Grace, księżna Monako (2014)

08:00 8 Comments A+ a-


Filmową Grace (Nicole Kidman) poznajemy, kiedy jest już księżną Monako,  a swój wolny czas spędza na spotkaniach charytatywnych, zabawie z dziećmi czy spacerach po ogromnej posiadłości swojego męża. Tęskni za aktorstwem i jest gotowa poświęcić wszystko, aby do tego wrócić. Kiedy pojawia się propozycja zagrania w filmie Marnie, jest zdeterminowana. Na jej drodze pojawią się liczne przeszkody, lecz czy będzie mogła wrócić do Hollywood? 



Nicole Kidman jako Grace Kelly to świetny wybór. Z początku miałam obawy, że nic z tego nie wyjdzie, lecz po pierwszych minutach filmów, wszelkie obiekcje zniknęły. Kidman stanęła na wysokości zadania i pokazała Grace dokładnie tak, jak mogłam się spodziewać po kobiecie, która tęskni, a jednocześnie jest wyniosła i pragnie czegoś nowego w życiu. Nicole zagrała naturalnie, jakby bycie księżną było jej przeznaczone. Aczkolwiek mam wrażenie, że ktoś inny sprawdziłby się w tej roli jeszcze lepiej. Kidman była naturalna, jednak jej specyficzny styl gry, czasami powodował u mnie chwilę zastanowienia, czy to na pewno to. Pewnie oglądając film po raz kolejny, odniosłabym całkiem inne wrażenie. Tim Roth jako książę pokazał, że człowiek może dorastać na wiele sposobów i nie zawsze należy ufać swoim instynktom, ponieważ mogą się okazać mylne. Tutaj niestety, nie potrafię się odnieść do jego gry aktorskiej, ponieważ nie miałam okazji zobaczyć aktora w innych produkcjach. Nie wiem również, jaki naprawdę był książę Rainier: oschły, zapracowany, ale jednocześnie szaleńczo zakochany? 

Niestety, produkcja skupia się tylko na pewnym okresie z życia Grace Kelly. Mamy okres, w którym Charles de Gaulle, stojąc na czele rządu francuskiego, pragnie przyłączyć Monako do swojego państwa lub przynajmniej opodatkować ten mały, suwerenny naród tak, aby doprowadzić je na skraj bankructwa. Akcja skupia się nie tylko na kwestiach politycznych, gdyż mamy tutaj do czynienia z wewnętrznym dorastanie księżnej do swojej roli. Dostajemy porcję informacji, które wcale nie są niezbędne. Żałuję, że reżyser ukazali tylko ten malutki skrawek w życiu Kelly. 


Tło historyczne zostało zbudowane praktycznie od podstaw; konsultowane z rodziną Grimaldich, którzy wcale nie chcieli ujawnić faktów z życia Grace. Wiele faktów musiało zatem zostać utajnionych. Jednak nad tym udało się przejść do porządku dziennego w taki sposób, że widz nie odczuł żadnej zmiany. W moim przypadku było przekopanie się przez wszystkie ujawnione rzeczy w papierowej biografii księżnej, stąd taki wniosek. 

Film sprawił, że przeniosłam się w czasie i znalazłam pośrodku politycznych i prywatnych zamieszek. Stałam się świadkiem tego, jak Grace zaczyna rozumieć, na czym ma teraz polegać jej życie. I kiedy czytałam, że to film o dojrzewaniu, byłam sceptycznie nastawiona. Na całe szczęście, intuicja mnie zawiodła. Nie piszę tutaj, że film to produkcja genialna, bez jakichkolwiek wad. Nie, one na pewno się znajdą, ale każdy będzie szukał w innym miejscu. Nie zawiodłam się tak, jak myślałam, ale przyznam, że brakowało mi jakiegoś zakończenia tej historii. Urwała się ona nagle, jakby chodziło tylko o zamknięcie sporu między Francją a Monako. Osoby, które kiedykolwiek interesowały się tego typu kinem, historią, powinny zobaczyć ten film obowiązkowo i stwierdzić, czy jest tego wart. Tym razem nie potrafię napisać prostego tak lub nie. Z drugiej strony na podobny film, do kina już bym się nie wybrała. Jednak na obejrzenie go w domowym zaciszu to świetny pomysł na miły wieczór.