Seriale - podsumowanie sezonu jesień/wiosna

08:00 10 Comments A+ a-


1. Glee - sezon 5
Glee zaczęłam oglądać już jakiś czas temu i wciągnęłam się bardzo szybko. Sama nie wiem, co mnie pchnęło do obejrzenia kolejnych odcinków - inna, interesująca fabuła, czy może świetnie wykonane covery? 

Sezon piąty to jeden z lepszych, które miał ten serial. Oczywiście nic nie zastąpi mi wzruszającej trójki, aczkolwiek teraz, kiedy zabrakło w serialu Cory'ego jako Finna, produkcję odbiera się w inny sposób. Może dlatego, że mamy nareszcie dużo starej ekipy Glee, która wyruszyła w świat, aby robić kariery, zdobywać wykształcenie? Nowy klub pomału gaśnie jak gwiazda i cała uwaga skupia się wokół Rachel, Kurta, Blaine'a, Mercedes i Sama. Oczywiście pojawiają się inni, czasami epizodycznie, czasami na dłużej, ale w pewnym momencie znikają. Brakuje mi tego starego klimatu, gdzie wszyscy chodzili do liceum, wyrażali swoje uczucia poprzez piosenki i walczyli o pierwsze miejsce na Stanowych, Krajowych. Jednak nie można narzekać, gdyż sezon piąty przyniósł równie wiele wzruszeń, co szczęścia. 
Na pewno obejrzę kolejny sezon i coś mi się wydaje, że przygoda z Glee szybko się nie skończy, mimo że to produkcja bardzo młodzieżowa. 


2. Pretty Little Liars - sezon 4
Ten serial chyba zna już każdy, kto kiedykolwiek trzymał w ręce książkę lub jest prawdziwym maniakiem. A jeżeli nie zna, to pewnie coś otarło mu się o uszy. 
Tym razem sprawa z A. nie zostaje ponownie wyjaśniona, a za to jak bardzo zagmatwana. Ilu osobom wydawało się, że to ten tajemniczy mężczyzna, którego znamy jest naszym A.? No właśnie, a tu kolejny kawał. Jestem już bardzo zmęczona ciągłymi domysłami, gdzie nie dostajemy zupełnie nic nowego. Dobra, o ile A. zostaje ciągle w tyle, to nasze bohaterki się rozwinęły. Dalej są naiwne i popełniają ten sam głupi błąd w ukrywaniu prawdy, że ktoś je dręczy, ale jednocześnie mają swoje prywatne problemy. Które, na marginesie, również przed sobą ukrywają. 

Czwarty sezon jest naprawdę słaby, nie wnosi zupełnie niczego nowego, a tylko miesza w głowie. Mogliby już rozwikłać choć część zagadki, a nie ciągnąć produkcję w nieskończoność. Teraz przynajmniej wiem, że z Pretty Little Liars będzie taki tasiemiec jak z wersji książkowej. Pewnie dlatego, że twórcy sami nie wiedzą, jak to zakończyć. Cóż, Sara Shepard pewnie również niczego nie ułatwia. 
Ten serial idzie do mojej szuflady i nie wrócę do oglądania w czerwcu. Sorry. 


3. Piękna i bestia - sezon 3
Jak większość dziewczyn, uwielbiam baśnie, więc wybór tego serialu nie był dla mnie trudny. Tym bardziej, że twórcy posunęli się dalej i umieścili serial w czasach współczesnych, robiąc z Bestii człowieka ze zmutowanym DNA, a z Pięknej odważną policjantkę nowojorskiej policji. Tak więc połączenie baśni i kryminału to, według mnie, przepis na serial idealny. 

W sezonie trzecim okazuje się, że Vincent został porwany przez biologicznego ojca Catherine, a jego poprzednie wspomnienia zostały usunięte, gdyż jego nowym zadaniem było zniszczenie innych bestii. Jednak zakochana Catherine nie poddaje się łatwo i chcę odzyskać swojego ukochanego jak najszybciej, robiąc przy okazji ogromny bałagan. W międzyczasie rodzi się nic porozumienia między Catherine a Gabem, prokuratorem okręgowym. Jak to wszystko się skończy? 

Cóż, szokiem nie jest, że ta produkcja jest naprawdę wciągająca. Akcja toczy się w zastraszającym tempie, jednak wszystkie wątki są dobrze poprowadzone, a przede wszystkim są logiczne. Obawiałam się, że po drugim sezonie, twórcy nie wymyślą już nic innego, więc zostałam mile zaskoczona. Teraz pozostaje tylko czekać na kolejny sezon z nadzieją, że będzie on równie emocjonujący. Aczkolwiek czasami mam dosyć tej miłości Catherine/Vincent. Osobiście wolę, jak on urywa wszystkim głowy, ale to takie zboczenie zawodowe. 


4. Rizzoli&Isles - sezon 4
Jak ktoś śledzi moje wpisy na blogu to wie, że mam obsesje na punkcie książek Tess Gerritsen. Nic więc dziwnego, że zaczęłam oglądać serial, będący swojego rodzaju ekranizacją powieści. Swojego, ponieważ dwa pierwsze odcinki są odwzorowaniem Skalpela, a tak to tylko bohaterowie się zgadzają. Jednak sama pisarka tworzy niektóre scenariusze, więc nie jest źle. 

Trudno jest streścić fabułę, gdyż obraca się ona wokół bardzo wielu wątków. Głównie są to sprawy morderstw, porwać, itd. Każdy odcinek to odrębna sprawa, aczkolwiek oprócz nieustannego śledztwa, bohaterowie zmagają się ze swoimi prywatnymi sprawami. Jane musi pogodzić się z tym, że mężczyzna, którego kocha wyjeżdża do Afganistanu i któregoś dnia może nie wrócić. Maura poznała swoją matkę, a także przyrodnią siostrę, więc musi poukładać na nowo swoje życie z nadzieją, że nikt przy tym nie ucierpi. 

Każdy odcinek pochłaniałam i było mi zdecydowanie za mało. Zagadki są naprawdę interesujące, chociaż momentami przewidywalne i dla wytrwałego widza, łatwe do rozwiązania. Jednak nie  zniechęcało mnie to i teraz z niecierpliwością czekam do czerwca, na kolejny sezon. 


5. The Originals - sezon 1
Dawniej, będąc wielką fanką Pamiętników wampirów, postanowiłam zobaczyć pierwszy odcinek Pierwotnych i przepadłam. I o ile w tamtym serialu denerwowało mnie prawie wszystko, to tutaj dostajemy tylko Klausa i jego rodzinę, Hayley z nienarodzonym dzieckiem pana i władzy Nowego Orleanu, grupę wkurzonych czarownic i nienawistnych wilkołaków z plemienia księżycowego.

Po spin-offie nie spodziewałam się czegoś wielkiego, ale trudno mi nie powiedzieć, że mimo mojego wieku, uwielbiam The Originals. Te nieustanne intrygi Klausa tylko po to, aby dostać władzę, bunty Marcela tylko podsycają chęć włączenia kolejnych odcinków. Nie można tego serialu porównać do TVD. Sama zrobiłam sobie dwumiesięczną przerwę od niego, kiedy przygotowywałam się do matury i jak wzięłam się ostatnio za oglądanie, to nie spałam pół nocy. Opłacało się, bo te hektolitry przelanych łez na dwóch ostatnich odcinkach wszystko wynagrodziły. 

Dostajemy kompletną nowość, pełna tajemnic, walk i zemsty. Do bólu wzruszający serial, czyli coś, co chętnie zobaczę w sezonie drugim. 


6. Revenge - sezon 3
Sezon trzeci tego serialu dorobił się swojej własnej, długiej recenzji, jako produkcja warta swojej uwagi. Wszystko znajdziecie TUTAJ.


7. Star-Crossed - sezon 1
Sprawa z tym serialem ma się tak samo, jak z Revenge, a więc recenzja całej produkcji znajduje się na blogu, o TUTAJ.

Oprócz seriali, które obejrzałam do samego końca, są i takie, które porzuciłam w połowie sezonu, bądź na jego początku. 

1. Pamiętniki wampirów - sezon 5. Cóż, oglądałam aktywnie wszystkie poprzednie, tutaj odpadłam gdzieś na trzynastym odcinku, po tym, jak doszłam do wniosku, że to już nie ten sam serial, co kiedyś. Elena stała się irytująca, jak mało kto. Od samego widoku miałam dosyć. Charakter trzymała jedynie Katherine, ale ona również nie spowodowała, że zatrzymałam się na dłużej. Chyba wyrosłam już z TVD i nie mam zamiaru go dalej oglądać. 
2. Pamiętniki Carrie - sezon 2. Lubiłam sezon pierwszy, ale tutaj miałam wrażenie, że wszystko zaczęło się sypać i przestało trzymać się kupy. Carrie nie mogła się zdecydować, kim chce być, z kim chciałaby związać swoje życie. Moda zeszła na dalszy plan, pojawiły się mało ciekawe rozterki miłosne i dziwne problemy z przyjaźnią.
3. Once upon the time - sezon 1. Zaczęłam oglądać, bo parę osób mi polecało. Przestałam, po paru odcinkach, ponieważ uznałam, że mam już zbyt wiele seriali. Jakoś nie ciągnie mnie do niego z powrotem. 
4. Suits - sezon 1. Dotrwałam do odcinka z samego początku i porzuciłam na czas nauki do matury. Nie wróciłam.