128. Z innej bajki - J. Picoult

10:05 9 Comments A+ a-

Z innej bajki (Between The Lines) - Jodi Picoult, Samantha van Leer, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2013

Kto z was wyobrażał sobie, że bohater ulubionej książki ożyje i przeniesie się do świata realistycznego? Która dziewczynka nie marzyła o tym żeby jej książę z bajki o Kopciuszku czy Królewnie Śnieżce zakochał się właśnie w niej. Osobiście mogę przyznać, że sama o tym marzyłam. A co się stanie, kiedy fikcja staje się rzeczywistością? Czy pomożesz swojemu bohaterowi rozpocząć życie w całkiem innym wymiarze? Czy może zamkniesz powieść uważając, że masz halucynacje i nie uwierzysz, że ktoś może do ciebie przemawiać ze stron książki? Delilah uwierzyła i zobaczyła, że wiara w świat nierealny może przynieść tylko same korzyści.

Osobiście nigdy nie przepadałam za książkami Jodi Picoult. Zraziłam się dwukrotnie i obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie spróbuje. Jednak kto nie byłby ciekaw duety matki z córką? Więc przełamałam się i choć jest to nierzeczywista bajka, to naprawdę mi się podobało.

Samą powieść przeczytałam w parę godzin. Przyznam się, że pomijałam już po pewnym czasie fragmenty opowiadające fabułę, w której Olivier (główny bohater powieści, którą czytała Delilah) pokazywał, co robi, aby uratować księżniczkę Serafinę. Te fragmenty książki wydawały mi się nudne i kompletnie niepotrzebne, ponieważ mało dotyczyły głównego wątku. Wręcz powiedziałabym, że pojawiały się jako tzw. zapchajdziury. Jednak wiem, że wiele osób bardzo je sobie ceni, dlatego nie będę się rozpisywała na temat wspinaczki Oliviera na wieżę... Nie o to przecież chodzi.

Na samym początku nie mogłam uwierzyć, że ktoś wpadł na tak ciekawy i oryginalny pomysł. Jodi Picoult znam głównie z powieści opowiadających o czyimś cierpieniu, zmianie na lepsze lub gorsze. Ogólnie przyzwyczaiłam się do smutnego i ponurego klimatu w jej powieściach. Myślę, że zasługą Samanthy van Leer jest to, że Z innej bajki różni się od innych książek. Oczywiście na plus.
Czasami miło jest wrócić do marzeń z młodości, przypomnieć sobie jak siadywało się na fotelu z wielką księgą baśni i bajek czytając je, a następnie opowiadając o tym wszystkim dookoła. Ten duet sprawił, że mogłam wrócić do lat swojego dzieciństwa.

Z drugiej strony, język książki jest bardzo prosty, a wręcz powiedziałabym, że mało dojrzały. Przez cały czas miałam wrażenie, że Z innej bajki skierowane jest do trochę młodszych czytelników i nie ma w sobie żadnej puenty, nic. Dopiero po paru dniach zrozumiałam, że tę książkę można interpretować dowolnie. Spodobało mi się to, że autorki nie narzuciły czytelnikowi swojego punktu widzenia i nie zmusiły go do zaakceptowania tego.

Nareszcie mogę polecić jakąś książkę autorstwa Jodi Picoult. I przekonałam się przy okazji, że nie warto oceniać książki po autorze, a po treści. Dlatego w najbliższym czasie zabiorę się za czytanie innych powieści Picoult.