Niezgodna (2014)

20:09 12 Comments A+ a-


Po wojnie, ludność w Chicago zostaje podzielona. Każdy nastolatek po osiągnięciu odpowiedniego wieku przechodzi test, który ma zadecydować, do której frakcji będzie należeć: Altruizm, Nieustraszność, Erudycja, Prawość, Serdeczność. Podczas testu okazuje się, że Beatrice wykazuje umiejętności pochodzące z różnych frakcji, przez co jest Niezgodną - osobą, którą trzeba zniszczyć. Jednak podczas dnia wyborów, podejmuje decyzję, że chce należeć do Nieustraszonych. Tam poddawana jest ciężkim treningom, nie tylko fizycznych ale i psychicznych. Jednocześnie dzieją się podejrzane rzeczy i nikt nie wie, czego może się spodziewać. 

Od razu zaznaczę, że nie czytałam książki, na podstawie której został nakręcony film. Miałam taki zamiar, aczkolwiek poszukując jakiegoś filmu na wieczór, natknęłam się na ten tytuł i zdecydowałam się obejrzeć go bez czytania książki. Muszę przyznać, że była to dobra decyzja, gdyż jeszcze żadnego filmu tak bardzo nie przeżywałam. Dobra, wróć. Na pewno przeżywałam, ale musiało to być bardzo wiele miesięcy temu. 


Jak pisałam na wielu portalach społecznościowych, Niezgodna to film, który dosłownie mnie pochłoną. Zaczęłam go oglądać bardzo późno, a potem nie mogłam zasnąć przeżywając to, co zobaczyłam na swoim małym ekranie. Wielu osobom może się wydawać, iż produkcja nie jest interesująca, ale dla mnie, jako widza, który nie czytał książki, zobaczenie czegoś takiego było fascynującym przeżyciem. Miałam możliwość wejścia w niesprawiedliwy świat, w którym żyli bohaterowie, wzmagania z przestępczością, władzą oraz problemami osobistymi. A to wszystko uzupełniała barwna i szybka akcja, przeplatana niezłymi zdjęciami, ciekawymi postaciami i dialogami. 

Tris jako główna postać Niezgodnej z samego początku wydała mi się szara, znikająca w tłumie. Obserwując jej początkowe zmagania, test, a następnie wybór frakcji, do której chce przynależeć, również pozostawała w tle, wtapiała się w resztę społeczeństwa. Dopiero, kiedy zaczęła walczyć o swoje, poznawać nowe rzeczy, interesujących ludzi - diametralnie się zmieniła. Nie mogłam znaleźć w Beatrice osoby, którą była zaledwie tydzień, dwa tygodnie wcześniej, gdyż jej nieśmiałość i brak pewności siebie zanikł. Nie wiem już czy była to kwestia walki o byt, o to, aby nie zostać bezdomną, czy może próba zaimponowania sobie, znajomym i przede wszystkim Cztery. 
Zaskakujące w tej postaci było to, że nie można odgadnąć, co zrobi w następnej kolejności. Podejmowała wszystkie decyzje przez impuls, nie myślała nad konsekwencjami. Tak samo jak najpierw mówiła, a następnie myślała nad tym, czego konsekwencją były liczne wypadki czy zemsta przywódcy Nieustraszonych, Erica. Można wiele powiedzieć o Tris, ale nie to, że jest przewidywalna, czy delikatna. Shailene Woodley, wcielająca się w rolę Beatrice może i nie dała pokazu swoich talentów aktorskich, ale z pewnością zagrała tak, jak można było się spodziewać po samej Tris. Po raz kolejny zaznaczam, iż nie czytałam książki, więc nie wiem jak tam bohaterka się zachowywała. Nie mniej jednak aktorka poprzez swoją precyzję pokazała, że jednak dojrzewanie wewnętrzne postaci nie jest prostą sprawą. 


Reżyser, Neil Burger (Jestem Bogiem) dał widzom rzeczy, które zachwycają oko. Nie od dzisiaj wiemy, że praca reżysera to ciężki orzech do zgryzienia, tym bardziej, że wiele rzeczy, które widzimy w Niezgodnej są zachwycające. Nie będę się już tutaj skupiała na kierowaniu grą aktorską, ale o tym jak uchwycił miejsca akcji, efekty specjalne. Niejednokrotnie byłam pod wrażeniem tego, co zobaczyłam. Zjazd na linie w nieznane, skok w przestrzeń, wskoczenie do pędzącego pociągu, a następnie wyskoczenie z niego, to coś, co nie tylko przeraża, ale jednocześnie sprawia, że patrzysz na to wszystko z podnieceniem. Sama niejednokrotnie przyłapywałam się na tym, iż nie mogłam usiedzieć, gdyż nie wiedziałam, co nastąpi za chwilę, a te dwie godziny produkcji minęły mi zastraszająco szybko.


Minusem jest zdecydowanie ścieżka dźwiękowa, prawdopodobnie dobrana na chybił trafił. Nie jest to tylko kwestia utworów, których mamy okazji posłuchać, ale tego, że pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie i często nie pasują do całości. Tutaj wszyscy ze sobą walczą podczas treningu, a leci utwór bardziej z kategorii relaksacyjnej, czyli spokojny. Parę razy utwór muzyczny był zbyt głośny i musiałam bawić się w ściszanie, a potem znowu zmieniać wszystko, kiedy pojawiały się dialogi. 

Sama do filmu jeszcze wrócę nie raz, pewnie zakupie własne CD, aby móc oglądać kiedy tylko przyjdzie mi na to ochota. Zdecydowanie polecam.