107. A jeśli ciernie - V.C. Andrews

15:41 8 Comments A+ a-





Dalsze losy rodzeństwa, które spędziło dzieciństwo zamknięte na strychu przez okrutną matkę. Mijają lata. Cathy po swych małżeńskich perypetiach ma dwóch synów, Jory’ego i Barta. To oni opowiadają dalszą historię. Cathy i jej ukochany brat Chris żyją obecnie w związku i adoptują dziewczynkę. Tymczasem do domu obok wprowadza się pewna starsza pani, która interesuje się synami Cathy. Bart często ją odwiedza. Wkrótce dostaje od lokaja tajemniczy dziennik. Lektura zmienia chłopca nie do poznania...




A jeśli ciernie - Virginia Christina Andrews (wyd. Świat Książki, Warszawa 2012)



Do pewnego okresu naszego życia, rodzina jest świętością. Dzieci uważają, że rodzice zawsze mają rację i nie wolno im się sprzeciwiać. Robią wszystko, albo prawie wszystko, co tylko im się poleci, najczęściej nie pytając, jaki jest w tym cel. Jednak z czasem i dziecko zaczyna dojrzewać i widzi świat w coraz to gorszych barwach, rodziców nie bierze już za świętość i pragnie wyrazić swoje zdanie. Oczywiście nie w każdej rodzinie dochodzi do takich momentów. Nie ważne, co dziecko zrobi źle, jest kochane. Problem pojawia się wtedy, kiedy umiera ktoś bliski, w tym przypadku ojciec i trzeba znaleźć pomoc, która pomoże w przeżyciu następnych lat. I pomoc szybko się odnajduje, jednak cena, którą przyjdzie im zapłacić za nią, jest ogromna.

Rodzeństwo Dollangangerów po latach życia na wolności, a następnie zamknięciu na poddaszu, nie jest już takie, jakie być powinno. Brata i siostrę połączyło uczucie, które nie miało prawa się pojawić. Po ucieczce z Foxworth Hall tułali się po świecie robiąc swoje kariery, a w przypadku Cathy dodatkowo zakładając coraz to nowe rodziny. Teraz, kiedy ich życie nabrało stabilizacji, zamieszkali w niemałym domu, w odludnym miejscu, aby cieszyć się tym, co życie im dało. Jednak to szczęście nie trwało długo, gdyż do ogromnej willi obok ich domu wprowadziła się starsza kobieta, do której zaczął lgnąć młodszy syn Catherine, Bart. Okazuje się, że ukrywana przez rodzeństwo tajemnica nie tylko niszczy ich poczucie własnej wartości, ale i rodzinę, o którą tak zabiegali. A duchy przeszłości odradzają się na nowo.

Po Jeśli ciernie sięgnęłam w momencie, kiedy nie wiedziałam już, czy ta seria jest nadal dobra, czy może coś się zmieniło. Uczucie kazirodcze, którym obdarzyli się bohaterowie należy do tego typu emocji, które nie powinno mieć miejsca we współczesnym świecie, a mimo to, nadal się pojawia. I jest to jeden z głównych problemów w tej powieści. Kolejnym z nich, jest choroba psychiczna granicząca z manipulacją oraz zło, które nie dba o to, kogo skrzywdzi, tylko działa.

Większość bohaterów ma problem z pożegnaniem się z przeszłością, nie mogą wybaczyć, co prowadzi do zgubnego końca. Ukrywanie wielu aspektów życia, nie możność ich opowiedzenia staje się początkiem lawiny życiowej zsuwającej się coraz szybciej niszcząc po drodze całą miłość i szczęście. Ten kto czytał chociaż pierwszą część serii, doskonale wie, co mam na myśli. Ostatecznie okazuje się, że styl, którym posługiwała się pisarka, jest tak mało wiarygodny, iż często czytanie doprowadzało do niechęci i dezaprobaty. Dziesięcioletni chłopiec wcale nie zachowywał się na swój wiek, tak samo jak Jory. Który czternastolatek jest już dorosły? Tym bardziej, że nie musiał wcale przeżywać tego, co Chris i Cathy.

A jeśli ciernie to książka, po którą sięga wielu, ale ostatecznie, wcale nie jest taka świetna jak wydawnictwo pisze. To powieść o dążeniach do szczęścia, (nie)dozwolonej miłości, braku celu w życiu, samotności, a także o szaleństwie, które pojawia się niemal cały czas. Denerwowały mnie ciągłe zmiany akcji.

Tak samo traktuje kreacje głównych postaci czyli Cathy, jej synów, Chrisa i tajemniczej damy. Jedynie lokaj wydawał się być w jakimś stopniu wiarygodny, aczkolwiek często się zdarzało, że wszechobecny nastrój nudy, nawet jego postać skazywał na porażkę.

Czytanie wcale nie sprawia przyjemności. Czekałam jedynie na zakończenie, aby wiedzieć, co się stanie. Jaki będzie koniec tego wszystkiego. I dochodzę do wniosku, iż nie ma największego sensu pisanie kolejnych dwóch części serii, ponieważ wszystko zostało już wyjaśnione. Równie dobrze można by było dopisać bohaterom jeszcze dodatkowe przygody z ich dzieciństwa.

Książki nie polecam, ponieważ nie warto szukać w niej lektury dobrej i intrygującej. Każda strona przypominała mi znienawidzone lektury szkole w podstawówce, a dodatkowo obraza i nienawiść widoczna na każdej stronie powodują same negatywne emocje.


 Ale czemu wciąż modliłem się do Boga, aby jutro nie nastało? Dlaczego tak bardzo bałem się przyszłości? Dlaczego chciałem, by tej nocy zabrała mnie śmierć i uchroniła przed zrobieniem czegoś znacznie gorszego od kazirodztwa? ~ Jory 
str. 339

2/10