117. Jutro 7 - J. Marsden

20:57 8 Comments A+ a-

Jutro 7. Po drugiej stronie świtu - John Marsden (wyd. Znak, Kraków 2012)

Przychodzi taki moment, w którym wszystko dobiega końca: dzieciństwo, miłość, życie, wojna. I zazwyczaj ten koniec jest bolesny, pełen cierpienia i negatywnych uczuć. Czasami koniec nie oznacza jedynie bólu, a przynosi ukojenie, wewnętrzny spokój i wiele zmian w dotychczasowym życiu. Wszystko zależy od tego jak podejdziemy do tego końca. 

Nie spodziewałam się, że dobrnę do końca tej serii. Pamiętam jak czytając pierwszą część wybrzydzałam, uważałam, że jest nudna, pospolita i dziecinna. Gdybym się nie przełamała i nie sięgnęłabym po kolejne części pewnie nigdy nie poznałabym tak cudownej i urzekającej historii o grupie nastolatków walczących z wrogimi żołnierzami jako osobny odział partyzantów. Nie pokochałabym wtedy Ellie, Lee, Homera, Fi i Kevina tak jak teraz. I chodź moja przygoda z nimi dobiega końca to wcale nie żałuję żadnej minuty spędzonej przy lekturze, żadnej zarwanej nocy. I od razu zwracam uwagę, że jeżeli ktoś jeszcze nie sięgnął po pierwszy tom - niech to zrobi natychmiast. 

Po otrzymaniu rozkazu od pułkownika Finley'a już wiedzieli, że zrobią wszystko w ostatecznej rozgrywce podczas tej wojny. Spakowali plecaki, oddali dzieci pod opiekę Nowozelandczyków i wyruszyli, aby robić to, co robili do tej pory najlepiej podczas walk - niszczyć. W drodze musieli podjąć wiele ważnych i niebezpiecznych decyzji, które zadecydowały o ich dalszym losie. Czy było warto? 

Kiedy przewróciłam ostatnią stronę nie wiedziałam, co mam myśleć, dlatego zaczęłam z napisaniem swojej opinii parę dni. Myślę, że to była dobra decyzja, ponieważ mogę spojrzeć na treść bardziej obiektywnym okiem. 
Przyznam, że według mnie to najlepsza część z serii. Działo się naprawdę wiele, autor nie zwalniał akcji ani na minutę ciągle wprowadzając nowe opisy, decyzje i interesujące pomysły. Przez co najmniej połowę drżałam ze strachu o życie bohaterów, chociaż w większym stopniu o Ellie niż o pozostałych. Dopiero w epilogu dowiadujemy się co działo się z Homerem, Lee, Fioną i Kevinem. Niestety grupa przyjaciół została rozdzielona i uważam, że ten zabieg był doskonałym posunięciem. Nareszcie mogliśmy poznać całą Ellie zdaną jedynie na siebie, wspominającą swoje dzieciństwo i marzącą o przyszłości. Już nic więcej nie zdradzę. 
John Marsden wykreował przerażający świat pełen cierpienia, brutalności i okrucieństwa. Przypomnijcie sobie, co słyszeliście o II wojnie światowej i wyobraźcie, że działo się to nie tylko na terenie Polski. A historia lubi się powtarzać. Czytając ostatnie sto stron dosłownie płakałam nad losem tych wszystkich ludzi, o których wspomina Ellie, dowiaduje się o nich. I to było... obrzydliwe. Do tej pory nie rozumiem jak ktoś może odważyć się decydować o życiu drugiego człowieka. 

Tym razem dostałam to na co tyle czekałam: emocje. Pojawiały się one wszędzie, gdzie tylko autor był w stanie je dodać. Uczucia odurzały swoją mocą, sprawiały, że czytelnik nie potrafi usiedzieć w spokoju i nie odkłada książki ani na minutę. Dawno nie czytałam tak pasjonującej książki. Rodzina nie była zadowolona, kiedy zamiast pomagać w przygotowaniach do świąt - czytałam. 
Polecam.

Jutro:
Kiedy zaczęła się wojna│W pułapce mroku│W objęciach chłodu│Przyjaciele mroku│Gorączka│Cienie│Po drugiej stronie świtu