139. Miasto Kości - C. Clare

16:23 9 Comments A+ a-

Miasto Kości (City of Bones) - Cassandra Clare, wyd. Mag, Warszawa 2007

Co myślisz, kiedy dowiadujesz się, że przez całe życie jesteś okłamywany/a przez swoją własną matkę posuwającą się do odbierania ci wspomnieć? Co, jeżeli żyjesz w świecie, w którym niebezpieczeństwo czyha na każdym roku, a ty zostajesz stworzony do walki z tym złem, a nie jesteś do tego wyszkolony? W takiej sytuacji została postawiona Clare Fray, dowiadująca się pewnego dnia, że jest Nocnym Łowcą, a jej zadaniem jest walka z demonami. 

Clary Fray w swoje urodziny wybiera się z najlepszym przyjaciele Simonem do klubu Pandemonium, miejsca, w którym wiele się dzieje. Podczas tego wypadu widzi jak trójka ludzi: dwóch mężczyzn i jedna kobieta, zabijają chłopaka, który wprowadził ich do środka. Po tym wydarzeniu zaczyna widzieć jednego z zabójców i w końcu decyduje się na konfrontacje. W tym czasie jej matka zostaje porwana, a ona nie wie co ma zrobić. Gdyby tego było mało, okazuje się, że ma w sobie krew Nocnego Łowcy, ale na przekór wszystkiego nic nie pamięta. Szukając odpowiedzi wplątuje się w poważną grę, której stawką jest życie wielu istnień.

Po tym jak obejrzałam ekranizacje, od razu kupiłam ebooka i zabrałam się za czytanie. Parę godzin i skończyłam. Po tym wszystkim doszłam do wniosku, że to bez różnicy czy zabrałabym się od razy za pierwszy tom, czy drugi, ponieważ ekranizacja była bardzo podobna. Może nie wszystko działo się w tej samej kolejności, ale fakty się zgadzały.
Jednak nie uważam "Miasta Kości" za dzieło wybitne, traktuje je jako relaksującą lekturę pełną zwrotów akcji, niespodziewanych wydarzeń i książkę bardzo wciągającą. Nie ukrywajmy, nie należy ona do literatury ambitnej, nic nie wnosi do życia czytelnika. Nie licząc fascynacji bohaterami książki wykreowanymi wspaniale. Rzadko kiedy spotyka się z tak żywą postacią jaką jest Clary czy Simon. Każde ich uczucie można poczuć, wyobrazić je sobie z detalami. Nie wiem jak to zrobiła Cassandra Clare, ale wykonała kawał dobrej roboty. Bo po prostu nie można darzyć żadnej postaci niechęcią.

Sama książka wciąga. Przeczytałam ją w niecały dzień, czytałam przy śniadaniu, w szkole, w autobusie, wieczorem. A kiedy skończyłam od razu chciałam poznać dalsze losy bohaterów. Nie można się oderwać od lektury choćby po to, aby wykonać jakieś obowiązki. Dlatego przestrzegam, aby zabrać się za jej czytanie dopiero po zrobieniu wszystko, co sobie zaplanowaliście.
Dialogi były żywe. Czytając je, miałam wrażenie, że akcja toczy się obok mnie, a ja słyszę każdą wypowiedź bohaterów. To było dla mnie coś nowego, ponieważ jeszcze nigdy nie spotkałam się z czymś takim, a mam za sobą mnóstwo przeczytanych lektur.

  • – Co to jest? – zapytał, patrząc na swoich towarzyszy, jakby oni mogli wiedzieć, skąd się wziął intruz.
  • – Dziewczyna – odparł Jace, który już zdążył odzyskać panowanie nad sobą – Na pewno widziałeś je wcześniej. Twoja siostra też nią jest.
Jestem pewna, że kiedyś wrócę do tej książki. Może nie od razu, bo wiem, że kolejne części przede mną, a po prostu muszę się dowiedzieć, co dalej. Ostrzegam, że jest to seria młodzieżowa, więc nie należy spodziewać się po bohaterów wielkich, mądrych przemyśleń, ponieważ pisarka postawiła na akcję i postęp historii.
Podsumowując, czytając "Miasto Kości" czytelnik nie można oderwać się lektury. Ta książka nie tylko wciąga, ale wręcz zmusza kogoś do poznania jej treści i zakochania się w niej. Polecam.