164. Czyste szaleństwo/Czyste intencje - C. Harris

08:00 7 Comments A+ a-

Po długich rozważaniach doszłam do wniosku, iż ponownie napiszę recenzję łączoną, tym bardziej, że obie książki w moim losowaniu wypadły obok siebie, a czwartej jeszcze nie posiadam. Te łączone wpisy, za wiele wspólnego z recenzją nie mają wspólnego, więc przymknijcie oko ;) Wyobraźcie sobie przeczytać całą serię HP i do każdej książki napisać osobną recenzję. Nie sądzicie, że powtarzalibyście zupełnie to samo? Dlatego, kiedy w moje ręce wpada więcej egzemplarzy jakiejś serii, to piszę właśnie łączone opinie, krótkie narzekadła czy post pochwalny :) dzisiejszy należy do kategorii tych ostatnich. 


1. Czyste szaleństwo
Lily Bard znajduje martwe ciało mężczyzny na siłowni, do której chodzi codziennie rano. Wygląda na to, że Del przez przypadek opuścił sobie sztangę na szyje, czego efektem była natychmiastowa śmierć. Ale czy aby na pewno był to wypadek? W Shakespeare już wcześniej doszło do dwóch niewyjaśnionych morderstw, a w mieście ktoś prowadzi ruch oporu pragnący zalegalizować podział rasowy. Do tego pojawia się jeszcze tajemniczy mężczyzna z kucykiem i Lily nie wie już, komu mogłaby zaufać. 

Druga część serii o Lily Bard była bardziej emocjonująca niż pierwsza. Nie sądziłam, że to będzie możliwe, aczkolwiek kiedy zaczęłam czytać, to nie wstałam, dopóki nie skończyłam. Tym razem autorka nie podała nam faktów, żadnych podejrzanych i ostatecznie czytelnik nie wie, kto owym mordercą jest. O to przecież chodzi w kryminałach. Do tego wątek przeszłości Lily odszedł na dalszy plan i możemy skupić się na tym, co aktualne. Harris, odkrywa kto za tym wszystkim stoi dopiero na samym końcu, więc napięcie jest obecne przez cały czas. 

Jedynym irytującym wątkiem w fabule jest nagłe zainteresowanie mężczyzn główną bohaterką. Sama nie potrafię zliczyć ile osób pragnie zaciągnąć ją do łóżka i doszłam do wniosku, że faceci wolą kobiety, które potrafią im połamać kości. 
Dalsze odwracanie wzroku byłoby zbyt pretensjonalne, więc przestałam się wpatrywać w ponure niebo i popatrzyłam na ponurą twarz Jacka Leedsa.
- Za każdym razem, kiedy cię widzę, mam erekcję - powiedział.
- Spróbuj mi przysłać róże. To trochę bardziej subtelne.
Czyste szaleństwo, str. 177
2. Czyste intencje
Myślałam, że po drugiej części nie znajdę lepszej książki. Doszłam przy tym do wniosku, że Charlaine Harris pisze lepsze książki kryminalne niż paranormalne, więc wybór, która książka lepsza, to wybór bardzo trudny. Przede mną jeszcze czwarta część, więc na razie nie powiem.

Lily Bard jedzie do swojego rodzinnego miasta na ślub siostry. Tam angażuje się w śledztwo swojego chłopaka, Jacka, szukając śladów zaginionej sprzed ośmiu lat dziewczynki. Śledztwo jest  tyle trudne, że nie ma żadnych poszlak, a jedyne na czym może się opierać, to na swojej zdolności sprzątania i nie okazywania współczucia. Boi się, że winnym porwania okaże się przyszły mąż jej siostry, Vareny i jest zdolna do wszystkiego, aby tak się nie stało.

Rzeczywiście, kiedy widzimy słowo kryminał,  to po Czytstych intencjach możemy spodziewać się, że dostaniemy jedną tajemnicę do rozwiązania. Zagadka będzie tak zawiła, że każdy, kto będzie próbował ją rozwiązać, po prostu się zgubi. Harris po raz kolejny pokazała, że można stworzyć coś z niczego, a jednocześnie nie pogubić się w tym, co piszę. Wątki są spójne, akacja toczy się powoli, aczkolwiek każdy element łączy się z kolejnym, tworzy nowy, aż w końcu w spektakularny sposób się kończy. Tym razem dostajemy również małą dawkę romansu. Oczywiście, jak ktoś liczy na cukierki, czekoladki i najsłodsze wyznania miłości na świecie, to może się przeliczyć. Lily to twarda babka, która nie ufa facetom, po tym, co spotkało ja wiele lat temu. Nie wie, czy jest zdolna do jakichkolwiek głębszych uczuć i przywiązania. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Jack nie wygląda jakby się tym przejmował i cały czas zaskakuje czymś Lily.

Język przystępny (nawet nie wiedziałam, kiedy skończyłam czytać!), prosty, z nutką brytyjskiego humoru, czasami aż do przesady. Jednak dzięki temu, Harris wykreowała Lily jako bohaterkę, która nie jest kolejną ciamajdą, szukającą pomocy w starszym, silniejszym mężczyźnie. Nie, Lily to ten ty, który sam bierze sprawy w swoje ręce i najpierw ci przyłoży z pięści w twarz, a potem poczeka na wyjaśnienia. Dzięki temu udało mi się ją polubić, bo naprawdę różni się od tych wszystkich bohaterek, z którymi miałam ostatnio do czynienia.

Całą serię polecam. Jak wspomniałam wyżej, Charlaine Harris potrafi napisać emocjonujący kryminał, a cykl Czysta... jest tego najlepszym przykładem.