155. Miasto szkła

15:43 3 Comments A+ a-

Miasto szkła (City of Glass) - Cassandra Clare, wyd. Mag, Warszawa 2010 

Szykuje się wojna między Valentinem a Clave i światem Podziemnych. Nocni Łowcy po wydarzeniach na statku, w których brali udział nasi bohaterowie, obawiają się, że wojny nie wygrają i będą zmuszeni się poddać. Zbierają wszystkie siły w swojej stolicy, po to, aby być gotowym. Jace planuje podróż do Idrisu, aby poznać swoją przeszłość, a jednocześnie pragnie chronić Clary. Dziewczyna o wyjątkowych umiejętnościach stałaby się bronią w rękach Clave przeciwko swojemu ojcu. Simon zmaga się ze swoim nowym wcieleniem i pragnie odnaleźć się w świecie, do którego wcześniej nie należał. 
W Idrisie dochodzi do zdarzeń, które na zawsze odmienią los wszystkich bohaterów.


Mówi się, że "Miasto szkła" to ostatnia część trylogii, a następne części to dodatek. Myślę, że coś w tym jest, ponieważ autorka z czystym sercem mogła zakończyć serię na tym tomie. Nareszcie dochodzi do konfrontacji pomiędzy całym światem Podziemnym a Valentinem. Wychodzą na jaw rzeczy, w które wcześniej wierzyli bohaterowie i nie potrafili się z tym pogodzić. A wszystko to po prostu kłamstwo. I czytając, miałam wrażenie, że wszystkie informacje, które poznałam w dwóch poprzednich tomach są nieprzydatne, bo po co tak mieszać akcję, aby ostatecznie prawda okazała się całkiem inna?
W "Mieście szkła" Cassandra Clare postawiła głównie na akcje, która rozwija się szybko, kończy nagle. Zaczynając czytać, nie spodziewałam się, że książka aż tak bardzo mnie wciągnie, ponieważ myślałam, że po tym, co wydarzyło się w poprzednim nie będzie już nic interesującego do powiedzenia. Bardzo się myliłam. Razem z bohaterami znalazłam się w Idrisie, stolicy państwa Nocnych Łowców. Miejsca, do którego zawsze chcą wrócić, bo jest tak wyjątkowe. Będąc tam z nimi miałam dokładnie takie same wrażenie. Autorka posługując się plastycznym językiem doskonale opisała stolicę. Zrobiła to w taki sposób, że czytelnik ma wrażenie, iż znajduje się tam, widzi wszystkie budynki, ich wnętrza, a jednocześnie potrafi zachować dystans do tego wszystkiego. Według mnie to jest największy plus tego tomu - sposobność poznania świata Nocnych Łowców od podszewki. Bo to właśnie w Idrisie dowiadujemy się o wszystkich zwyczajach, planach i historii.
Clary, która będąc niedoświadczoną nastolatką, nagle znajduje się w środku tego bałaganu. Nie rozumie co się dzieje, nie potrafi powstrzymać tego zła. Czuła się zagubiona. Jednak nie jest to kreacja bohaterki, której powinno się współczuć. Ta dziewczyna walczy do samego końca, chociaż nie ma w tym najmniejszego sensu.

W powieści pojawiają się nowi bohaterowie, a jedna z nich będzie kluczowa. To ona będzie odpowiadała za to wszystko, co się dzieje. I zgodnie z tym, co dowiedziała się Clary w pierwszym tomie: nie można ufać nikomu.
Kreacja bohaterów jest świetna, ale niedoskonała. Postacie są często idealizowane, zostają im nadane "super moce", które nie zostają wyjaśnione. Czytelnik może jedynie wyobrażać sobie skąd się one wzięły, jak działają i dlaczego akurat te osoby je otrzymały. Jest to bardzo irytujące, kiedy akcja toczy się bardzo szybko, a nowe informacje napływają z każdej strony zlewając się ze sobą. Dopiero w ostatnich rozdziałach Cassandra Clare uchyla rąbka tajemnicy. I to jest moment, który sprawia, że cała fabuła jest idealna na chłodne wieczory.

Ze względu na prosty język pisarki, możemy utożsamić się z bohaterami, poczuć, że jesteśmy w ich świecie, a jednocześnie pochłonąć