Piękne istoty (2013)

21:30 5 Comments A+ a-

Piękne istoty (Beautiful Creatures) 

reż. Richard LaGravenese
Fantasy, Melodramat
USA

Alan Ehrenreich - Ethan Wate
Alice Englert - Lena Duchannes
Jeremy Irons - Macon Ravenwood
Viola Davis - Amma



Filmy o istotach nadnaturalnych ostatnio się namnożyły. Może nie ostatnio, bo już od co najmniej dwóch lat na wielkich ekranach mamy wilkołaki, wampiry i czarownice, a nawet zombie. Tym razem mamy do czynienia z czarownicami, ale nie takimi od Abrakadabra. Nie, te czarownice i czarownicy dzielą się na dobrych i złych. Z drugiej strony są też zwykłymi, śmiertelnymi ludźmi, którzy dopiero uczą się panować nad swoją mocą, a kiedy osiągną pewien wiek, będą musieli zdecydować czy przejdą na stronę ciemności czy może będą szerzyć dobro. 

Tak naprawdę to trudno jest mi zdecydować kto jest głównym bohaterem. Czy może wielkoduszny Ethan, który podąża za dziewczyną niemal cały czas, pokazując jej, że nawet ona może prowadzić normalne życie i że nie ma dla niego znaczenia, kim ukochana może się stać. Czy może jest to Lena, zagubiona w świecie dziewczyna, przerażona nadchodzącą uroczystością wyboru. Ta historia jest tak zawikłana, że nie sposób rozgryźć jej od razu. 

Na wstępie wspomnę, że nie czytałam książki i nie mam zamiaru tego robić. Twórczość tej pisarki już dawno mi się przejadła, wyrosłam z niej i nie mam najmniejszej ochoty do niej wracać. Biorąc pod uwagę moją skłonność do oglądania każdej ekranizacji, postanowiłam poznać tę historię tylko na podstawie tego, co zobaczę, nie tego co przeczytam. Waham się, bo nie wiem czy otrzymałam to, czego oczekiwałam. 

Jak wspomniałam, to historia o czarownicach innych od tych, które już znamy. Pomysł z pozoru wydaje się być oryginalny, ale tylko na pozorze się kończy. Mamy dwójkę osób, z których jedno jest obdarzone niezwykłym talentem, rodzi się między nimi silna wieź, której nawet ciemność nie może zachwiać lub zniszczyć. Znajome? Pewnie, że tak! W większość książek/filmów tego gatunku pojawia się taki wątek, tylko zazwyczaj jest różnie ubrany i udekorowany nieznanymi do tej pory postaciami. Właściwie to zmieniają się tylko ich imiona. W tej ekranizacji każdy może zgadywać następne minuty filmu i prawdopodobieństwo, że mu się to uda, jest naprawdę wielkie. 
Sam film skupia się nie tylko na fantastycznym darze bohaterki, ale również na wątku miłosnym tak oczywistym i tak banalnym, że czasami nie można na to patrzeć. Do samego filmu robiłam trzy podejścia zanim naprawdę udało mi się go obejrzeć bez krzyku i płaczu jaki to on beznadziejny i banalny. Jednak nie mogę sobie ot tak stwierdzić, że ten film jest kompletnym niewypałem. Jeszcze nigdy nie oglądałam produkcji przewidywalnej, a jednocześnie bardzo łatwej w odbiorze. Nie potrzebowałam znajomości treści książki, aby doskonale połapać się w tym, co w danej chwili mam miejsce. W mig zrozumiałam kto jest dobry, kto jest zły. I prawdopodobnie to właśnie ta generalizacja i podział: dobrzy i źli, negatywnie wpłynęła na cały odbiór. To tak, jakby na świecie istniała tylko biel i czerń, a doskonale wiemy, że między nimi jest jeszcze tysiące odcienie szarości. 

Efekty specjalne również nie były powalające. Nie będę już komentowała ich ilości, raczej wolę omówić jakość. Większość z nich była bardzo nierealna - zwykła burza czy pojedyncza błyskawica pojawiła się nagle, oślepiła blaskiem i zniknęła. Do tego wyglądała bardzo sztucznie.
Jedynie ścieżka dźwiękowa, choć uboga, utrzymywała ten film i nie zniszczyła go do samego końca. 

Piękne istoty to film przede wszystkim dla osób uwielbiających samą książkę, a jednocześnie takich, którzy mają nieograniczoną cierpliwość i zazwyczaj są mało wymagającymi widzami. Dla mnie ekranizacja nie wypadła pozytywnie.