V. West Side Story (1961)

16:57 2 Comments A+ a-

REŻYSERIA:
Robert Wise
Jerome Robbins

SCENARIUSZ:
Ernest Lehman 

OBSADA:
Natalie Wood - Maria 
Richard Beymer - Tony 
Russ Tamblyn - Riff
Rita Moreno - Anita
George Chakiris - Bernardo 
Simon Oakland -Porucznik Schrank 
William Bramley -Oficer Krupke 
Jose De Vega - Chino

Niejednokrotnie porównywany do Szekspirowskiego dramatu Romeo i Julia, zdobywca nagrody filmu roku  1691, najlepsza choreografia, najlepsza kompozycja muzyczna. West Side Story to film do bólu kultowy, do bólu świetny, niezapomniany i popularny nie tylko w latach sześćdziesiątych, ale i na współczesnych scenach teatru broadway'owskiego. Film w reżyserii takiego mistrza kina jak Robert Wise nie mógł być niczym innym, jak doskonałym musicalem. 

Podczas gdy ludzie doszukują się zamierzonego podobieństwa do dzieła Williama Szekspira warto znaleźć inne, ciekawsze aspekty tejże produkcji. Tak naprawdę West Side Story miała być kolejną wersją deszczowej piosenki, tym razem filmu z dialogiem, pełną muzyką i o wiele lepszą fabułą. Wyszło inaczej i sądzę, że o wiele lepiej. 

Historia jak można się spodziewać jest o miłości dwóch osób, które nie pochodzą z waśnionych rodów, lecz z wrogich klanów ulicznych, które nieustannie walczą o swoje terytorium wyzywając się na bitwy taneczne i muzyczne. Zakochana Portorykanka Maria, jest jeszcze młodą, niedoświadczoną kobietą, która dopiero odkrywa tajemnice życia. Ukrywana przez tyle lat przed nowojorskim światem pragnie wszystkie na raz i nawet nie zauważa, kiedy pogrąża się w nim coraz bardziej. Natomiast pracujący już na własny rachunek Amerykanin Tony, oddaje swoje serce kobiecie niedozwolonej, zakazanej, siostrze wrogiego przywódcy klanu - Barnarda. Nie zauważa nawet, że zaczyna być niebezpiecznie. 

Zakochani ignorują etniczne różnice rozdzielające ich rodziny oraz pochodzenie i wiarę. Starają się być ze sobą na przekór wszystkim licząc na pomoc najlepszych przyjaciół, którzy myślą, że robią dla nich lepiej niż sami by zdecydowali. Jednakże dzieci ulicy w żaden sposób nie chcą pozwolić na takie zakończenie tej historii, więc wyzywają siebie na ostateczny pojedynek.

Wyśpiewana miłość na tle szarzejącego świata jest jak promyk nadziei, że może zasady rasistowskie kiedyś minął, a imigranci będą mogli wyjść z cienia. Dzięki kompozycją  Leonardo Bernsteina wszystkie wątpliwości, uczucia zostają pokazane za pomocą muzyki. Takie utwory jak: "America" czy "Anita" oraz "I feel pretty" to jedne z najlepszych dzieł jakie zgarnął dla siebie świat muzyczny. Tworzy Bernsteina są ponadczasowe i słuchane bez względu na to, czy są tylko muzyczką filmową, czy melodią lecącą w tle. 

Dodatkowo choreografia Jerome Robbinsona potrafi zadowolić nawet najbardziej wymagającego widza. Skomplikowane układy taneczne zachwycają oczy i cieszą zmysły, a niezwykłe wykonanie potęgi jedynie przyjemność z oglądania. 
I to właśnie choreografia stanowi podstawę tego filmu. Przez pierwsze minuty nie widać na ekranie nic innego jak właśnie skaczących do nieba Rekinów i ich przeciwników. 

Wielowątkowe projekcje często nazywane są banalnymi, a wręcz beznadziejnymi. Nie można tego powiedzieć o West Side Story zachwycającym widza na każdym kroku. Film nie nudzi, nie usypia.  Idealne sceny na zimowe wieczory.

___________________________________
Krótko. Nie wiedziałam jak mam oddać klimat tego filmu w tej opinii, więc pisałam to, co przyszło mi do głowy.
W tej chwili mam sporo recenzji filmowych do napisania, ponieważ zaczęłam chorować przed samymi świętami i nie mam najmniejszej ochoty na czytanie.