101. Żelazny cierń - C. Kittredge

20:32 14 Comments A+ a-

W świecie maszyn, parowych silników i potężnych mostów, Aoife (EE-fah) czeka, aż nekrowirus, który przemienił w szaleńców jej najbliższą rodzinę, dosięgnie także i ją. Nie ma ucieczki przed śmiertelną chorobą... Póki jednak Aoife może samodzielnie myśleć, póki krew w jej żyłach płynie, dziewczyna uczy się wymarzonego fachu w szkole inżynierów.
Pewnego dnia Aoife dostaje list od brata, w którym ten prosi ją o pomoc. Conrad uciekł z domu zaraz po szesnastych urodzinach i słuch po nim zaginął. Dziewczyna, w towarzystwie przyjaciela, Cala oraz dziwnego przewodnika, Deana, wyrusza do domu swego ojca, jedynego miejsca, do którego mógł udać się Conrad, gdy porzucił pogrążającą się w szaleństwie rodzinę. Niebezpieczna wyprawa przynosi Aoife wiedzę. Wiedzę, której posiąść nie powinna i która ściąga na nią śmiertelne niebezpieczeństwo.
 Żelazny cierń - Caitlin Kittredge (wyd. Jaguar, Warszawa 2012) 

Książki opowiadające o tym, co świat może spotkać za wiele, wiele lat, stały się bardzo popularne w tym okresie. Doskonale pamiętam fazę na wampiry i wilkołaki, a teraz przeróżne powieści fantasy i sf starają się przybliżyć wizję przyszłości. Każda treść opowiada o czymś innym, lecz koniec końców, światem przestaje rządzić wyobraźnia i ludzie pragnący dobra innych, a to wszystko zostaje zastąpione przez maszyny, roboty i tajemnicze stworzenia przybywające znikąd. Takim przykładem jest właśnie Żelazny cierń opowiadający o zarazie nekrowirusa. 
Kiedy zaczynałam czytać wyobrażałam sobie świetną książkę fantasy, którą wszyscy tak polecają. Ale nie wiedziałam, że spotkam się z takim czymś. To "coś" wcale nie jest wspaniałą komedią o bohaterskich czynach. To "coś" to walka o przetrwanie, poznanie prawdy o tym, co nas otacza, choć oczywiście w formie fikcyjnej ze względu na gatunek. 

Aoife wraz z przyjaciele Calem i przewodnikiem Deanem wyrusza na poszukiwania swojego brata, który powiadomił ją listownie, że znajduje się w niebezpieczeństwie. Conrad dawno został sklasyfikowany jako obłąkany człowiek zarażony tajemniczym wirusem, na którego nie ma lekarstwa, a za parę tygodni sama Aoife doświadczy tego samego. Będzie upokarzana, izolowana i więziona dokładnie jak jej matka. Ale czy na pewno? Podczas przeprawy wszyscy poznają rzeczy, w które mogą wierzyć tylko heretycy, ludzie mający świadomość, że wszystko powinno wyglądać inaczej. Groza, śmierć i przyjaźń to myśl przewodnia całej książki. 

Caitlin Kittredge stworzyła niesamowitą historię opartą o wiele legend, opowieści i własnej wyobraźni spajającej to wszystko w jedną całość. Zawija fabuła zawsze sprowadzała się do jednego punktu kulminacyjnego, a odpowiedzi na zadawane sobie pytania nagle nadchodziły. Nie mam pojęcia jak powieść, która powinna odrzucać większość czytelników swoją niebanalnością przyciąga. Pozornie nie ważne aspekty ukazywały prawdziwe charaktery ludzi: ich łatwowierność, naiwność, poczucie bezpieczeństwa, władzy jednostek, a także strachu. I choć te cechy są nastawione do siebie antagonistycznie uzupełniają się wzajemnie. Aoife jako główna bohaterka była świetna. Bardzo rzadko się zdarza, aby bohater nie był idealizowany. Zazwyczaj dziewczyna posiada wokół siebie wianuszek zakochanych w niej mężczyzn, a ona jest w stanie uratować cały świat. Akurat w tym przypadku wszystko toczy się odwrotnie od zamierzonego celu, za co jestem wdzięczna autorce. 

Plastyczne opisy krajobrazu i wspomnień bohaterów pozwalają na skupienie się na całej historii. Długie opisy wcale nie przeszkadzają, wręcz nie można oderwać wzroku od tego, co się czyta. Pochłaniałam każdą stronę w niesamowicie szybkim tempie. Historia Aoife i magia krążąca dookoła wszystkiego tylko potęgowała moją chęć do dalszej lektury. A kiedy przerzuciłam ostatnią kartkę zaczęłam się rozglądać za kolejną częścią. 

Żelazny cierń to niesamowita książka pełna tajemnic i zasad określających świat. Ale mimo tej całej wspaniałości to pojawiają się jeszcze minusy. Dopiero pod sam koniec dowiedziałam się gdzie, na jakim kontynencie i w jakim mieście dzieje się akcja. Od samego początku miasto nazywało się Lovecraft, ale takie nie istnieje na terytorium Stanów Zjednoczonych. Okazało się, że historia rozpoczyna się pod drugiej wojnie światowej, kiedy wszystkie kraje są osłabione, biedne i na ich ruinach powstają nowe miejsca. A na gruzach stanu Massachusetts. 

Polecam na każde wieczory, nie zależnie od wieku czytelnika. 

10/10