158. Czysta jak łza - C. Harris

17:07 3 Comments A+ a-


Co robisz, kiedy Twoja przeszłość jest tak koszmarna, że uciekasz tak daleko, aby zapomnieć? A co, jeżeli te wspomnienia nie chcą odejść i musisz żyć każdego dnia z myślą, że kiedyś wszyscy odkryją Twoją tajemnicę i stanie się ona przekleństwem, a także powodem do kpin? Jednak pomijając już przeszłość, pojawia się pytanie, jak ważna jest teraźniejszość i ile jesteś w stanie zrobić, aby nic, co do tej pory osiągnąłeś, nie zostało zmienione. 

Lily Bard przeprowadziła się do Shakespeare cztery lata temu i od tej pory pracuje jako prywatna gosposia dla pobliskich rodzin. Codziennie wykonuje swoje obowiązku sumiennie, a jednocześnie musi znosić przykre komentarze swoich pracodawców, licznych tajemnic i zwierzeń, zachowując to wszystko w tajemnicy. Jednak nadal dręczą ją koszmary przeszłości, przez które nie może normalnie funkcjonować, obawiając się o swoje życie. Trenująca karate młoda kobieta, pewnej nocy wychodzi na spacer i jest świadkiem jak ktoś podrzuca na jej wózku na śmieci, ciało właściciela bloku, w którym sprząta. Przerażona nie wie, co powinna zrobić, aby cała wina nie spadła na nią. 

Charlaine Harris większość osób kojarzy po jej bestsellerowej serii o Sookie Stackhouse - kelnerce i telepatce, która zadaje się z wampirami i innymi stworzeniami nocy. I mimo że poprzednie książki są fantastyką, to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tym razem Harris pokazała, że można równie dobrze napisać dobry kryminał, zamiast nudnej fantastyki. Tak było w przypadku Czystej jak łza, pierwszej części serii o Lily Bard. 

Do samej książki podchodziłam już kiedyś, ale byłam bardzo zawiedziona inną historią tej autorki, więc dałam sobie spokój. Po wielu latach wróciłam do niej z powrotem i mogę nareszcie powiedzieć, że autorka należy do moich ulubionych pisarek. Dlaczego? Ponieważ już dawno nie czytałam równie dobrego kryminału, pełnego tajemnic, zagadek, a także zaskakującego zakończenia. Nie potrafiłam przewidzieć kto będzie tym mordercą, którego widziała Lily, a kiedy już byłam niemal pewna, to okazywało się, że moje przypuszczenia były mylne. Zatem fabuła zostało bardzo dobrze skonstruowana. Nie mam nic do zarzucenia językowi autorki. I o ile w Martwy aż do zmroku nie potrafiłam się skupić przez słownictwo, konstrukcję zdań, to tym razem widzę ogromną zmianę. Nie wiem czy to kwestia pierwszoosobowej narracji czy pozytywnego nastawienia bohaterki, jednak zaznaczę, że w jednej chwili czytałam pierwsze zdanie, a za chwilę patrzyłam i gdzieś mi umknęła godzina. 

Jedyne do czego mogę się przyczepić, to przeszłość głównej bohaterki. Ci, co czytają kryminały i bohater w jakimś stopniu ma pewną niezbyt przyjemną historię, powinni wiedzieć, o co mi chodzi. Tym razem Lily Bard nie tylko była obserwatorką, ale również ofiarą, a to, co przeżyła odbiło się na całym jej życiu. Mamy tutaj do czynienia z powielanym tysiące razy schematem. Szczerze, gdyby nie to, pewnie uważałabym Czystą jak łza za swoją nową ulubioną książkę. Jednak bardzo przeszkadzał mi ten schemat, wokół którego kręciła się fabuła. Zresztą, nie widziałam żadnego głębszego związku między nią a zabójstwem, którego dotyczył wątek pierwszorzędny. Stąd wniosek, że Charlaine Harris chciała za wszelką cenę wpleść wątek romansu do tego kryminału, ale nie bardzo jej to wyszło właśnie przez ten schemat. 
Mam nadzieję, że w drugim tomie te dwie płaszczyzny zostaną trochę bardzo spojone albo pisarka porzuci ten irytujący wątek i zacznie opisywać coś innego. 

Jeżeli już czytaliście tę książkę, to jaka jest Wasza opinia? 

_____________________
W związku z tym, że piszę pracę maturalną, nie czytam już nic oprócz powieści Żeromskiego. Więc przez następne dwa/trzy tygodnie posty będą się pojawiać, ale będą one dotyczyć przede wszystkim filmów, które oglądam każdego wieczora. Właśnie idę zabrać się za pisanie Kocha, lubi, szanuje, czyli mojego kolejnego ulubionego filmu obyczajowego. 

Trochę przygnębiło mnie, że pod postem z Bookshelf tour nie znalazłam żadnego komentarza :( Sądziłam, że post Was zainteresuje.