IV. C.R.A.Z.Y (2005)

09:38 6 Comments A+ a-

REŻYSERIA:
Jean-Marc Vallee

SCENARIUSZ:
Francois Boulay
Jean-Marc Vallee

OBSADA:
Maxime Tremblay - Christian Beaulieu
Pierre-Luc Brillant - Raymond Beaulieu
Sebastien Blouin - Antoine Beaulieu
Marc-Andre Grondin - Zac Beaulieu
Felix-Antoine Despatie - Yvan Beaulieu
Michel Cote - Gervais Beaulieu
Danielle Proulx - Laurianne Beaulieu

Niejednokrotnie przekonałam się, że kanadyjskie produkcje są świetne i najczęściej bezkonkurencyjne. To właśnie tam powstają najlepsze filmy na świecie, choć oczywiście zdarzają się i takie, których nikt nie chce oglądać ze względu na ich banalność nie tylko językową, ale i fabularną. 
Projekt Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej  prezentuje szereg doskonałych, najlepszych filmów jakie powstały. Nie są to produkcje oparte na licznych pozytywnych recenzja czy ilości zdobytych nagród. To filmy pokazujące coś.  A tym czymś może być wszystko. Najbardziej zainteresował mnie pokaz  z serii Trudne tematy, który ma na celu przedstawienie widzowi gamy różnych, ważnych lub mniej istotnych spraw. Za nami już żądzą władzy, nienawiść faszystowska (Fanatyk), chęć zemsty i zagłady. Teraz przyszła pora na temat tabu - homoseksualizm. 

Historia opowiada o życiu piątki braci, z których to jeden, Zac Beaulieu jest niesamowitym dzieckiem, odrzucanym przez braci, a kochanym przez rodziców. Widać to od samego początku - od momentu jego narodzin aż do samego zakończenia filmu, choć jak się okazuje i on walczy ze swoim "wewnętrznym demonem" usilnie starając się przebłagać Boga, aby zawsze stał po jego stronie. 
Jako młody chłopiec miał dar uleczenia, nie jest to  tajemnicą. Jasna kępka włosów na tle czarnych loków wygląda śmiesznie, ale to właśnie ona warunkowała ten dar. Jednak czy owy dar był czymś istotnym dla tego młodego chłopca? Wszyscy traktowali go wspaniale, wywyższali i uważali za niesamowite dziecko. Dopiero z czasem zrozumieli, że to nie ma najmniejszego sensu. 

W momencie kiedy Zac zaczął dorastać, coraz bardziej odsuwał się od Boga. Najpierw denerwował się, że jego urodziny wypadają w dniu Bożego Narodzenia. Następnie przestał chodzić do kościoła, ponieważ Bóg nigdy go nie wysłuchał. Zaczął poddawać się próbie. Ale kiedy odkrył w sobie typowe zachowania homoseksualne znienawidził wszystkich i wszystko, nawet siebie. 

Ta historia jest nie tylko o problemach młodego nastolatka. Opowiada również o rytualne przejścia, akceptacji samego siebie i oczywiście przez otoczenie. Nie ma w tym filmie miejsca na współczucie czy obrzydzenie, choć na sali wiele młodych mężczyzn wydawało z siebie nieartykułowane dźwięki doprowadzające innych do szału. 
Zdecydowanie produkcje można zaliczyć do kanonu najlepszych w swoim gatunku i wracać do tego filmu ilekroć się tylko zamarzy. Sama obejrzałam go już parę razy i cały czas odkrywam coś nowego. C.R.A.Z.Y  nie jest filmem na raz, takim do pobieżnego przejrzenia jak jakaś komedia romantyczna. Tutaj potrzeba skupienia, zrozumienia. 

Reżyser wykorzystując wszystko, co wiedział, co potrafił pokazał, że ważne odbieranie homoseksualizmu z odpowiednim dystansem, a samych homoseksualistów nie odrzucać ze względu na to, kto ich bardziej pociąga. Akceptacja to podstawa, a ona pojawiała się na niemal na każdym kroku, w każdej minucie. Sama w pewnym momencie czułam żal. Nie było to uczucie skierowane do bohatera ze względu na jego seksualność, a ze względu na to, w co wierzy, jak bardzo pogrąża siebie obwiniając innych. 

Myślę, że ten film jest świetnie dopracowaną fabułą, w której pojawia się również problem uzależnienia od heroiny, ciągłego zapotrzebowania na narkotyk. Budząca się gwałtowność, strach i przerażenie, a także brak wiary, iż można jakoś jeszcze się uratować spowodowały lawinę katastrofalnych zdarzeń. 

Polecam do zapoznania się z produkcją, gdyż nie łatwo jest zapomnieć o czym była mowa. Ten zalążek fabuły, który zdradziłam nijak opisuje te wszystkie wydarzenia, które pojawiają się podczas projekcji. C.R.A.Z.Y  to kultowy film, niełatwy w odbiorze. 

10/10 

__________________________________________
Ten tydzień nie należał do najlepszych jak niektórzy się przekonali na własnej skórze. Dla Was zbliża się koniec semestru, dla mnie egzaminy półroczne i nadrabianie całego materiały przez pocztę :) 
Czyli wszystko równa się brak czasu na czytanie, na spacery czy spotkania ze znajomymi. Tak samo nie miałam kiedy przeczytać Wasze recenzje i od wczoraj zaczęłam   zapoznawać się z treścią aktualnych postów. 

Pozdrawiam.