trwa przygotowanie większości scenografii czy efektów komputerowych, to już nie wydaje się takie złe. To czekanie oczywiście. 


Długo zastanawiałam się, jak to jest z jakością każdego sezonu. Pierwszy, mimo takiego zakończenia (jeszcze go nie przebolałam!) był świetny, drugi odrobinę mniej, ale za to trzeci nadrobił. Jednak kiedy muszę wydać swoją opinię na temat czwórki to wychodzi tylko: mogło być lepiej. I rzeczywiście mogło być lepiej, jeżeli chodzi o fabułę. Z drugiej strony twórcy nie mogą sobie pozwolić na zmianę wszystkiego, gdyż to ekranizacja! A od tego wymaga się dokładności. 

W czwartym sezonie brakuje postaci, które zostały zabite wcześniej. Co jest zresztą oczywiste, ale kiedy pamięć o nich zniknęła, to i widz zaczyna zapominać, że kiedykolwiek się oni pojawili. Ten sezon to również okres zmian, nie tylko w bohaterach, ale również we władzy w królestwie, sposobie egzekwowania prawa. Jednak zdecydowanie brakowało mi w nim czegoś. To czegoś nazywa się Tyrion. Według mnie, to najlepsza postać, jaka pojawia się w tym serialu. Pewnie dlatego, że nasze poczucie humoru jest podobne, sposób motywowania się również, a już nie wspomnę o zaangażowaniu, kiedy na czymś nam zależy. Tyrion może i jest irytujący, ale nadrabia swoim sarkazmem oraz mało śmiesznym żartem. Pewnie dlatego nie mogę pogodzić się z zakończeniem! Co się z nim stanie? 


Kolejnym zaskoczeniem była Sansa Stark. Nie przepadałam za nią w poprzednich sezonach, mówiąc wszystkim, że jest drętwa, mało inteligentna i pewnie ukryłaby się za jakąś spódnicą mamusi. Potem doświadczyła tyle zła i okrucieństwa, że nie dziwię się, iż dziewczę poszło po rozum do głowy. Ale żeby pakować się w taki związek?! Nie wiem, czy jej nagła przebiegłość mi imponuje czy bardziej irytuje.
Reszta, to postaci wtapiające się w tłum. Mamy Jamiego, który stara się odzyskać względy swojego ojca, Cersei walczącą o wszystko, co tylko może. Malutką Arię, która jak na takie dziecko staje się okrutna i bezwzględna. I oczywiście Johna. Mało która dziewczyna widząc te czarne, kręcone włosy na ekranie się nie rozmarzy. Przyznam: ja też wzdychałam! 

Podsumowując, czwarty sezon Gry o Tron nie był specjalnie wciągający. Może dlatego, iż po takim okresie oczekiwania spodziewałam się naprawdę wiele i kiedy tego nie dostałam, byłam zawiedziona. Jednak nie można mieć wszystkiego, gdyż wielu innym fanom GoT podobała się większość scen i pewnie obejrzą wszystkie odcinki po raz kolejny. 


A jakie są Wasze wrażenia?