138. Ogród cieni - V.C.Andrews

13:15 7 Comments A+ a-

Ogród cieni (Garden of Shadows) - Virginia Christina Andrews, wyd. Świat Książki, Warszawa 2013

Ludzie się zmieniają w zależności od tego, co ich w życiu spotkało. Niekoniecznie wszyscy, bo są też tacy, w których zmiana nie następuje.  Olivia Foxworth po tym, kiedy zgodziła się wyjść za Malcoma i przeprowadzkę do Foxworth Hall, nie spodziewała się, że wszystkie jej wyobrażenia o miłości pozostaną tylko marzeniami, a życie małżeńskie nigdy nie przyniesie jej szczęścia. Przy okazji odkrywa mroczne tajemnice swojego męża i bierze udział w spisku, który na zawsze ją odmieni.


"Ogród cieni" to powieść o walce z apodyktyzmem, oszustwem i zakłamaniem. A także o walce z sobą i swoimi wewnętrznymi demonami. Jest to również opowieść o poznawaniu siebie, dbaniu o własne przekonania. Gdybym miała wybierać ze wszystkich książek z serii o Dollangerach, to "Ogród cieni" zostałby moim faworytem.

Kiedy Olivia przyjechała do Foxworth Hall, była naprawdę naiwna i wierzyła, że na miejscu spotka ją prawdziwe szczęście, że wszystkie marzenia się ziszczą, a jej życie małżeńskie będzie wyglądało jak te, o których czytała w czasopismach. Czytając, czułam jak z dnia na dzień te wszystkie nadzieje się kończyły, a na ich miejscu pojawiła się gorycz. Nic nie wyglądało tak, jak sobie bohaterka wymarzyła. Ale czy w którejkolwiek części serii, życie bohaterów toczyło się tak jak oni chcieli? "Ogród cieni" to sam początek tych wydarzeń. Na świecie nie było jeszcze Chrisa, Cathy... Oni mieli urodzić się dopiero za dziewiętnaście lat, kiedy Corrine opuści dom rodziców. Ta część dopełnia pozostałe, wyjaśnia przyczyny zachowania Olivii w momencie, kiedy czwórka dzieci jej córki zostaje zamknięta na poddaszu na trzy lata. I po lekturze zastanawiamy się, czy były to wystarczające powody do tak nieludzkiego zachowania.

Na samym początku Olivia jest inna: młoda, radosna i całkowicie podporządkowana swojemu mężowi. A skoro pisałam, że ta powieść to walka z apodyktyzmem, logiczne jest, że charakter Olivii uległ zmianie i stała się kobietą chłodną, wyniosłą, a jednocześnie potrafiącą współczuć i kochać. Nie ukrywajmy, darzyła uczuciem swoje dzieci, a także pociechy swojej teściowej. Ta jej przemiana nie była tak drastyczna. Porównując ją z osobą, z bohaterką "Kwiatów na poddaszu" widzę między nimi ogromną przepaść.

Powieść podzielona jest na trzy części, a każda z nich pokazuje różne etapy życia mieszkańców Foxworth Hall. Sama lektura przypomina wydarte kartki z pamiętniki Olivii, która oprócz przedstawiania wydarzeń wtrąca swoje przemyślenia na dany tema, wyjaśnia czytelnikowi motywy swojego postępowania, ocenia ludzi, którymi się otacza. Dzięki temu możemy doskonale poznać jej charakter wiedząc, że niczego nie ukrywa. Ta odsłona jej osobowości jest istotna, dlatego zastanawiam się, dlaczego "Ogród cieni" został wydany dopiero po napisaniu "Kto sieje wiatr". Piąta część wyjaśnia naprawdę wiele, odpowiada na masę pytań, które uzbierały się podczas lektury poprzednich. Ja miałam ich całkiem sporo i czułam ogromny niedosyt. Teraz otrzymałam wszystkie odpowiedzi i naprawdę rozumiem to, dlaczego Olivia była tak okrutną kobietą dla swoich wnuków. Tym bardziej, że ci co przeczytali, wiedzą kim ona naprawdę była/ (albo nie była).

Gdybym miała jeszcze raz poznać treść całej serii (bo "Ogród cieni" jest niewątpliwie jej podsumowaniem), to nie zmieniłabym kolejności czytanych książek. Mam wrażenie, że wydanie tej jako ostatniej było zamierzone właśnie po to, aby zaskoczyć czytelnika i pozwolić mu nareszcie poznać prawdę. Żałuję, że poznanie tej prawdy zajęło mi aż tyle lat.
Polecam.

________________________________________________

A więc seria o Dollangerach jest dla mnie zakończona. Chętnie zakupiłabym wszystkie książki do domu i postawiła na półce, ale zastanawiam się czy kiedykolwiek bym do nich wróciła. Pewnie stałyby i się kurzyły.
Mam parę recenzji w zapasie, więc może w tym miesiącu pojawi się jeszcze jedna. A że mam próbne matury i dosyć szybko będę każdego dnia w domu, to będę mogła czytać i pisać do woli.