106. Gra Anioła - C.R. Zafon

19:49 13 Comments A+ a-

W mrocznej, niebezpiecznej i niespokojnej Barcelonie lat dwudziestych, młody pisarz, żyjący obsesyjną i niemożliwą miłością, otrzymuje od tajemniczego wydawcy ofertę napisania książki, jakiej jeszcze nie było, w zamian za fortunę i, być może coś więcej... Z niezwykłą precyzją powieściopisarską i w charakterystycznym dlań, oszałamiającym stylu, autor "Cienia wiatru" ponownie przenosi nas do Barcelony Cmentarzyska Zapomnianych Książek, by obdarować nas niezwykłą intrygą, romansem i tragedią poprzez labirynt tajemnic, gdzie czar książek, namiętności i przyjaźni splatają się w mistrzowskiej opowieści.


Gra Anioła - Carlos Ruiz Zafon (wyd. Muza SA, Warszawa 2008) 


Cmentarz Zapomnianych Książek to miejsce wyjątkowe, od którego rozpoczyna się akcja kolejnej powieść Carolsa Ruiz’a Zafona. Bohaterem powieści już nie jest młody Daniel Sempere, a poszkodowany przez los David Martin, który w latach swojego dzieciństwa stracił ojca i musiał sam zacząć zarabiać na swoje życie w miejskiej gazecie „La Voz de la Industra” jako chłopiec na posyłki. Dopiero stary już ojciec Sempere pokazał mu swoją wiarę w duszę w książkach napisanych przez autorów. Tłumaczył mu, że każda powieść ma swojego autora wkładającego w dzieło jak najwięcej uczuć, emocji. I od tego wszystko się zaczęło. To stary Sempere najpierw zaprowadzając swojego syna (Cień wiatru), a teraz młodego już pisarza, na Cmentarz Zapomnianych Książek, obudził w bohaterze całkiem nieznane uczucia, których nie potrafił stłumić. I odnalazł powieść, którą postanowił się zaopiekować. Lux Aeterna. Powieść sprowadzająca największe kłopoty.

Gra Anioła to powieść pełna dynamicznej akcji, przemyślanych autorów, niecodziennych dialogów oraz pełnej gamy emocji bohaterów. Sama fabuła jest dopracowana w każdym stopniu, nigdzie nie pojawiają się niepotrzebne sceny, a inne nie pozostają bez rozwiązania przez dłuższy czas. Najmniejsze tajemnice w pewnym momencie znajdują swoje wyjście w ostatnich rozdziałach, które zamiast wzbudzać w czytelniku uczucie melancholii, tylko na nowo wzbudzają chęć do dalszego czytania.

Przez całą lekturę tylko czekałam, aż pojawi się moment, w którym będę miała ochotę książkę odłożyć na miejsce i już do niej nie wracać. Niestety, nie doczekałam się tego momentu i powieść, w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, została przeze mnie „połknięta” w niecałe dwa dni. Nie potrafiłam oderwać się od lektury. Za każdym razem, kiedy pojawiali się moi ulubieni bohaterowie, czytałam i czytałam nadal.

Jak wcześniej wspomniałam, bohaterowie to całkiem odrębna strona tej książki. Bez nich oczywiście nic by nie powstało, jednak gdyby zabrakło choćby jednej postaci, powieść byłaby do niczego. Fabuły nie tworzył sam David Martin, który na początku uważał się za człowieka cudownego, wszechwiedzącego i niesamowicie utalentowanego. Gdyby nie jego młoda asystentka, nadal pogrążał by się w otchłani swojego smutku, coraz bardziej zapadał w pracy, która go zabija. Bo okazuje się, że nie tylko przemęczenie powoduje groźne dla człowieka wydarzenia. Ale samo przerażenie, strach. Te dwa uczucia towarzyszyły pisarzowi od momentu, w którym dostał pierwszy list od francuskiego wydawcy, Adreasa Corellego. Był to swoistego rodzaju pakt z diabłem, z którego nie mogło wyniknąć nic dobrego.

Książka, która z pozoru nie ma żadnych widocznych mankamentów, ma w sobie coś, co denerwuje większość czytelników. Dramatyczne i niespodziewane zwroty akcji w pewnym momencie powodują niemałe rozczarowanie, ponieważ nie można skupić się na żadnym aspekcie. Nowe informacje napływające nieustannie, gubią czytelnika w akcji.

W przeciwieństwie do Cienia wiatru, potrafiła odczuć zamiary autora, który wreszcie pokazał coś konkretnego. Elementy fantastyczne, które nie zostały jednoznacznie wyjaśnione, pozwalają czytelnikowi na zrozumienie, że nasze życie zależy od decyzji, które podejmujemy. Te złe, powodują wydarzenia, których albo nie rozumiemy, albo przynoszą nam wiele nieszczęść. Natomiast te dobre, nie tyle co przynoszą szczęście, ale wzbudzają poczucie bezpieczeństwa w bohaterach. Autor wiele spraw porusza, które niekiedy są mało istotne. Jednak okazuje się, że w pewnym momencie naszego życia przychodzą niespodziewanie. Istotna jest też miłość i przyjaźń, która nie została przedstawiona w kolorowych barwach, ale niestety tylko w tych szarych i czarnych.

Podsumowując, Gra Anioła to powieść, którą trzeba przeczytać. Nie ważne, czy miało się w ręku pierwszą część trylogii o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Ta książka nie pozwala się oderwać, wprost przyciąga do siebie.

- Intelektualista to ktoś, kto się specjalnie nie wyróżnia intelektem – zawyrokował Corelli. – Określa siebie tym mianem, by skompensować naturalny brak zdolności, z którego zdaje sobie sprawę. To tak stare jak powiedzenie: powiedz mi, czym się chlubisz, a powiem ci, czego ci brakuje. Powszechna prawda. Dyletant zawsze chce uchodzić za eksperta, sadysta za samarytanina, grzesznik za świętoszka, prześladowca za dobroczyńcę, sprzedawczyk za patriota, arogant za skromnisia, ordynus za eleganta, głupiec za mędrca. I znowu wszystko za sprawą natury, która nie ma nic wspólnego z opiewaniem przez poetów rusałką. Jest ona raczej okrutną i żarłoczną matką, która, aby przeżyć, pożera własne dzieci.
10/10 
_______________________________________________________________
Nareszcie wróciłam do pisania recenzji i czytania Waszych! Od dzisiaj będę już je regularnie czytała :)