136. Reguły uległości - G.L. Maxwell

19:14 3 Comments A+ a-

Reguły uległości ( Rules of Entanglement) - Gina L. Maxwell, wyd. Amber, Warszawa 2013 

W życiu każdego człowieka są takie chwile, które na zawsze zmieniają jego osobowość, sposób postępowania. Czasami są to rzeczy dobre jak na przykład otrzymanie awansu, zmiana pracy czy założenie swojej rodziny. Ale są też takie chwile, które potrafią zniszczyć człowieka i sprawić, że już nigdy nie będzie wstanie nikomu zaufać. Takie momenty ludzkiego życia nigdy nie znikają, a ich cień kładzie się na wszystko, co było do tej pory ważne. Taka przeszłość skłoniła bohaterkę powieści do napisania siedmiu zasad, które kierowały jej życiem.


Vanessa wyjeżdża do Honolulu, aby pomóc swojej najlepszej przyjaciółce Lucie, zorganizować przyjęcie weselne. Na miejscu spotyka Jacksona, siostra Lucie, który obiecał zaopiekować się piękną panią prawnik. Dosłownie po paru chwilach rozmowy odkrywa, że Vanessa nie jest zwykła kobietą, którą można oczarować i z tego powodu zaczyna grać. Ta gra zamienia obrót, a oboje zaczynają korzystać z sytuacji łamiąc każdą zasadę po kolei. 

Po "Edukacji Kopciuszka" nie musiałam długo czekać aż poznam kolejną powieść Giny Maxwell. Tak bardzo spodobała mi się miłość Lucie, że nie mogłam odpuścić sobie, aby nie poznać życia jej najlepszej przyjaciółki, prokurator generalnej. Powiem tak: nie żałuję. 
Lektura "Reguł uległości" to książka nie wymagająca uwagi, pozwalająca zatracić się w niej i nie zapomnieć na dłuższy czas. Lubię powieści z wątkiem erotycznym o ile są napisane naprawdę dobrze, dokładnie tak jak ta. Podczas lektury nie miałam wrażenia, że seks wypełnia każde kartki, jest brudny, nic nieznaczący - wręcz przeciwnie. Miałam możliwość poznać seksualność kobiety od całkiem innej strony i przyznam, że to było całkiem nowe doświadczenie. Czytając miałam świadomość, że to wszystko jest tylko bajką, a bajki nie zawsze są realne. Nie mniej jednak połączenie seksu z wątkiem romantycznym nadał tej książce charakteru.

Z główną bohaterką bardzo trudno jest się utożsamić. Jest to niezaprzeczalnie kobieta silna, twarda, taka, którą trudno oszukać i zwieść. Potrafi zaimponować każdemu mężczyźnie, ale zazwyczaj żadnego do siebie nie dopuszcza. Można powiedzieć, że dręczy ją przeszłość, której nie chce rozgrzebywać. Jednak nie zmieniła ona jej do końca. Owszem, Vanessa stworzyła swoje zasady, których nie łamała przez wiele lat (i brawo jej za to!), ale krzywdzić ludzi. Więc nie była wyjątkowa, a miała swoje wady, które tylko powodowały, że była bardziej realna niż większość książkowych bohaterek idealnych w każdym calu (chętnie przytoczyłabym chociażby Anastasie Steel, bogini seksu...). Pisarka wykreowała ją naprawdę dobrze, jednak jak wspomniałam wyżej, bardzo trudno jest się z nią utożsamić i zobaczyć samą siebie.
Natomiast Jackson został przerysowany. Ten mężczyzna to wzór faceta idealnego, który najpierw myśli o swojej ukochanej kobiecie, a dopiero potem o sobie. I to sprawdzało się nie tylko w codziennych sytuacjach, kiedy bohaterowie spędzali razem czas, ale i w nocy, kiedy dochodziło do zbliżenia. Jackson nigdy nie chciał zrobić tego, czego nie chciała Vanessa. Może dlatego ich charaktery tak się uzupełniają. Gdyby nie jego kłamstwa, pewnie wiele czytelniczek padło by mu do stóp.

Sama fabuła wydaje się lekko naciągana i bardzo przewidywalna. Jednak czy tak nie jest w romansach? Każdy zna początek i zaraz zakończenie, podejrzewa, co wydarzy się w środku. I zazwyczaj trafia w dziesiątkę. Aczkolwiek pomysł na tę fabułę, jak wspomniałam, był naciągany. Nie wyobrażam sobie, żeby w codziennym życiu pojawiły się takie wątki, w doskonały sposób rozwinięte. Więc jeżeli chodzi o pomysł mówię stanowcze nie. Nie mniej jednak polecam na samotne, zimne wieczory.

_______________________________________
Dzisiaj piątek, więc sama się sobie dziwię, że wstawiam rozdział. Weekend zapowiada się naprawdę pracowicie, więc witaj gramatyko i olimpiado z angielskiego.
W przyszłym tygodniu wrzucę nareszcie recenzje "Worna", którego czytałam i czytałam i nareszcie skończyłam :D