135. Wielki Gatsby - F.S. Fitzgerald

14:37 3 Comments A+ a-



Wielki Gatsby (The Great Gatsby) - Francis Scott Fitzgerald, wyd. Promatek 

Nie spodziewałam się, że ostatecznie poznam treść książki Fitzgeralda. Przyznam również, że nigdy nie miałam większej ochoty sięgnąć po nią - ani przed premierą filmu, ani po niej. Po prostu nie interesowała mnie fabuła, bohaterowie, problematyka. Ostatecznie nie wzięłam książki do ręki, a wybrałam audiobooka, który miał mi za zadanie umilić wszelkie sprawy, które zazwyczaj załatwiam ze słuchawkami na uszach. Nie żałuję, że podchwyciłam tę formę zapoznawania się z książką, aczkolwiek wiem już, że nie jest ona żadnym fenomenem. 

Nick Carraway przeniósł się do West Egg, Long Island na terenie Nowego Jorku. Opuszcza uniwersytet Yale, aby zapomnieć o przeżyciach podczas I wojny światowej, która wywarła na nim ogromne wrażenie. Dowiaduje się, że w rejonie East Egg mieszka jego kuzynka Daisy wraz z mężem Tomem Buchananem. Od ich spotkania, Nick zaczyna swoją krótką, lecz smutną historię o tym jak poznam Jay'a Gatsby'ego. 

Dla potencjalnego czytelnika trudno wyobrazić sobie lata dwudzieste w Stanach Zjednoczonych. Dla Polaków jest to okres dwudziestolecia międzywojennego, a także okres, w którym odbudowują swoje państwo po wielu latach niewoli. Więc skąd zainteresowanie tym okresem? Prohibicja, jazz, cudowne stroje i oczywiście piękno Nowego Jorku. Czy można wybrać sobie lepszy temat na powieść? Fitzgerald najwidoczniej uznał go za świetny i wykorzystał. Nie jestem przekonana, aby przekonana, czy na pewno. 

Czytając historię Nicka ma się wrażenie, że jego letnia przygoda było mało prawdopodobna i raczej niemożliwa. Nic dziwnego, gdyż ludzie nie mający wielu wpływów, raczej nie zwracają na siebie uwagi osób, które je posiadają, a dodatkowo należą do światka przestępczego. Jakie więc było moje zdziwienie, kiedy okazało się, iż autor doskonale wplótł ten wątek w całą historię i ciągnął go do samego końca. Widząc tytuł, większość osób zaczyna sobie wyobrażać opowieść Gatsby'ego, a widząc zwiastun filmu - luksusowe przyjęcia. A jak wiele osób widzi, że tak naprawdę jest to historia o czymś innym? Jak zdążyłam się wypytać przez ostatni tydzień, wychodzi na to, że niewiele. Sama powieść nie jest obszerna. Powiedziałabym, że lektura na góra trzy godziny. Z jednej strony jest ona ciekawa - są w niej wątki, które porywają czytelnika, zwracają jego szczególną uwagę na akcję i wręcz zmusza do poznania prawdy. Z drugiej strony, nie jest to historia typowa. Posiada ona fabułę smutną, melancholijną, przedstawiającą walkę bohatera o swoje życie. Taką postacią jest niewątpliwie Gatsby, bohater posiadający wątpliwą przeszłość, która niejednokrotnie jest modyfikowana, a ostatecznie wyjaśniona w sposób pobieżny i raczej mało zrozumiały - takie odniosłam wrażenie. 
Gatsby jako tytułowa postać, to człowiek tajemniczy, który pojawia się wręcz znikąd, miesza w życiu osób, które stają mu drodze, a ostatecznie marnuje swój potencjał. Osobiście uważam, że jako charyzmatyczny człowiek mógłby wiele osiągnąć bez tego całego szumu. 
"Wielki Gatsby" to powieść wielowątkowa. Nie opowiada tylko i wyłącznie historii głównego bohatera, ale także skupia się na życiu Daisy Buchannan oraz Nicka Carroway'a. Ten drugi to mężczyzna ciekawy świata, poszukujący odpowiedzi na dręczone go pytania, a ostatecznie pogrążającym się we wspomnieniach, o których trudno mu zapomnieć. Nic dziwnego, lato, które przeżył było niezapomniane. 
Natomiast Daisy została przedstawiona jako kobieta całkowicie podporządkowana mężczyźnie, pragnąca jedynie szczęścia. A więc pogrąża się w tym, co może otrzymać od swojego losu. Posuwa się do czynów, które ostatecznie kończą w taki, a nie inny sposób całą powieść. 

Po audiobooka sięgnęłam w momencie, w którym zobaczyłam płytkę na półce w bibliotece publicznej. Od razu pomyślałam, że mogłabym chociaż zacząć, jednak nie przewidziałam, że wysłucham do końca, aby poznać koniec. Gdyby nie lektor, pewnie włączyłabym "STOP" i nawet nie myślała o tym, co dopiero usłyszałam. Antoni Rot ma doskonałą barwę głosu i świetnie wcielił się we wszystkie postaci odgrywając swoją rolę. Dodatkowo oprawa muzyczna zrobiła swoje. W niektórych momentach pojawiała się muzyka wprowadzającego czytelnika w nastrój, a jednocześnie nie przeszkadzała ona w słuchaniu. Leciała po prostu w tle. 

Mam dziwne przeczucie, że do tej książki nie wrócę. Nie poruszyła mnie ona tak, jak większość recenzentów zapewniała w swoich opiniach. Niestety, czułam tylko ciekawość, nie potrafiłam związać się z bohaterami. 
Nie wiem czy mogłabym napisać coś o stylu pisania Fitzgeralda. Uważam, że nie posługiwał się trudnym językiem, nie wprowadzał żadnych udziwnień, które tylko utrudniają i czytanie, i słuchanie powieści. Jeżeli ktoś ma ochotę zapoznać się z treścią "Wielkiego Gatsby'ego" to osobiście polecam audiobooka, przy którym można spędzić naprawdę wiele czasu.