VII. Duma i uprzedzenie (1995)

10:47 10 Comments A+ a-

SCENARIUSZ: Andrew Davies
REŻYSERIA: Simon Langton
ZDJĘCIA John Kenway 
KRAJ: Wielka Brytania
ROK: 1995 
OBSADA: 
Colin Firth - Fitzwilliam Darcy
Jennifer Ehle - Elżbieta Bennet 
Susannah Harker - Jane Bennet 
Crispin Bonham Carter - Charsles Bingley 
Julia Sawalha - Lydia Bennet 
Alison Steadman - Pani Bennet 
Benjamin Whitrow - Pan Bennet 

miniserial wyprodukowany przez BBC. 

Patrząc wstecz, okazuje się, że wszystkie powieści Jane Austen zostały wielokrotnie zekranizowane. Nie tylko jako filmy trzymające się kanonu, ale sam moty pięknej, zakazanej miłości ukazał się w wielu produkcjach, nie tylko brytyjskich i amerykańskich, ale nawet indyjskich! Tak się stało również z Dumą u uprzedzeniem, którą przyznam, znam bardzo dobrze. 

Wcześniej obejrzałam ekranizacje z 2005 roku, gdzie w postać Elżbiety Bennet wcieliła się Keira Knitghtley. Nie powiem, nie była to rola fenomenalna, jednak jej gra aktorska dokładnie odwzorowała charakter uroczej bohaterki.
Kiedy parę tygodni temu otrzymałam na trzech płytach wszystkie części miniserialu produkcji BBC, wahałam się, czy chcę oglądać Colina Firtha w roli pana Darcy'ego. Nie przeczę, że jest to świetny aktor, aczkolwiek każdy ma swoje zdanie na temat tej postaci w powieści. Mimo wszystko skusiłam się. I nie żałuję. 

Większość osób zna tę historię na wylot, niektórzy tylko pobieżnie. Fabuła, którą stworzyła Jane Austen to historia interpretowana na wiele sposób. Mamy dwie pary, ogromne uczucie, które nie rodzi się od razu, ale krok po kroku. Poprzez fascynację, niechęć. Między bohaterami dochodzi do wielu nieporozumień, jednak nie starają się okazywać swoich uczuć prawie do samego końca. A czytelnik tylko czeka, aż ktoś nie wytrzyma i wyzna dosłownie wszystko. Kto był taką osobą? Zdradzę, że kiedy czytałam pierwszy raz, spodziewałam się, iż Elżbieta rzuci się na bogatego pana. Jednak film nie odzwierciedla wszystkiego, co w powieści było zapisane. 

W produkcjach BBC podoba mi się, że większość faktów zostaje utrzymanych bez jakichkolwiek zmian. Mając porównanie dwóch ekranizacji Dumy i uprzedzenia trudno mi zdecydować, która jest lepsza. Z pewnością dobór bohaterów  z 2005 roku pasował o wiele bardziej, jednak resztę muszę niestety przypisać tej produkcji z 1995. Aż się zdziwiłam, kiedy z początku niechętnie patrzyłam na Elżbietę i doszukiwałam się w aktorce podobieństwa do K. Knightley. Nie znalazłam żadnego. 

Jennifer Ehle po raz pierwszy widziałam na ekranie właśnie w tym filmie. I choć mówiono co chwilę, że bohaterka słynie z urody, ja nie potrafiłam tego dostrzec. Z pewnością, fryzura, którą nosiła Ehle nie dodawała jej uroku, a wręcz przeciwnie, byłam rozbawiona tym sposobem noszenia jej. Aczkolwiek uroda aktorki często zostawała podkreślona jej charakterem. I niestety, ale do tego nie mogę się przyczepić. 

Natomiast Colin Firth jako pan Darcy był fenomenalny. Widziałam aktora niejednokrotnie, w różnych filmach i zazwyczaj grał właśnie oschłego Brytyjczyka, który zajmuje się polityką, innymi sprawami. Rzadko kiedy pojawiał się w roli wesołego mężczyzny. Jednak tutaj potrafił oddać charakter Darcy'ego w każdym geście, mimice twarzy. Rzadko się uśmiechał, zazwyczaj stał jak przysłowiowy słup soli i tylko słuchał. Dlatego moje serce biło szybciej, kiedy nareszcie pokazał swoje uczucia, zaczął prowadzić zwykłe konwersacje, pokazywać jak bardzo mu zależy. I wtedy doszłam do wniosku, że jest stworzony do tej roli. Żałuję tylko, że film skończył się tak szybko. Chociaż sześć godzin przed telewizorem to znowu nie tak mało. 

Pani Bennet to postać, która wzbudzała wiele sprzecznych emocji. Fenomenalna w tej roli Alison Steadman perfekcyjnie odegrała rolę zrzędzącej, skarżącej się na bóle i nerwy kobietę, która plotkuje, nie ma za grosz przyzwoitości, a także donośny głos. Jej zachowanie denerwowało, momentami doprowadzało mnie do szały. Ale zagrała idealnie! Raczej wątpię, żeby taki aktor jak Tom Cruise potrafił usiąść i przez parę godzin seansu narzekać jaki to on biedy i schorowany. Może to charakter Brytyjczyków? 

W głównej mierze skupiałam się na podobieństwie krajobrazów i wątków, które pojawiały się w filmie do tego, co znam z powieści. I jak wcześniej wspomniałam, prawie niczym się nie różnią. Każdy mankament został starannie zamaskowany lub usunięty, szczegóły dopracowane. Nie mogłam się nawet przyczepić do scenografii, a to w filmach kostiumowych lubię najbardziej. Obyczaje wieku osiemnastego oddane jak najbardziej. 
Czasami żałuję, że częściej nie oglądam filmów zawierających wiele wątków, które relaksują widza. Chciałabym po prostu odetchnąć od filmów, przy których trzeba trochę pomyśleć, doszukać się szczegółów, które o czymś świadczą. A dzięki projektowi, na który uczęszczam, znalazłam jeden w Dumie i uprzedzeniu: warto zwrócić uwagę na grę Darcy'ego podczas pobytu w Netherfield Park, kiedy grał w bilard, a Elżbieta przypadkowo weszła do sali. Czerwona bila poleciała dokładnie w róg stołu, przy którym stała. I oczywiście można to interpretować na wiele sposobów, jednak wątpię, aby reżyser zrobił to całkiem przypadkowo. 
Zapewne pojawiło się wiele takich fragmentów. 


Film to jedna z lepszych produkcji, jakie miałam okazję oglądać w całym swoim życiu. Oczywiście trzeba poświęcić wiele czasu na obejrzenie całości, jednak gwarantuje, że miłośnicy Jane Austen nie będą się nudzili podczas seansu. Nie ma czasu na umilacze w postaci popcornu czy orzeszków. Bo kiedy się już zacznie, nie można oderwać oczu. 
Polecam wersję z oryginalnym lektorem i napisami, ponieważ polska wersja posiada wiele błędów w tłumaczeniu. Wiele fragmentów jest skracanych, aby nadążyć za rozmowami podczas przyjęć i balów.