IX. Zaginiona (2012)

18:13 5 Comments A+ a-

Zaginiona (Gone) 
reż. Heitor Dahlia

Dramat, Thriller
USA

Amanda Seyfried - Jill
Daniel Sunjata - Powers
Sebastian Stan - Billy
Socratis Otto - Jim
Emily Wickersham - Molly
Nick Searcy - Pan Miller




Kto by pomyślał, że najgorszy koszmar może okazać się prawdą? Że coś, co zdarzyło się na niby tak naprawdę miało miejsce, ale nikt nie chciał uwierzyć? Dopiero kiedy morderca popełnił błąd - wszyscy uwierzyli.

Nigdy nie obejrzałabym tego filmu, gdybym nie przeczytała recenzji. Uwielbiam Amandę Seyfried, jednak wolę ją w wersji uroczych komedii romantycznych. Nie mniej jednak aktorka niejednokrotnie pokazała, że ma talent i wie jak go pokazać. I przyznam, że Zaginiona jest właśnie takim filmem.

Kiedy rok Jill znika na jeden dzień, nikt jej nie szuka. Dopiero, kiedy wychodzi z lasu cała ubłocona i zachowuje się jak szalona,  zwracają na nią uwagę. Jednak kobieta trafia do szpitala psychiatrycznego i od tego momentu leczy "schizofrenię" twierdząc, że zabójca nadal jest na wolności i planuje ją dopaść. Kiedy dokładnie rok później znika młodsza siostra Jill, Molly, zdesperowana kobieta jest pewna, że porwał ją niedoszły zabójca. Rozpoczyna poszukiwania na własną rękę.

Brzmi jak dobry film kryminalny. Jednak Zaginiona to jedynie świetna gra aktorska, nic poza tym. Podczas seansu widz czuje znużenie, brakuje tego dreszczyku emocji, który zazwyczaj towarzyszy podczas czytania. Fabuła powinna wciągać, intrygować i zmuszać do siedzenia przed ekranem, nie nudzić. Ogromnie mi przykro, ponieważ świetny materiał został zmarnowany na kolejny film bez żadnego przesłania, nie dającego nawet trzydziestu minut rozrywki.


Długo zastanawiałam się czy nie wyłączyć telewizora i poszukać czegoś innego. Jednak po dłuższej chwili zdecydowałam, że muszę zobaczyć zakończenie. I tym razem się nie zawiodłam. Reżyser przedstawił każdy detal, zaprezentował coś, czego się nie spodziewałam. Patrząc na całość uważam, że choć wcześniejsze sceny wręcz usypiały, dopiero ostatnie minuty zaczęły interesować i trzymać w napięciu. Prawdopodobnie jest to duża zasługa Amandy Seyfried, która po raz kolejny pokazała prawdziwą grę aktorską.

Zdjęcia są stonowane. Miejsca, w których są kręcone sceny wyglądają na brudne i opuszczone. Samotnie nigdy nie chciałabym się zapuszczać w te rejony w obawie o moje życie. Z jednej strony świetnie odzwierciedlają one sytuację, w której znalazła się Jill, ale z drugiej są trochę przerysowane.  Z pozoru nic nie znaczące sceny burzyły ogólne wrażenie i powodowały, że sam film jest pospolitym kryminałem prawie niczym nie różniącym się od swoich poprzedników.


Jak wcześniej wspomniałam, na plus można zapisać dobór aktorów. Amanda Seyfried w roli Jill pokazała swoje aktorskie umiejętności zachwycając widza i powodując u niego dreszczyk przerażenia, kiedy bohaterka znajduje wyjście z pułapki. Na ekranie można również zobaczyć Daniela Sunjate ("Jak upolować faceta", "Diabeł ubiera się u Prady") oraz Emily Wickersham ("Jestem numerem cztery"). Choć z pozoru nic nie znaczące nazwiska warto wspomnieć, że grają o niebo lepiej niż wiele innych.

Podsumowując, Zaginiona nie jest filmem, na który czeka się z niecierpliwością, a podczas seansu nie można powstrzymać się od przygryzania paznokci bądź warg. Produkcja dostarcza niewiele emocji, nie pokazuje nic więcej oprócz tego, czego można się spodziewać. Jedynie dzięki zakończeniu można powiedzieć, że nie należy do najgorszych.

____________________________________
Bardzo długo nic nie pisałam, ani nie publikowałam. Nadal przedzieram się przez "Lalkę", ale jakoś nie mogę skończyć. Mam nadzieję, że do weekendu majowego uda mi się przeczytać coś innego.