Kocha, lubi, szanuje (2011)

00:05 7 Comments A+ a-


W sobotnim poście zamieściłam informację, że przez dłuższy czas nie pojawi się żadna recenzja książki, natomiast będę publikowała opinie na temat filmów, które podczas świat i moich przygotowań do matury będę częściej oglądała - dla relaksu. Kiedy zabrałam się do szukania wesołego, a za razem wzruszającego filmu, znalazłam właśnie Kocham, lubi, szanuje, który już kiedyś oglądałam, ale szybko wyleciał mi z głowy. Czy tym razem było tak samo? 

Cal Weaver podczas romantycznej kolacji z żoną dowiaduje się, że jego partnerka go zdradziła i pragnie rozwodu. Zrezygnowany postanawia wyskoczyć z samochodu, a następnie uświadomiony własną głupotą, sam się wyprowadza. Pech chce, że w barze, gdzie spędza niemal każdą chwilę wolną od pracy poznaje Jacoba Palmera - młodego, przystojnego kobieciarza, który uczy go jak uwieść jedną z samotnych na jedną noc. I choć perspektywa zapomnienia o tym, co zrobiła żona wydaje się kusząca, Cal nie wie, czy powinien się zgodzić. Jednocześnie jego syn, trzynastoletni Robbie, zakochuje się w swojej niani i próbuje za wszelką cenę zdobyć jej serce. Jednak ona już kocha się w innym. Czy uda się Robbiemu rozkochać w sobie Jessice? Czy Cal ułoży sobie życie? I co najważniejsze, kim tak naprawdę jest Jacob? 


Szukając luźnego filmu kierowałam się jedynie jednym kryterium: Ryan Gosling. Uwielbiam filmy z tym aktorem, tym bardziej, że zazwyczaj okazują się dobre, a jeżeli już nie dobre, to przynajmniej przyjemnie jest pooglądać mężczyznę na ekranie. I tak, ze względu na jego klatę (oczywiście żartuje).


Tym razem udało mi się zapomnieć o moim nowym ulubionym filmie, czyli Stuck in Love i kompletnie zakochałam się w produkcji Glenna Ricarra! Reżyser pokazał nam życie normalnego mężczyzny po czterdziestce, którego żona przechodzi kryzys wieku średniego i postanawia zrezygnować z tego, co do tej pory osiągnęła. Kobieta nie przejmuje się, że rozpad pożycia małżeńskiego może spowodować, że wszystkie dawne uczucia wrócą ze wzmożoną siłą. Jednak czy nie jest już za późno, kiedy jej mąż zaprzyjaźnił się z młodym Jacobem? 


Muszę przyznać, że oprócz zwykłych problemów ludzi z długim stażem, reżyser doskonale pokazał, iż Kocha, lubi, szanuje może być doskonałą komedią! Zazwyczaj każdy dialog między Calem a Jacobem potrafił wzbudzić we mnie chociaż uśmiech na twarzy. A już na pewno dużym poczuciem humoru wykazał się scenarzysta tworząc tak przedziwną przyjaźń polegającą na nauce, jak uwieść kobietę. Rola Ryana Goslinga jako kobieciarza może i nie była przekonywująca, jednak jego osobista prezencja sprawiła, że prawie uwierzyłam, iż takie coś może rzeczywiście się wydarzyć. Dopiero pod sam koniec pojawił się wątek, który kompletnie zmienił bieg wydarzeń i pokazał postać graną przez Goslinga w całkiem innym wymiarze. Natomiast Steve Carell wcielający się w rolę Cala Weavera swoją grą aktorską, w sposób komiczny pokazał sposób, za pomocą którego można łatwo zapomnieć o bólu. Jednak ta nagła przemiana nie spowodowała, że cały charakter Cala się zmienił. Bo przyznajmy sobie szczerze, kto lubi jak bohater zmienia się na gorsze i krzywdzi tym swoich bliskich? 

Jonah Bobo, jako Robbie Weaver to postać uzupełniająca nudniejsze partie produkcji. Szczerze, gdyby nie Robbie to powiedziałabym, iż film wcale nie jest taki wesoły jak powinien. Kto nie kocha chłopców przeżywających swoją pierwszą miłość? W komedii zagrała również piękna Emma Stone (Łatwa dziewczyna) oraz Julianne Moore (Don Jon).


Czy polecam? Zdecydowanie tak :) Nie tylko ze względu na ciekawą fabułę i dobrą grę aktorską, ale również przez muzykę, doskonale uzupełniającą produkcję. A ja pędzę zamawiać swoją płytę 
DVD :)