110. Cinder - M. Mayer

16:53 11 Comments A+ a-



Wraz z Cinder główną bohaterką znajdujemy się w zdziesiątkowanym przez śmiertelną plagę mieście. Dziewczyna jest cyborgiem o tajemniczej przeszłości, jednocześnie obywatelem drugiej kategorii. Sprawę komplikuje piętno nałożone na nią przez macochę, jakoby była winna śmierci swojej przyrodniej siostry. W jej życiu niespodziewanie pojawia się książę, który nalega by wybrała się z nim na bal. To jednak jest niemożliwe, gdy okazuje się też, że ona sama jest zaginioną księżniczką śmiertelnych wrogów mieszkańców Ziemi.






Cinder. Saga księżycowa 1 - Marrisa Mayer (wyd. Literacki Egmont, Warszawa 2012) 




Na pewno każdy zastanawiał się jak może wyglądać współczesny świat. Wiele maszyn, które zastępują pracę ludzi, pomagają słabszym. Zazwyczaj są to wizje pozytywne, a same maszyny i zmiany mają wyjść światu na dobre.
Wiele domysłów uważane są za pewne, bezpieczne i najlepsze. Takie, które naprawdę mają za zadanie pomóc społeczności. Wyobrażamy sobie codzienne podróże na Księżyc, latające samochody, maszyny deportacyjne oraz lekarstwa na każda nieuleczalną do tej pory chorobę. 
Ale nowoczesny świat przedstawiony przez Marrisę Meyer jest całkiem inny od naszych wyobrażeń.

Na pewno każdy słyszał historie o Kopciuszku, albo jej część. Biedna sierota przygarnięta przez miłego człowieka z żona i dwójka dzieci, który umiera po jakimś czasie zostawiając dziecko pod opieką macochy. Ta wspomniana kobieta jest matką rozpieszczającą swoje dzieci, ale poniżającą i traktującą to adoptowane jako balast, problem, który można na jakiś czas zlikwidować traktując dziecko jak służącą. Jednak to jest ta prawdziwa wersja Kopciusza. A, co z tą stworzona na potrzeby tej książki? Jeszcze się zdziwicie!

Cinder jako mieszkanka Nowego Pekinu, cyborg, musi sobie radzić w gruncie rzeczy sama. Jej macocha każe jej pracować na brudnym straganie, gdzie pewnego dnia, dochodzi do tragedii, która zmieniła juz na zawsze życie tej tajemniczej nastolatki. Czy na lepsze? Zobaczcie sami. 
Mimo braku czasu na czytanie i inne przyjemności, muszę przyznać, że przed tak ciekawą książką, nie można się ukryć. Wiedziałam, że muszę ja skończyć w momencie, w którym zaczęłam lekturę.

Historia stworzona przez Marrisę Meyer może nie porywa czytelnika w świat fantazji, ale z pewnością intryguje na tyle, aby poznać losy Cinder do samego końca. Ale niestety, wszystko kończy się w takim momencie, że krzyczy się: mało.

Sama fantazja bajki została umiejętnie wpleciona w fabułę, zmieniając oczywiście fakty, bo nikt jeszcze nie żyje długo i szczęśliwie. Niestety, zaraza, od której umierają ludzie, nie pozwala na szczęście, kiedy bliscy odchodzą w cierpieniu. I nic nie można zrobić, bo lekarstwa nikt nie potrafi wynaleźć. Żadni naukowcy na całym świecie nie są w stanie znaleźć odpowiednich składników.

Postać Cinder zdumiewa. Ta dziewczyna nie poddaje się, dąży do celu, pragnie pomóc. Jednak autorka daje nam jasno do zrozumienia, że bohaterka ma dość i pragnie jedynie wolności, ucieczki i życia w innym świecie. I kiedy pojawia się taka okazja, nie wie, co jaką decyzję ma podjąć.

Podsumowując, to lektura lekka, na jeden wieczór, niesamowicie interesująca. Fabuła stworzona z niczego, nie opierająca się na żadnej innej książce, nie licząc bajki o Kopciuszku, która przewija się tylko w pewnym momentach. I mówiąc szczerze, polecam. 
A ja z utęsknieniem czekam na księgę drugą.

Wyzwanie: Czytamy fantastykę