Między wierszami (2012)

10:52 1 Comments A+ a-


Po tych wszystkich płytkich komediach, ciężkim Wilku z Wall Street, zaczęłam szukać czegoś innego, czegoś, co jednocześnie mnie zainteresuje i pobudzi moją kreatywność. Przeszukując katalog vod znalazłam film, o którym nigdy nie słyszałam. A szkoda! 

Rory Jansen to człowiek młody, który za wszelką cenę pragnie zostać pisarzem. Mimo nieustających prób, ciągłych odmów, nie poddaje się. Mieszka razem ze swoją dziewczyną w małym lofcie, na pierwszy rzut oka jego życie wygląda idealnie - niczego mu nie brakuje. Niczego, oprócz sukcesu. Podczas swojego miesiąca miodowego w Europie, Rory odnajduje stary neseser i dopiero po powrocie do Ameryki wyciąga z niego maszynopis innego pisarza. Słowa, życie bohatera porusza go do tego stopnia i przepisuje każdą literę, każdy znak na swój komputer. Przez dziwny zbieg okoliczności podaje się za autora tekstu i jest z siebie dumny aż do momentu, kiedy spotyka tajemniczego Starca. 

Filmy z Bradleyem Cooperem mają w sobie to, że zawsze zaskakują. W roli pisarza aktor pojawia się również w produkcji Jestem Bogiem i muszę przyznać, że wypadł naprawdę dobrze. Tym bardziej, że tym razem, jego historia, w której pośrednio bierze udział jest inna. 


Jako zagorzała fanka książek, a także interesująca się wszystkim tym, co zostało napisane, a nawet samym zawodem pisarza, byłam w stanie odnaleźć w tej produkcji to, co mnie najbardziej interesuje, a jednocześnie zaskakuje. Między wierszami to kawał dobrego filmu, który nie tylko zmusza do głębszego zastanowienia się nad decyzjami, które podejmujemy, ale również nad tym, jak one wpłyną na nasze dalsze życie. Tutaj mamy do czynienia z młodym pisarzem, starającym się wybić spośród innych, jednak okazuje się, że jego dotychczasowe starania nie są wiele warte, gdyż żaden wydawca nie chce wydać żadnej książki. Następnie mamy przełomowy moment, jakim niewątpliwie jest przepisanie czyjejś książki na komputer, a potem rozpęd, zakończony uderzeniem w mur. Bardzo bolesnym uderzeniem, które przewraca wszystko o 180 stopni. Niewątpliwie spotkanie ze Starcem spowodowało, że Rory dwa razy zastanowi się zanim coś wyda. 


Historia opowiedziana przez Starca wzrusza dogłębnie. Jego życie w latach czterdziestych podczas II wojny światowej, przeżyć na froncie, a następnie poznanie miłości swojego życia były tak doskonale przedstawione, że gdyby nie fakt, iż zostało to stworzone na rzecz scenariusza, to pewnie bym uwierzyła w to wszystko. Niestety, był to tylko wytwór wyobraźni scenarzysty. 

W samym filmie pojawia się jeszcze jedna postać - Clay Hammond (Dennis Quaid). Jego pojawienie się, nie jest do końca wytłumaczone, w rzeczywistości trudno jest nawet określić cel wprowadzenia tej postaci. Clay to człowiek żyjący w separacji z żoną, pojawiający się na spotkaniach z czytelnikami, a także mężczyzna, który mimo wszystko potrzebuje kobiety. Trudno jest zgadnąć, czy to, co opowiada jest jego przeszłością, czy może poprzednie sceny i wątki to część jego książki. Sam reżyser w żaden sposób nie podaje rozwiązania, przez co widz zostaje z ewidentnym niedosytem i aż krzyczy o więcej. Naprawdę. 


Sama oglądałam film w trzech częściach, każda mniej więcej trwała tyle samo. Dlaczego? Ponieważ film nie był łatwy w odbiorze, tym bardziej, że w żaden sposób nie można wyjaśnić, co kierowała producentami, reżyserem i scenarzystami przy tworzeniu tego filmu. 

Czy polecam? Zdecydowanie tak. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu o tej tematyce, tym bardziej z tak świetną obsadą. I nie chodzi mi tutaj tylko o Coopera.