148. Ryzykowny układ - C. Kittredge

15:07 9 Comments A+ a-


Czy w normalnym życiu ludzie wierzą w zjawiska nadprzyrodzone, czary czy demony? Raczej nie, tłumacząc sobie to wszystko jako bajki, kłamstwa. A co, kiedy to wszystko jest prawdą, a po świecie chodzą elfy, wiedźmy, czarownicy? Zastanawiamy się wtedy jak wygląda ich świat, system wartości i moralność, bo przecież nie wszyscy są dobrzy. A kiedy by tak pomieszać świat nadprzyrodzony ze światem realnym, w którym dochodzi do serii przestępstw, gdzie nie ma już miejsca na strach, moralność i trzeba sięgnąć po wszelkie środki, aby zapobiec kolejnym zdarzeniom... Co należy zrobić? 

Pete Caldecott przez dwanaście lat myślała, że dręczą ją koszmary przeszłości spowodowane śmiercią bliskiego jej przyjaciela, Jacka Wintera. Z tego też powodu wstąpiła do policji i jako inspektor, stara się wyśledzić osoby odpowiedzialne za porwanie małej dziewczynki. Kiedy na jej drodze staje tajemniczy informator, koszmar z przeszłości zaczyna wracać. Bo okazuje się, że Jack Winter wcale nie umarł, znalazł sposób na to, aby żyć dalej, chociaż jego nowy sposób bycia wcale nie należy do udanych. Losy tej dwójki na nowo się zwiążą, ale czy uda im się odnaleźć sprawców? 

Wiele lat temu czytałam inną książkę tej autorki. Żelazny cierń uważałam za bardzo oryginalną powieść, pełną tajemnic, ciemności. Jednak kiedy w Polsce nie ukazała się jej kontynuacja, zapomniałam o autorce. Aż do chwili, w której znalazłam na bibliotecznej półce Ryzykowny układ będący pierwszą części z serii The Black London. 

Szczerze powiedziawszy, to nie spodziewałam się po tej książce czegoś wielkiego, podeszłam do fabuły z dystansem. W głównej mierze przyczynił się do tego sam pomysł autorki, która nie wahała się, aby zmieszać świat magiczny z rzeczywistym do tego stopnia by napisać powieść kryminalną. Bardzo się cieszę, że nie oczekiwałam niczego specjalnego, ponieważ się zawiodłam w każdym tego słowa znaczeniu. 
Porzucam już omawianie pomysłu, gdyż gusta są różne i o nich się nie dyskutuje. Innym może się spodobać opis na tylnej okładce, innym nie. Koniec kropka. Bardziej chciałabym się skupić na tym w jaki sposób Kittredge ukazała ten świat, wykorzystała bohaterów. I choć książkę czyta się naprawdę szybko, to świat przedstawiony nie potrafi zainteresować. 

Najbardziej w tej historii raziły mnie dialogi pełne wulgaryzmów, niczego nie wyjaśniających zdań, zbudowane w sposób prosty (żeby nie powiedzieć banalny) i oczywiście nudny. Rozumiem, że człowiek pokroju Jacka posługuje się wulgaryzmami, obraża wszystkich dookoła tylko po to, aby coś osiągnąć. Jednak zamieszczanie tych słów w niemal każdej jego wypowiedzi naprawdę raziło w oczy. Podobne uczucie miałam jeżeli chodzi o Pete: dorosła kobieta, posiadająca pracę i całkiem dobre życie, klnie i wcale nie zachowuje się jak kobieta. Kiedy czasami mijam nastolatki przekrzykujące się, obrażające za pomocą niewybrednych słów, czuje niesmak. Taki sam stosunek miałam do tej bohaterki. Zatem kreacja bohaterów nie pasowała do tej mrocznej, tajemniczej powieści, chociaż mam wrażenie, że pisarka starała się to właśnie w taki sposób ukazać. Jack i Pete jako nieustępliwy, twardy duet, który nie waha się wsadzić palca w oko demonowi.Nieustraszeni.

Kolejną rzeczą jest przedstawienie świata magicznego w sposób niezrozumiały, pozbawiony wszelkiej logiki. Autorka nie starała się nawet przybliżyć czytelnikowi świata, w którym się znalazła Pete jako zwykła śmiertelniczka. Dla osób trzymających powieść w ręku, nie jest możliwe odgadniecie pomysłu Kittredge. Świat, który z pozoru wydaje się interesujący, ostatecznie jest w pełnym, niezrozumiałym dla nikogo chaosie. Brakowało mi przypisów tłumaczących dany obrzęd, rytuał. Wszystko pojawiało się ot tak, po to, aby zaraz się skończyć. 

Plusem jest to, że akcja (mimo tego że większość zdarzeń jest niezrozumiała) toczy się bardzo szybko i nie daje czytelnikowi chwili na wytchnienie. Prawdopodobnie dlatego większość osób nie zwraca uwagi na jedne błędy i braki informacji, ponieważ po chwili pojawiają się nowe, które zastępuję te wcześniejsze. Samą książkę przeczytałam w parę godzin, a kiedy dobrnęłam do epilogu nie potrafiłam przestać się cieszyć, że to nareszcie koniec. 
Czy polecam? Tylko osobom, które szukają dokładnie takiej powieści.