150. Klub Mefista - T. Gerritsen

16:15 4 Comments A+ a-


Dla fanów thrillerów medycznych, nazwisko Tess Gerritsen jest znane. Pisarka z wykształcenia jest lekarzem, osobą, która po wydaniu swojej pierwszej książki mogła porzucić praktykę i zająć się zawodowym pisaniem kryminałów. Jej powieści sprzedają się w milionach egzemplarzy nie dlatego, że potrafi stworzyć dobry wątek kryminalny, a właśnie dlatego, że stworzona przez nią fabuła jest realistyczna, pełna brutalnych, krwawych opisów zbrodni, a także medycznego uzasadnienia każdej sekcji. Dosłownie jakby Gerritsen znała wszystko z autopsji i dzięki pomocy lokalnej policji, przelała wszystko na papier. Klub Mefista to nie tylko kryminał. To zagadka biblijna, rozwiązywana krok po kroku przez całą fabułę.

Detektyw Jane Rizzoli, w wieczór wigilijny, zostaje wezwana na miejsce zbrodni. Tam widzi rzeczy, o których wolałaby zapomnieć albo przynajmniej chciałaby, aby wszystko poczekało do dnia, w którym święta dobiegną końca. Poćwiartowane zwłoki kobiety, niespotykany krąg i odcięta głowa, a także łaciński napis Zgrzeszyłem. Kiedy po paru dniach okazuje się, że to dopiero początek, a do działań policji wtrąca się tytułowy Klub Mefista, sprawy zaczynają przybierać jeszcze bardziej niebezpieczny obrót. Czy sprawa sprzed dwunastu lat zostanie rozwiązana, a zabójca złapany? Czy może legendy o demonach są na tyle prawdziwe, że te stworzenia żyją wśród nad w ludzkiej postaci?

Tess Gerritsen uważam za jedną z najlepszych pisarek thrillerów medycznych. Nie żeby było ich znowu tak wiele. Autorka od samego początku zaczyna budować napięcie, wikłać zagadkę i pozwalać czytelnikowi myśleć, że zna odpowiedzieć, chociaż w rzeczywistości tak nie jest. Wprowadza nas w podświadomość mordercy, a jednocześnie konfrontuje to z działaniem policji, dając możliwość czytelnikowi obserwowanie tych dwóch filarów. Dzięki temu mamy możliwość bycia o krok dalej od detektywów, gdyż Gerritsen nie ukrywa prawdziwych motywów działania mordercy. Od samego początku wiemy jak zabójca się nazywał dwanaście lat temu. Jednak nie można odgadnąć kim jest w czasach współczesnych bohaterom.
Oprócz zagadki kryminalnej, mamy do czynienia z motywem symbolizmu, łacińskich tekstów, a nawet z księgami, które nigdy nie znalazły się w Biblii. Kto by pomyślał, że można wpleść biblijne opowieści o Nefilim z księgi Enocha, połączone z zapowiedzią przyjścia na świat szatana w księdze Apokalipsy, z dodaniem do tego wszystkiego egipskich wierzeń.
Długo zastanawiałam się w jaki sposób Gerritsen wybrnęła ze swojego labiryntu. Mimo tej zawiłości, autorka nie pozwoliła czytelnikowi zgubić się w swoim pomyśle i krok po kroku wyjaśniała wszystko, naprowadzała na kolejne tropy po to, aby niespodziewanie wszystko zakończyć i dać gotową odpowiedź.

Fabuła trzyma w napięciu do samego końca. Rzadko się zdarza, aby autor powieści kryminalnej zwodził czytelnika do ostatniej kartki w powieści. Zazwyczaj główny wątek kończył się o wiele szybciej, a potem czytelnik mógł delektować się słodko-kwaśnym zakończeniem. Tutaj Gerritsen to nie umożliwia.
Klub Mefista to już szósta część z serii Rizzoli&Isles. Mamy więc tutaj do czynienia z tymi samymi bohaterami, co w poprzednich tomach, jednak niespodzianką są członkowie grupy pomagającej odnaleźć morderce. Bohaterowie są wyraziści, żywi i ludzcy. Mają swoje słabości, demony przeszłości, z którymi muszą się zmagać. Chociaż nie ukrywam, że zauważyłam widoczną zmianę w charakterze Rizzoli, która na samym początku serii, w Chirurgu, była kobietą twardą, nie przejmującą się nikim i niczym, a już w szczególności opinią ludzi. Tutaj tego zabrakło.

Powieść polecam, uważam ją za jedną z lepszych w tej serii.