Spring Breakers (2012)

18:42 5 Comments A+ a-

Spring Breakers 

reż. Harmony Korine
Dramat, Komedia 
USA

James Franco - Alien 
Selena Gomez - Faith 
Vanessa Hudgens - Candy 
Ashley Benson - Brit 
Rachel Korine - Cotty 

Czasami wymagania są zbyt wygórowane, a cena zbyt duża, aby osiągnąć to, co się pragnie. Dla każdego człowieka to coś innego, ale jednocześnie bardzo ważnego. Można klasyfikować te "potrzeby" na różne sposoby, jednak ostatecznie wychodzi na to, że wszystko jest jedną wielką stratą. "Spring Breakes" to film, który doskonale podsumowuje ludzie pragnienia i marzenia.


Cztery przyjaciółki pragnął wyrwać się na wiosenne ferie z daleka od miejsca, w którym codziennie spędzają czas na nauce. Pragną się zabawić i zapamiętać tę przerwę do końca życia, aby mieć co opowiadać swoim dzieciom i wnukom. Jednak do tego potrzeba pieniędzy, a odpoczynek na Florydzie nie należy do najtańszych. Pozostawiając małą Faith, we trzy wyruszają do baru, który z wielkim krzykiem i rozmachem rabują. Ale to dopiero początek... 

Film rozpoczyna się od serii ujęć skąpo ubranych kobiet pokazujących całemu światy swoje piersi, pośladki oraz mężczyzn nie wstydzących się swojego przyrodzenia. Poprzez erotyczne tańce, do niesmacznych widoków, widz zaczyna czuć mdłości i pierwszy odruch, aby wcisnąć STOP. Idąc dalej przez szalejącą plażę, baseny wypełnione nagimi ludźmi, którzy są tak spragnieni bliskości, aż po scenę wykładów na uniwersytecie czy modlącej się młodzieży. "Spring Breakers" to film pełen sprzecznych obrazów, różnych charakterów wyróżniających się ponad wszystko inne. Pierwsze wrażenie jest szokujące i od razu nakierowuje widza na wiele ujęć niedorzecznych ujęć, o których nie słychać w rzeczywistym życiu. Stąd wniosek, że wiadomo, czego można się spodziewać dalej. 
Okazuje się, że film nie jest tylko pokazem golizny i konkursem na najlepszą imprezę roku, ale ma w sobie treści, które wstrząsają widzem. Kiedy cztery przyjaciółki postanawiają wyjechać na ferie nie liczą się z konsekwencjami. Robią dosłownie wszystko, aby wsiąść do autobusu z kierunkiem: Floryda. I udaje im się to. Kiedy przyjeżdżają na miejsce dopiero poznają, co to jest prawdziwa zabawa. Ale nie każda zabawa trwa wiecznie. Pojawiają się sytuacje, które mogą ją popsuć. 
Produkcje można podzielić na dwie części: poznawczą i poznaną. W jednej chwili zabawa się toczy, wszyscy szaleją, a w drugiej głos otrzymuje zdrowy rozsądek. Wszystko ma swój sens i wzbudza w widzu wiele sprzecznych emocji, których nie jest w stanie zrozumieć aż do ostatnich minut. Chociaż wydaje się on z początku bez sensu... 



Kolejną rzeczą jest obsada. Widząc już jaki temat będzie poruszany, spodziewamy się obsady godnej Hollywood, która pokaże dokładnie o co chodzi. Widząc takie nazwiska w obsadzie, nikt nie spodziewa się po nich wiele. Nie licząc Jamesa Franco. Kto daje rolę Vanessie Hudgens albo Selenie Gomez, znanych przede wszystkim z produkcji disneyowskich? Bo mało kto bierze ich aktorstwo poważnie. Żadna nie może poszczycić się rolą na poziomie. Aż do teraz. Jednak trzeba oddać sprawiedliwość i powiedzieć głośno, że w tej rundzie prowadzi niezaprzeczalnie Vanessa Hudgens kończąca z wizerunkiem słodkiej, niewinnej dziewczynki. W obsadzie pojawia się również Ashley Benson znana z roli Hanny Marin w popularnym serialu "Pretty Little Liars". Widząc ją na ekranie jako bohaterkę czegoś, co może wnieść coś do życia widza byłam zaskoczona. Pewnie dlatego, że nigdy nie widziałam jej w żadnej innej roli niż Hanna. Jednak i tutaj pokazała, że potrafi odegrać rolę w sposób znakomity, a nawet z teatralnym dramatem. To ona jako jedna z nielicznych dotrwała do samego końca pokazując, że można dać z siebie wszystko, aby zadowolić widza. Ja zadowolona byłam. 
Na największe oklaski zasłużył jednak James Franco. Jako aktor z najdłuższym stażem okazał się najlepszy w roli obleśnego erotomana, który pragnie zmieniać swój mały świat. Jego postać została stworzona do tego, aby wzbudzać niechęć w widzu. Odwalił kawał naprawdę świetnej roboty. 

"Spring Breakers" to nie jest film o imprezach, o poznawaniu narkotyków czy świata przestępczego. To film oparty na ironii, żartu ze współczesnej młodzieży, która uważa, że młodość opiera się tylko na zabawie. Zrozumiała to Faith i pokazała, że można w życiu szukać czegoś innego. Sam film nie należy do moich ulubionych i zastanowiłabym się dwa razy, czy obejrzałabym go jeszcze raz. Jednak nie żałuję, że zrobiłam to po raz pierwszy. Bo warto poznać coś, co porusza wszelkie konwenanse i zmienia spojrzenie na niektóre kwestie.