165. Sekretny układ - C. Kittredge

08:00 3 Comments A+ a-


Jack Winter nie jest zwykłym człowiekiem. Owszem, jest śmiertelny, może go zabić jeden celny cios prosto w serce, zawał serca czy przedawkowanie heroiny. Ale Jack jest również Kruczym Magiem, osobą, która próbuje uciec przed swoim przeznaczeniem, potencjalnych morderców, Czernią. Od lat jest uzależniony od narkotyków, jednak w ostatnich miesiącach udało mu się znaleźć przyjaciela - dawną ukochaną Petunię. Ona pokazała mu, że można mierzyć się z codziennością bez używek, a jednocześnie jak na to życie zarabiać. Spokojne życie nie trwa długo, gdyż Demon, z którym Jack trzynaście lat temu zawarł pewien pakt, upomina się o duszę Wintera. Czy Mag będzie w stanie oszukać swojego prześladowcę? 

Poprzednia część, Zakazany układ, kompletnie mi się nie podobała ze względu na liczbę pojawiających się wulgaryzmów, niezrozumiałej i nudnej fabuły. Jednak z nadzieją sięgnęłam po kontynuację, myśląc, że znajdę coś innego, nowego. Dawno nie doświadczyłam takiego rozczarowania. Kittredge tym razem również wykazała się znajomością wszelakich wulgaryzmów, zbędnych komentarzy oraz beznadziejnych żartów. Nie napisała również książki wciągającej oraz zrozumiałej. Przez większość czasu nie wiedziałam, co się dzieje z bohaterami, dlaczego nagle robią to, co robią. Sprawa z Demonem i układem została wyjaśniona dopiero pod sam koniec, przez co poprzednie rozdziały były niezrozumiałe. Autorka nie próbowała nawet pomóc w zrozumieniu tej zawiłości, zasad rządzących Czernią, magii Jazów oraz magów. Trzeba sobie dopowiedzieć niektóre rzeczy, trochę odkryć nowego i postarać się to zrozumieć, aby poskładać resztę. Takie zaniedbanie wcale nie sprawia przyjemności z czytania. 

Narracja skupia się na Jacku i właściwie wiemy tylko, co się z nim dzieje. W poprzedniej części, punkty widzenia były zróżnicowane, przez co akcja wydawała się ciekawsza. Teraz mogliśmy się dowiedzieć, co Jack jadł na śniadanie i jakim lotem leciał do Bangoku. Ponad to, jeden z wątków został rozpoczęty, troszeczkę rozwinięty i nagle przerwany, gdyż Winter ma inną sprawę. Czytelnik nie wie, co dzieje się z Petunią w strasznym domu. Pod sam koniec Kittredge wraca do tej sprawy, ale kończy ją w sposób mało oryginalny, a wręcz przewidywalny i nudny. Spodziewałam się, że akurat to zostanie wyjaśnione. A skoro nie zostało, to jaki jest w ogóle sens wprowadzać wątki, których się nie kontynuuje? 

Sekretny układ rozczarowuje na każdym kroku. Jack od czasu do czasu czaruje, potem boli go głowa, a on nie wie dlaczego, ma napady z tym związane i może gadać z Demonem, który nie został wezwany. Mankamentów książka ma wiele i szczerze, to wcale nie polecam po nią sięgać.